Członkowie Klubu Rodło zwrócili się do redakcji «Monitora Wołyńskiego» z prośbą o pomoc w odnalezieniu grobu księdza Mikołaja Drużbackiego, który tragicznie zginął w Łucku na początku września 1939 r. «Mimo upływu tylu lat nie tracimy nadziei» – pisze w ich imieniu Kazimierz Głowacki, prezes Klubu Rodło w Raciborzu.
Jak relacjonuje autor listu, po napaści Niemiec rząd polski został zmuszony do opuszczenia Warszawy. Wraz z urzędnikami 7 września stolicę opuścili duchowni Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, w tym arcybiskup Józef Gawlina i jego przyjaciel oraz osobisty sekretarz, ksiądz Mikołaj Drużbacki. Należy wyjaśnić, że księża w wojsku mieli odpowiednie stanowiska i stopnie. Otóż arcybiskup Józef Gawlina był biskupem polowym i posiadał stopień generała dywizji, a ksiądz Mikołaj Drużbacki był starszym kapelanem i posiadał stopień majora.

Ks. Mikołaj Drużbacki (1895–1939). Źródło: commons.wikimedia.org. CC0 1.0
Trasa ewakuacyjna biegła na wschód. Niemieckie samoloty zrzucały bomby na kolumny bezbronnych cywilów, a setki zabitych leżały na poboczach dróg. Po pokonaniu trudnego szlaku, w piątek, 8 września, uciekinierzy zatrzymali się na odpoczynek w Łucku. Urzędnicy państwowi zakwaterowali się w mieście, a duchowieństwo zostało przyjęte w pałacu biskupim przez biskupa Adolfa Piotra Szelążka, ordynariusza łuckiego.
Nawiasem mówiąc, budynek ten przetrwał do dziś, znajduje się przy ulicy Drahomanowa 26. Jest znany mieszkańcom Łucka jako były klasztor dominikanów. Obecnie mieści się w nim seminarium duchowne Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego.
Sobota minęła w miarę spokojnie, a w niedzielę Niemcy kilkakrotnie zbombardowali Łuck. W poniedziałek, 11 września, było jeszcze więcej nalotów. Podczas piątego nalotu, około godziny 16:00, wszyscy z pałacu wybiegli na zewnątrz. Jedna z bomb spadła w ogrodzie biskupim. Biskup Gawlina został lekko ranny w ramię i twarz, natomiast księdzu Drużbackiemu, który stał dwa metry bliżej epicentrum eksplozji, odłamki bomby oderwały nogę i głowę.
Szczątki księdza Mikołaja zostały pochowane we wtorek, 12 września 1939 r., na miejscowym cmentarzu katolickim.

Wpis o zgonie księdza Mikołaja Drużbackiego w księdze metrykalnej łuckiej parafii katedralnej Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dokument udostępniony przez genealoga Artura Aloszyna
Następnego dnia po pogrzebie uchodźcy wyruszyli w kierunku granicy rumuńskiej, którą przekroczyli w Kutach późną nocą 17 września. Przypomnijmy, że 17 września 1939 r. Polska została napadnięta przez wojska ZSRR, sojusznika hitlerowskich Niemiec.
Niestety, nie zachowały się żadne dane dotyczące dokładnej lokalizacji grobu księdza Mikołaja Drużbackiego. Wynika to przede wszystkim z faktu, że po zakończeniu wojny wielu łuckich Polaków zostało repatriowanych, a w latach 70. cmentarz przestał istnieć, gdyż władze sowieckie wzniosły na jego miejscu Memoriał Chwały.
«Mimo upływu tylu lat nie tracimy nadziei na odnalezienie miejsca pochówku i doczesnych szczątków księdza Mikołaja Drużbackiego. Każda informacja będzie dla nas cenna. Rozumiemy, że naoczni świadkowie już nie żyją, ale być może ktoś ma zdjęcia cmentarza lub zachowane przekazy rodzinne» – apeluje o pomoc autor listu, Kazimierz Głowacki.
***
Jeśli ktoś z naszych czytelników posiada jakiekolwiek informacje na temat grobu księdza Mikołaja Drużbackiego, prosimy o przesłanie ich na mail redakcyjny monitorwolynski@gmail.com
Redakcja «Monitora Wołyńskiego»
Na głównym zdjęciu: Pośrodku – arcybiskup Józef Gawlina, po prawej – ksiądz Mikołaj Drużbacki. Zdjęcie udostępnione przez Kazimierza Głowackiego