«Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić dyskusję na taki temat na festiwalu literackim. Jest to sesja publicznej terapii» – powiedział pisarz i wojskowy Bohdan Kołomijczuk podczas dyskusji pt. «Utrata». Utrata, podobnie jak miłość, nadzieja i wspólnota, to jedne z kluczowych tematów V Międzynarodowego Festiwalu Literackiego «Frontera», który w dniach 2–3 sierpnia ponownie zgromadził miłośników literatury w Przestrzeni Muzealnej «Zamek Okolny» w Łucku.
«W pierwszym dniu Festiwalu podczas dyskusji «Ponowne odkrycie» moja koleżanka Anastasija Jewdokimowa przypomniała o tym, że pewne ziarno myśli i sensów zostało już zasiane. Dzisiaj wraz z kolegami spróbujemy pomóc mu, by wykiełkowało» – powiedział menedżer kultury z Iwano-Frankiwska Taras Małyj, rozpoczynając dyskusję na temat «Utrata». Jej uczestnicy rozmawiali o tym, czym dla nich jest utrata i jak literatura interpretuje utraty indywidualne i zbiorowe.
«Dla mnie to utrata rodzinnego miasta i domu, a nawet dwóch, ponieważ dom, w którym dorastałam, stoi w Mariupolu, a ten, w którym spędziłam swoje szczęśliwe dzieciństwo na wsi w obwodzie zaporoskim, również jest pod okupacją» – powiedziała Tania Kasjan, prezes organizacji działającej na rzecz praw człowieka «Точка опори ЮА» (Punkt oparcia UA), autorka książek «Nasze. Wspólne. Jak zachować w sobie człowieka podczas wojny i po niej» oraz «O czym się milczy».
Mówiła również o utracie więzi – z rodziną, przyjaciółmi oraz miejscami. «Wczoraj widziałem twoją mamę. Żyje» – napisał do niej w marcu 2022 r. uczeń jej mamy. Później, po kilku tygodniach niepewności, otrzymała podobną wiadomość o ojcu. «Moim największym strachem jest ponowna utrata więzi» – dodała Tania Kasjan.
Z uczestnikami Festiwalu podzieliła się swoim doświadczeniem przeżywania utraty i jej analizy z psychoterapeutką Marią Fabriczewą, która również była uczestniczką «Frontery».
«Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić dyskusję na taki temat na festiwalu literackim. Jest to sesja otwartej terapii publicznej. O utracie trzeba rozmawiać. Ma ona wiele wymiarów. Trzeba być szczerym, wtedy terapia będzie miała sens i będzie działać» – zauważył Bohdan Kołomijczuk, autor serii powieści historyczno-kryminalnych «Hotel Wielkie Prusy», «Ekspres do Galicji», «300 mil na wschód», które na język polski przetłumaczył ubiegłoroczny uczestnik «Frontery» Ryszard Kupidura z Poznania.

«Dla mnie ten temat zaczyna się wraz z rozpoczęciem służby w wojsku w marcu 2022 r., kiedy to w naszej niewielkiej jednostce najstarszy z nas, który przeszedł operację antyterrorystyczną, powiedział: «Nie chcę się do was przyzwyczajać, nie chcę się zbliżać, bo potem bardzo trudno jest się pożegnać». I to był pierwszy moment bolesnej szczerości, który bardzo dobrze rozłożył akcenty. Wojna to zawsze utrata. Filozofia wojskowa, filozofia wojenna mówi, że utratę trzeba zaakceptować. Możesz utracić przyjaciół, możesz sam zginąć. Ten etap akceptacji jest bardzo ważny. Dlatego jestem wam wdzięczny za waszą odwagę, że jesteście tutaj i o tym mówicie. Ten temat jest trudny i oczywiście najłatwiej byłoby go zignorować. Ale jest nas tu wielu i jesteśmy gotowi na tę szczerość. To dla mnie bardzo ważny sygnał» – powiedział Bohdan Kołomijczuk.
Bułgarska pisarka Kapka Kassabova, która dołączyła do festiwalu on-line ze Szkocji, gdzie teraz mieszka, mówiła o utratach i czasie jako o pojęciach związanych nierozerwalnie: «Utraty spowodowane wojną mają długotrwałe konsekwencje, dlatego mówię o różnych ramach czasowych. Możesz w tej chwili znajdować się w epicentrum utraty, ale jednocześnie zajmie ci to dużo czasu. Przez resztę życia będziesz pokonywać skutki utraty».
Pisarka podzieliła się doświadczeniem pracy ze skutkami utraty, «nieopowiedzianą prawdą o tym, co się tutaj wydarzyło», ranami, które odbijają się echem przez pokolenia, podczas pisania czterech swoich książek, które nazywa «Kwartetem bałkańskim». Jedna z nich, «Granica. Na krawędzi Europy» o życiu na styku trzech państw: Turcji, Bułgarii oraz Grecji, w 2021 r. ukazała się w języku ukraińskim.

Tematem rozmowy była również utrata jako droga do budowania nowej tożsamości, w szczególności poprzez odrzucenie tego, co rosyjskie i radzieckie, co było i jest dla nas destrukcyjne.
Uczestnicy tej oraz pozostałych dyskusji festiwalowych mówili również o tym, że choć «trudno jest czytać o wojnie, kiedy się w niej przebywa», książek o tematyce wojennej, o doświadczeniach wojennych, historii, pamięci, smutku, gniewie, żalu i empatii będzie coraz więcej. «Literatura XX wieku jest albo o wojnie, albo wokół wojny. Literatura XXI wieku, przynajmniej ukraińska, również będzie albo o wojnie, albo wokół niej» – podsumował Bohdan Kołomijczuk.
Ogólnie rzecz biorąc, o pisaniu jako terapii, indywidualnej i zbiorowej, jako sposobie utrwalania rzeczywistości i zachowania pamięci, a także jako przejawie odpowiedzialności, miłości i troski mówiono niemal podczas wszystkich paneli dyskusyjnych «Frontery».
Wspominano również o nadziei w ciemnych czasach jako wyniku systematycznej i regularnej pracy oraz źródle inspiracji. «Nadzieję dają mi zwykli ludzie, którzy robią niezwykłe rzeczy w naszym kraju» – podsumuję to słowami Alima Alijewa, zastępcy dyrektora generalnego Ukraińskiego Instytutu oraz założyciela literackiego projektu ukraińsko-krymskotatarskiego «Krymskie figi» («Qırım inciri»).

Chociaż to już piąta edycja «Frontery» podczas wojny z Rosją, która trwa od 2014 r., w tym roku tematy wojny, traum i utrat spowodowanych przez nią były szczególnie zauważalne w dyskusjach literatów, z których wielu zostało żołnierzami.

«Przeżyjcie te dwa dni poprzez różne emocje: smutek, radość, śmiech, zaprzeczenie, zdziwienie, zakłopotanie» – powiedziała podczas otwarcia Festiwalu jego założycielka Ełła Jacuta. Wszystkie te emocje rzeczywiście wspólnie przeżywali ci, którzy przybyli na «Fronterę», chłonąc liczne ważne myśli i sensy, zgadzając się lub nie, uśmiechając się lub ocierając łzy.
To zasiane ziarno myśli i sensów ma wiele wymiarów. Wśród nich wymienię wsparcie. Jeden z jego przejawów jest całkiem obliczalny: w ciągu dwóch dni Festiwalu zespołowi «Frontery» i partnerom udało się zebrać 849 857 hrywien na wsparcie Sił Obrony i Bezpieczeństwa Ukrainy.



Natalia Denysiuk
Fot. Olga Szerszeń, Natalia Denysiuk, Mykoła Cymbaluk