W Łucku otwarto wystawę obrazów malarzy pochodzenia niemieckiego pt. «Spotkanie pokoleń». Ekspozycja została poświęcona 85. rocznicy deportacji Niemców w głąb ZSRR. Wernisaż odbył się 20 maja w Wołyńskiej Obwodowej Bibliotece Naukowej im. Oleny Pcziłki.
Na wystawie można obejrzeć 26 obrazów Harry'ego Ruffa, Hałyny Newinczanej-Martin, Tetiany Juszko, Petra Aleksiejewa oraz Jewhena Karpenki, które opowiadają o spuściźnie architektonicznej niemieckich kolonistów na terenie Ukrainy oraz o deportacji Niemców w głąb ZSRR.
Organizatorami wydarzenia są: Rada Niemców Ukrainy, Mikołajowskie Obwodowe Centrum Kultury Niemieckiej oraz Towarzystwo Niemców Wołynia. Wydarzenie odbyło się z inicjatywy Rady Niemców Ukrainy przy wsparciu finansowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec za pośrednictwem Fundacji «Towarzystwo Rozwoju».
W otwarciu wystawy wzięli udział m.in. prezes Stowarzyszenia Niemców w Ukrainie Angelina Schardt, artystki niemieckiego pochodzenia Hałyna Newinczana-Martin z Białej Cerkwi, Maryna Piszczenko z Połtawy, Olena Ermantraut z Charkowa oraz Oksana Metzger z Mukaczewa, a także badacz życia Niemców na Wołyniu Mychajło Kostiuk.

«W ciągu 20 lat działalności Mikołajowskie Obwodowe Centrum Kultury Niemieckiej zgromadziło ponad 500 dzieł artystów niemieckiego pochodzenia z różnych regionów Ukrainy» – zaznaczyła prezes Stowarzyszenia Niemców na Ukrainie Angelina Schardt.
Z kolei obrazy prezentowane w Łucku na wystawie «Spotkanie pokoleń» były wcześniej eksponowane w Niemczech i na Litwie, a także w wielu ukraińskich miastach, m.in. w Odessie, Kijowie, Użhorodzie, Zaporożu, Dniprze, Tarnopolu i Lwowie.
O deportacji swojej rodziny w głąb ZSRR opowiedziała Hałyna Newinczana-Martin – artystka i pisarka, autorka m.in. powieści historycznej «Ziarna i żarna», którą napisała na podstawie wspomnień swojej mamy Lei Martin. Historią swojej rodziny podzieliła się również prezes Stowarzyszenia Niemców na Ukrainie Angelina Schardt. Zaznaczyła m.in., że jej bliscy podczas II wojny światowej przez długi czas ukrywali się w piwnicy, i nawiązała do własnych doświadczeń z początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy to również przez prawie dwa miesiące mieszkała w ukryciu w Mikołajowie.



Podczas wernisażu przypomniano, że deportacje Niemców z terenu Ukrainy w głąb ZSRR rozpoczęły się po ataku nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki w 1941 r. Władze radzieckie uznały Niemców za niegodnych zaufania i masowo wysiedlały ich na Syberię i do Kazachstanu. Wiele rodzin miało zaledwie kilka minut, by zabrać coś ze sobą, po czym wywożono je w wagonach towarowych tysiące kilometrów od domu.




Tekst i zdjęcia: Jurij Halas