W Muzeum Kisielina została otwarta wystawa fotograficzna «Otwarty album: Twarze nieznane i znajome». Prezentowane są na niej zdjęcia z archiwów rodzinnych mieszkańców Kisielina.
Daty otwarcia i zamknięcia wystawy nie są przypadkowe: rozpoczęła się 10 maja (Dzień Matki) i potrwa do 21 czerwca (Dzień Ojca). «Każda stara fotografia to zatrzymany moment historii, a rodzinne albumy to prawdziwe skarby pamięci. Ta wystawa będzie okazją dla mieszkańców Kisielina do powrotu do korzeni i spojrzenia w przeszłość naszego miasteczka» – mówi Artur Aloszyn, kierownik i współzałożyciel Muzeum Kisielina, który był pomysłodawcą i realizatorem tego projektu.
Proces przygotowania wystawy wyglądał następująco: mieszkańcy Kisielina przynosili zdjęcia z rodzinnych albumów, następnie Artur je skanował i drukował w większym formacie. Do każdego zdjęcia tworzył formularz, a osoby, które rozpoznały kogoś na zdjęciu, wprowadzały do niego informacje. W ten sposób, dzięki wspólnym wysiłkom, powstała swoista «baza danych» mieszkańców Kisielina. «Dzięki temu ludzie będą mogli lepiej poznać historię swojej rodziny, a być może także odnaleźć na zdjęciach swoich przodków, których może nigdy wcześniej nie widzieli» – uważa autor projektu.


Na wystawie znajduje się obecnie 330 fotografii. Są to najstarsze odnalezione zdjęcia osobiste z rodzinnych albumów, grupowe zdjęcia szkolne, zdjęcia młodzieży z lat 40–60 XX wieku, zdjęcia ślubne, a także ciekawe fotografie z lat 70–80. Wśród nich znajduje się również zdjęcie rodzinne z Kanady, przekazane przez byłego mieszkańca Kisielina. W sumie zdjęcia zbierano przez kilka lat. Jak mówi Artur Aloszyn, na razie zeskanowano ponad 900 fotografii, ale projekt na tym się nie kończy i gromadzenie informacji trwa. Autor obiecał zwiększyć liczbę eksponowanych zdjęć w przyszłości.
Na otwarcie przybyli mieszkańcy wsi. Najmłodszy zwiedzający miał trzy lata, a najstarsi ponad 70. Mieszkańcy Kisielina przystąpili do wypełniania formularzy bezpośrednio na wystawie. Dwie przyjaciółki, mające a imię Wira, urodzone w 1954 i 1955 r., o ludziach na wystawionych zdjęciach wiedziały najwięcej. Niemal jednogłośnie powiedziały, że ich dzieci i wnuki już nie mieszkają w Kisielinie, ale kiedy następnym razem przyjadą, na pewno zabiorą je na wystawę. Raisa, dziesięć lat młodsza, również nie kryła wzruszenia, bo na zdjęciu byli też jej krewni. 22-letni Oleksandr, który pomaga Muzeum jako wolontariusz, zaznaczył: «Dlaczego tym się zajmuję? Bo Kisielin to moja mała ojczyzna, tu mieszkam, tu żyli moi przodkowie. Myślę też, że nasze Muzeum będzie interesujące dla turystów spoza Wołynia».









Muzeum Kisielina znajduje się przy ulicy Nabereżnej 3. Z trasy Łuck–Włodzimierz najłatwiej dotrzeć do Kisielina przez wieś Chołopicze. Droga o długości około 8 km nie ma asfaltowej nawierzchni, ale niedogodności związane z podróżą z nawiązką zrekompensują piękne wołyńskie krajobrazy.
Oprócz opisywanej wystawy, Muzeum oferuje bogatą ekspozycję lokalnych artefaktów. W Kisielinie można również zwiedzić piękną XVIII-wieczną cerkiew Świętego Michała Archanioła (w tym roku obchodzi 250-lecie), ruiny kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny i klasztoru karmelitów, a także pozostałości cmentarza żydowskiego oraz polskiego.
Warto odwiedzić Kisielin. Ta podróż będzie interesująca i pouczająca. Muzeum można zwiedzać po wcześniejszym umówieniu się, kontaktując się z jego kustoszem za pośrednictwem profilu Muzeum Kisielina na Facebooku.





Tekst i zdjęcia: Anatol Olich