Ukazała się książka wspomnień o ks. Andrzeju Kwiczali, polskim duszpasterzu, który całą swoją posługę kapłańską poświęcił Wołyniowi. Materiały do książki zgromadził i opracował Pawło Swyszcz, pisarz z obwodu czernihowskiego.
W bibliotece «Wołania z Wołynia» ukazała się książka «Śpieszcie się kochać ludzi». Jest to 159. tom biblioteki, wydawanej przez ks. kanonika Vitolda-Yosifa Kovaliva. Książka została przygotowana do druku przez wydawnictwo «Panteon».
W tej publikacji Pawło Swyszcz, pisarz z Bachmacza w obwodzie czernihowskim, przedstawił zgromadzone przez siebie wspomnienia o ks. Andrzeju Kwiczali, wieloletnim proboszczu parafii Ducha Świętego w Maniewiczach oraz parafii Świętych Cyryla i Metodego w Lubieszowie. Książka ma 160 stron i 48 kolorowych zdjęć.

«Ks. Andrzeja poznałem na Facebooku. Było to kilka lat przed wojną pełnoskalową. Zamieszczałem wiersze na swoim profilu, a ks. Andrzej kilka razy polubił te wpisy i zostawił kilka komentarzy. Tak się złożyło, że straciłem pracę. Długo nie mogłem znaleźć nowej, a ks. Andrzej zaproponował mi, prawie nieznanej osobie, żebym przyjechał do niego do Maniewicz» – wspomina Pawło Swyszcz. Tak zaczęła się ich niewirtualna znajomość, która później przerodziła się w przyjaźń.
Pawło Swyszcz pomagał ks. Andrzejowi sprzątać kościół oraz dokonywał drobnych napraw – krótko mówiąc, pracował przy kościele i plebanii. Kiedy rozmawiał z miejscowymi parafianami, zwrócił uwagę na to, jak ciepło ludzie mówili o swoim proboszczu.
«Potem zobaczyłem w bibliotece parafialnej książkę o błogosławionym ks. Władysławie Bukowińskim. Po jej przeczytaniu uderzyło mnie podobieństwo między postaciami błogosławionego ks. Władysława oraz ks. Andrzeja. Kiedy powiedziałem proboszczowi, że chcę napisać o nim książkę, uśmiechnął się tylko i powiedział: «Oj, nie» – wspomina autor.
Pawło Swyszcz później znowu przyjeżdżał do proboszcza do Maniewicz, pomagał mu w przygotowaniu opału na zimę, a następnie znalazł pracę w swoim rodzinnym Bachmaczu. Ks. Andrzej powiedział wówczas: «Widzisz, Bóg ci pomógł».
Andrzej Kwiczala całą swoją 22-letnią posługę kapłańską pełnił na Wołyniu, w tym 21 lat w Maniewiczach i Lubieszowie. Był kapelanem polskich harcerzy przybywających do pobliskiej Kostiuchnówki, opiekunem grobów legionowych, mogił księży i pozostałych miejsc pamięci na Polesiu Wołyńskim.
«Ale przede wszystkim był wrażliwym i dobrym człowiekiem» – mówi pisarz. – I kiedy 26 czerwca 2022 r. ks. Andrzej zmarł, postanowiłem zachować pamięć o nim».
Pawło Swyszcz zbierał wspomnienia głównie poprzez rozmowy telefoniczne, a niektórzy ludzie wysyłali mu swoje notatki. Zdjęć szukał w Internecie, w tym skorzystał z fotografii zrobionych przez redakcję «Monitora Wołyńskiego» oraz z archiwów rodzinnych osób, które znały ks. Andrzeja. W sumie udało się zgromadzić wspomnienia 34 osób.
Proces zbierania wspomnień i zdjęć trwał prawie dwa lata. Przed rozpoczęciem pracy autor poprosił o błogosławieństwo biskupa Witalija Skomarowskiego, ordynariusza diecezji łuckiej, a następnie uzyskał zgodę rodziny ks. Andrzeja, m.in. jego siostry Róży.
«Być może w mojej książce jest za krótka część dokumentalna, za mało życiorysu, ale chciałem przede wszystkim utrwalić to, co ludzie pamiętają i mówią o ks. Andrzeju. Byłem pod wielkim wrażeniem jego dobroci. Nikt nie wyszedł od niego z pustymi rękami. Kochał wszystkich. W swoim krótkim życiu zdążył zrobić wiele dobrego dla wielu ludzi. Dlatego zatytułowałem tę książkę «Śpieszcie się kochać ludzi» – powiedział Pawło Swyszcz.

Publikacja ukazała się niewielkim nakładem z powodu braku środków. Można ją kupić od autora, kontaktując się pod adresem: pavlo-svyshch@ukr.net.
«Marzę o zorganizowaniu prezentacji tej książki na Wołyniu. Chcę w ten sposób oddać hołd ks. Andrzejowi. Myślę, że uda mi się to zrobić w najbliższym czasie» – podzielił się swoimi planami autor.


Anatol Olich
Zdjęcia udostępnione przez Pawła Swyszcza
Na głównym zdjęciu: Fragment tylnej części okładki książki «Śpieszcie się kochać ludzi»