Operacja Polska w historii mojej rodziny. Część 1
Artykuły

Tragiczna data 11 lipca 1943 r. została wyryta na zawsze w historycznej pamięci Polaków na Wołyniu. Natomiast dla Polaków, którzy na mocy pokoju ryskiego pozostali na terenie sowieckiej Ukrainy, m. in. także dla mojej rodziny, takim czarnym dniem stał się 11 sierpnia 1937 r. – dzień podpisania rozkazu nr 00485.

Możemy stwierdzić, że Rzeź Wołyńska, mimo że jej ocena przez historyków polskich i ukraińskich znacznie się różni, jest już mocno wpisana w świadomość społeczną obu narodów. Natomiast ludobójstwo na Polakach na terytoriach Ukrainy należących do ZSRR, które otrzymało nazwę Operacja Polska to do dziś prawie zapomniana karta historii zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce. Dlatego chyba na miejscu będzie jej przypomnienie.

Rozkaz nr 00485. Public domain

11 sierpnia 1937 r. Ludowy Komisarz Spraw ZSRR Nikołaj Jeżow podpisał tajny rozkaz operacyjny nr 00485 zatwierdzony przez Biuro Polityczne Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Bolszewików oraz załącznik do niego pt. «O faszystowsko-powstańczej, szpiegowskiej, dywersyjnej, kapitulacyjnej i terrorystycznej działalności polskiego wywiadu w ZSRR». Zgodnie z tym rozkazem od 20 sierpnia do 20 listopada 1937 r. miały zostać aresztowane następujące kategorie Polaków:

«a) ujawnieni w trakcie śledztwa i do tego momentu niewykryci aktywni członkowie POW zgodnie z załączoną listą;
b) wszyscy jeńcy wojenni z Wojska Polskiego pozostali w ZSRR;
c) uciekinierzy z Polski, bez względu na czas przybycia do ZSRR;
d) emigranci polityczni i przybyli do ZSRR na drodze wymiany więźniowie polityczni;
e) byli członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej i innych partii antysowieckich;
e) najaktywniejsza część miejscowych antysowieckich nacjonalistycznych elementów polskich regionów».

Władze sowieckie nie miały żadnych skrupułów w związku z faktem, że POW (Polska Organizacja Wojskowa – podziemna organizacja paramilitarna założona przez Józefa Piłsudskiego w 1914 r.) nie istniała już od ponad 15 lat. Po prostu używały tej nazwy, by fabrykować sprawy. Jak widać, temu rozkazowi mógł podlegać każdy, kto miał nieszczęście urodzić się Polakiem.

W tajnym załączniku, oprócz fantastycznej opowieści o udanych i niezwykle szkodliwych dokonaniach polskiego wywiadu na terytorium sowieckim, pracownikom NKWD zaproponowano gotową listę możliwych oskarżeń zapewne po to, aby nie fatygowali się sporządzaniem protokołów. Obejmowała szpiegostwo we wszystkich jego postaciach, szkodzenie gospodarce, działalność terrorystyczną, sabotaż, agitację antysowiecką, przygotowanie do powstania i tak dalej.

Wyprzedzając chronologię, można wspomnieć, że pod koniec listopada 1937 r. podjęto decyzję o kontynuacji operacji. Trwała prawie do końca 1938 r.

Rozkaz nr 00485 wprowadzał również specyficzną procedurę prowadzenia sprawy. Teraz decyzja o losie więźnia była podejmowana według uproszczonego scenariusza. Po dostarczeniu podejrzanego do aresztu śledczy, a mówiąc wprost kaci, przez tortury wymuszali potrzebne im zeznania, po czym sporządzali zwięzły raport na temat przestępczej działalności oskarżonego oraz spis artykułów Kodeksu Karnego. Co dziesięć dni na podstawie tych raportów sporządzano listy, które oddawano do rozpatrzenia tzw. dwójce. W jej skład wchodzili naczelnik NKWD i prokurator. Dwójka decydowała, do której kategorii należy przypisać oskarżonego: do pierwszej czy do drugiej. Pierwsza – rozstrzelanie, druga – 10 lat łagrów. Inne rodzaje kar po prostu nie były przewidziane.

Po udokumentowaniu decyzji dwójki listy wysyłano do Moskwy do zatwierdzenia przez centralną dwójkę – Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Nikołaja Jeżowa i prokuratora generalnego Andrzeja Wyszyńskiego (nawiasem mówiąc, Polaka). Następnie podpisane przez nich listy wracały z powrotem ​​w celu wykonania wyroków. Zaczęto tę procedurę nazywać albumową, ponieważ wydrukowane poziomo listy były zszywane i w tej formie przypominały album.

Liczba spraw przechodzących przez ręce dwójki automatycznie wpływała na to, jak będzie wyglądał proces postępowania, który z powodu braku czasu został sprowadzony do banalnego podpisywania. Żadnych prawników, żadnych posiedzeń oraz innych «reliktów sądu burżuazyjnego». Okazuje się zatem, że śledczy, który sporządzał raport i proponował wymiar kary, był często jedyną osobą, która przynajmniej w jakiś sposób była zaznajomiona ze sprawą.

Takie albumy były tworzone dla każdej operacji narodowej osobno. Przeszły przez nie setki tysięcy ludzi i wkrótce okazało się, że Moskwa nie nadąża nawet z podpisywaniem albumów. Więzienia były przepełnione, bo na wyrok trzeba było czekać kilka miesięcy, a w dodatku zamykano w nich coraz nowych «szpiegów i dywersantów». Dlatego Biuro Polityczne postanowiło stworzyć w każdym regionie specjalne trójki, których decyzji nie trzeba było potwierdzać w Moskwie. Trójka była także organem pozasądowym, składała się z naczelnika NKWD, prokuratora i sekretarza obwodowego komitetu partyjnego. Władze sowieckie wcześniej przetestowały trójki w tzw. Kurkulskiej operacji (kurkulem lub kułakiem był przez władzę radziecką nazywany zamożny chłop, który opierał się kolektywizacji). Podpisane przez nich wyroki wykonywano natychmiast. Teraz krwawa maszyna działała sprawnie.

Operacja Polska została przerwana 15 listopada 1938 r. Jak wynika z dokumentów, w jej trakcie w ZSRR skazano 139 815 osób, z czego 111 071 – rozstrzelano. Odsetek rozstrzelanych w Operacji Polskiej jest wyższy niż w innych operacjach narodowych (a było ich wiele w czasie Wielkiego Terroru). To nawet więcej niż w Operacji Niemieckiej, w trakcie której na 68 tys. aresztowanych rozstrzelano 41 898 osób, czyli ok. 62%. Uogólniając, możemy zgodzić się z konkluzją polskich historyków, że bycie Polakiem w latach 1937–1938 w sowieckiej Ukrainie było jak bycie Żydem pod okupacją hitlerowską.

Wieś na południu Winniczyzny, w której mieszkali moi przodkowie i gdzie się urodziłem, nazywała się Szostakówka. Dlaczego piszę o tym w czasie przeszłym? W 1986 r. w wyniku reformy administracyjnej została przyłączona do miasta Szarogród, więc teraz nie da się znaleźć na mapie tego toponimu. Polacy osiedlili się tu na przełomie XVI i XVII wieku, w okresie aktywnego kolonizowania przez Rzeczpospolitą ziem wschodniego Podola, graniczących z Wołoszczyzną i Dzikimi Polami.

Szostakówka była wsią całkowicie polską oraz katolicką i taką pozostała aż do swojego zniknięcia. W wielu okolicznych wsiach był też znaczny procent Polaków-katolików, którzy mieszkali w swoich dzielnicach, tzw. kątach, obok Ukraińców. Ale tylko w Szostakówce nie było ukraińskich kątów: w przypadku mieszanych małżeństw «przybysze» automatycznie przechodzili na katolicyzm i dalej przedstawiali się jako Polacy.

Specyfiką Operacji Polskiej było to, że sowieci zabijali głównie mężczyzn, przeważnie w kwiecie wieku. To ludobójstwo bezlitośnie zmiażdżyło naszą wioskę – z prawie każdego domu zamordowano głowę rodziny, z prawie każdej rodziny zabrano żywiciela.

Mój pradziadek Józef Dozorzec, ojciec mojego dziadka Albina, został aresztowany 21 listopada 1937 r. W nakazie aresztowania napisano: «Dozorzec Józef, s. Pawła, ur. w 1887 r., urodził się i mieszka we wsi Szostakówka, rejon szarogrodzki, obwód winnicki, rolnik, prowadzi własne gospodarstwo, bez pewnego zawodu, Polak, poddany ZSRR, mało piśmienny, bezpartyjny, w przeszłości kułak, aktualnie rozkułaczony, oskarżony o przestępstwo z art. 54–10 Kodeksu Karnego Ukraińskiej SRR, co polega na tym, że Dozorzec w przeszłości i obecnie jest ściśle związany z represjonowanym za k.r. (kontrrewolucyjną) działalność księdzem Turowskim, zbiera i przesyła mu pieniądze, jest aktywnym zwolennikiem kościoła, antysowiecko nastawiony, prowadzi k.r. agitację».

Ksiądz Maksymilian Turowski, proboszcz szarogrodzkiej parafii pw. Świętego Floriana, został aresztowany przez OGPU w 1930 r. Oskarżono go o działalność antysowiecką i uwięziono na 10 lat.

Pradziadek Józef miał w chwili aresztowania liczną rodzinę: żonę, sześcioro własnych dzieci (dwie starsze córki już wyszły za mąż i mieszkały oddzielnie) i adoptowaną dziewczynkę sierotę. Pradziadek był osobą pewną siebie, zarabiającą na chleb powszedni własną pracą. Przed rewolucją październikową posiadał 3,54 ha ziemi, zabudowania gospodarcze, konie, bydło, narzędzia rolnicze, wraz ze swoim krewnym imiennikiem Józefem Dozorcem (deportowany na Syberię w 1930 r.) uprawiał też kilkanaście hektarów buraków cukrowych. Po rozkułaczeniu musiał pracować jako tragarz w miejscowej cukrowni.

W czasie I wojny światowej pradziadek Józef bohatersko walczył w 65. brygadzie artylerii, był wielokrotnie nagradzany. Miał wśród mieszkańców wsi przydomek «Dziki», ponieważ był silny fizycznie, porywczy i nigdy nie bał się mówić prawdy. Tak więc jeden ze świadków stwierdził, że kiedy przyszedł do Józefa Dozorca, aby zmusić go do kupienia państwowych obligacji skarbowych, wyrzucił go ze słowami: «Jacy to są gospodarze, którzy pożyczają pieniądze? Kiedy byłem gospodarzem, nie pożyczałem od nikogo pieniędzy, a tutaj władze sowieckie nas obdarły – i do nas przychodzą po pieniądze? Precz!» Pradziadek Józef kategorycznie odmówił wstąpienia do kołchozu, choć po tym, jak «najbardziej ludzki rząd w świecie» zabrał wszystko, rodzina żyła o suchym chlebie.

Zachował się w jego sprawie też dokument jako jedyny sporządzony po ukraińsku, napisany w pokracznym kancelarskim stylu: «Charakterystyka, sporządzona przez Radę Wiejską Szostakówki wobec obywatela naszej wsi Dozorca Józefa, syna Pawła, w tym. że urodził się w 1886 r., według pochodzenia społecznego jest chłopem, według statusu społecznego jest jednoosobowym gospodarzem-kułakiem. W 1934 r. wywłaszczony za niewypełnienie zobowiązań państwowych, a także jako element klasowy. Gdzie sprzedano całe gospodarstwo z wyjątkiem jednego domu. Przed rewolucją miał kozacką, dobrze prosperującą gospodarkę. Podczas wybuchu wołynki był jej uczestnikiem, gdzie dołączył do kułactwa i prowadził szaloną agitację mającą na celu obalenie rządu sowieckiego i sprzeciw wobec struktur kolektywizacji. Prowadził szaloną agitację przeciwko kolektywizacji, gdzie jest ściśle związany z religią i księdzem, gdzie na podstawie tego wraz z księdzem prowadził szaloną walkę z kołchozem, gdzie w tej chwili jest wrogo nastawiony do kołchozu. Oprócz tego czyta biblię i agituje, że według biblii nastąpi koniec władzy sowieckiej. W okresie rozpowszechniania obligacji skarbowych prowadził agitację przeciwko obligacjom, wyrażając wybryki klasowe, że nie musimy podtrzymywać rządu sowieckiego. We współczesnym momencie pracuje jednoosobowo. Jego rodzina składa się z żony Olany ur. w 1890 r., córki Wincenty ur. w 1920 r., syna Piotra ur. w 1922 r., syna Albina ur. w 1925 r., córki Janiny ur. w 1930 r. Głowa Marczuk, Sekretarz».

Józef Dozorzec z małżonką Olaną. Zdjęcie zmontowane w latach 1950

Należy podkreślić, że charakterystyka została sporządzona 20 listopada, dzień przed aresztowaniem. Można przypuszczać, że została napisana po aresztowaniu, a datę wpisano wstecz. W tym miejscu warto wyjaśnić, że wołynka, o której wspominał głowa Rady Wiejskiej, to powstanie miejscowych Polaków w marcu 1930 r. przeciwko kolektywizacji. Ponieważ we wszystkich (!) protokołach przesłuchiwanych uczestników wołynki w rubryce «pochodzenie» jest napisane «polsko-katolickie» lub «ukraińsko-katolickie», to powstanie to można śmiało nazwać katolickim.

W ciągu trzech dni, które pradziadek spędził w żmeryńskim NKWD, był przesłuchiwany trzykrotnie, ale podczas wszystkich przesłuchań stanowczo zaprzeczył wszelkim oskarżeniom. W czasie przeszukania nie znaleziono żadnych dowodów rzeczowych, więc jedynymi były zeznania świadków – mieszkańców wsi. W sprawie podano ich jako Ukraińców, choć imiona i nazwiska mieli polskie. Najprawdopodobniej zapisali się tak celowo, aby ratować swoje życie.

Strony ze sprawy Józefa Dozorca. Akt  oskarżenia (ДАВіО, ф.Р.-6023, оп.4, спр. 11206)

Choć Józef Dozorzec nie przyznał się do żadnego z zarzutów, w protokole stwierdzono, że został on «całkowicie zdemaskowany przez zeznania świadków», a sprawa jest skierowana na «pozasądowe postępowanie». Pradziadek został umieszczony w więzieniu w Winnicy. Nie musiał jednak długo siedzieć.

Józef Dozorzec, mój pradziadek, ojciec mojego dziadka Albina, został zamordowany 8 grudnia 1937 r., w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Tak się złożyło, że tego samego dnia w więzieniu leningradzkim został rozstrzelany ksiądz Maksymilian Turowski. Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie.

Strony ze sprawy Józefa Dozorca. Potanowienie o karze śmierci przez rozstrzelanie a potwierdzenie wykonania wyroku. (ДАВіО, ф.Р.-6023, оп.4, спр. 11206)

Kiedy 21 listopada aresztowano mojego pradziadka Józefa, przeszukano dom. Jednym z dwóch świadków, jak mówi protokół przeszukania, był Marian Kryszyna – mój drugi pradziadek, ojciec mojej babci Józefy Kryszyny, żony dziadka Albina Dozorca.

(Ciąg dalszy tu).

Anatol Olich

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026