220 lat historii łuckiego cmentarza katolickiego
Artykuły

Na początku XIX wieku władze imperium rosyjskiego zlikwidowały cmentarz katolicki w pobliżu klasztoru bernardynów w Łucku. W 1805 r. nowym miejscem pochówku katolików z Łucka i okolic stała się działka we wsi Jarowica, która była własnością kolegium trynitarzy w Łucku.

Pierwotnie cmentarz katolicki w Jarowicy – dziś to miejsce znane jest mieszkańcom Łucka jako tzw. memoriał – miał wymiary 56 na 50 sążni, czyli około 120 na 107 metrów. Założenie cmentarza nie było sprawą bezpłatną. Jak świadczą dokumenty, na wykup i zagospodarowanie terenu składały się zarówno Kościół jako instytucja, jak i parafianie, dla których ten cmentarz był przeznaczony. Przeniesienie na niego drewnianej kaplicy oraz części pochówków ze zlikwidowanego cmentarza trwało przez kilka lat.

Za datę powstania cmentarza katolickiego uznano 2 sierpnia [nie wiadomo, według jakiego kalendarza] 1805 r., kiedy to biskup diecezji łucko-żytomierskiej Kacper Kazimierz Cieciszowski odprawił tu uroczystą mszę św. i poświęcił to miejsce.

Od tego czasu przez wiele lat każdego 2 sierpnia w Łucku gromadzili się tłumnie katolicy. Wieczorem wyruszali w procesji z kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła na cmentarz, by wziąć udział w odprawianej tam mszy żałobnej. Skala tych uroczystości była tylko nieznacznie mniejsza od tych, odbywających się 2 listopada, czyli w Dniu Zadusznym.

Przenieśmy się z naszych lat 20. XXI wieku w lata 20. XIX wieku, czyli 200 lat wstecz, i przejdźmy się po tym cmentarzu. Pomogą nam w tym dokumenty sporządzone w trakcie ówczesnej wizytacji, które udało mi się znaleźć w archiwum w Żytomierzu.

Pierwszą rzeczą, na którą zwrócimy uwagę, jest spora liczba wysokich już drzew, które prawdopodobnie zaczęły rosnąć tutaj jeszcze przed przeniesieniem cmentarza. Na obwodzie nekropolii widoczne są również drzewa posadzone w czterech rzędach. Sam cmentarz otoczony jest wysokim ogrodzeniem, nie niższym niż 1,7 metra, o szerokości około pół metra. Przy wejściu wita nas brama. Jest murowana, podobnie jak ogrodzenie.

Muszę zaznaczyć, że brama została zaprojektowana przez kogoś o doskonałym guście architektonicznym. U góry, na facjacie, widoczny jest napis stosowny do miejsca, do którego wkrótce wejdziemy. Facjata ta jest uszkodzona gałęziami drzew, o których jeszcze kilka razy tu wspomnimy. Pod nią utalentowany snycerz wyrzeźbił w kamieniu klepsydrę, czyli zegar piaskowy, oraz czaszkę – symbole zrozumiałe dla tych, którzy nie potrafią odczytać napisu u góry. Drzwi tego ogrodzenia wykonane z dębowych sztachet i pomalowane na kolor mahoniowy, zamknięte są na solidną klamrę. Po bokach znajdują się dwie furtki: jedna z malowanymi dębowymi drzwiami z zamkiem, a druga to pseudo-furtka, gdyż została zbudowana tylko dla zachowania proporcji i od razu zamurowana.

Jak rozumiemy, w nocy nie można wejść na cmentarz, ponieważ zamyka go strażnik, który pełni również rolę grabarza. Mieszka w północno-zachodnim rogu cmentarza (mniej więcej tam, gdzie jeszcze niedawno znajdowała się kwiaciarnia) w murowanym domu o wymiarach 9 na 6 metrów. Dach domu również został uszkodzony przez gałęzie. Widać w nim dwa małe okna, tzw. dymniki, z okiennicami na żelaznych zawiasach. W domu znajduje się pokój mieszkalny i narożna część, która wystaje poza płaszczyznę głównego budynku, tzw. alkierz, a także spiżarnia i sień. W pokoju są trzy okna z dębowymi ramami okutymi żelazem, a w nich czyste, czyli przezroczyste, szkło. W sieni są dwa okrągłe okna, jeszcze jedno małe jest w spiżarni. W środku znajduje się duży piec do ogrzewania wyłożony kaflami oraz piec do pieczenia i gotowania. W sumie w pomieszczeniu jest pięcioro drzwi, z których dwoje mają wewnętrzne zamki, a pozostałe zamykane są na żelazne klamry i kłódki.

Jedyną świątynią na tym cmentarzu jest stara kaplica, tymczasowo przeniesiona tutaj ze starego cmentarza katolickiego. Jej wymiary to około 5 na 3,5 metra. Z zewnątrz jest pokryta deskami i – jak prawie wszystko na tej nekropolii – uszkodzona przez gałęzie. Dwa okna z kutymi żelaznymi ramami i okiennicami, drzwi na żelaznych zawiasach z zamkiem typu francuskiego. Wewnątrz kaplica jest oklejona ówczesnymi tapetami. Ołtarz namalowany jest na ścianie z optycznym efektem. W czarnej lakierowanej ramie umieszczono ikonę na płótnie «Złożenie Pana Jezusa do grobu». Przed ołtarzem stoi mensa i świeczniki. Ściany kaplicy wewnątrz są pomalowane w kamienie. Widoczne są na nich napisy stosowne do tego miejsca.

Tuż przy kaplicy zbudowano dzwonnicę z pomalowanymi kutymi żelaznymi drzwiami, również z zamkiem typu francuskiego. Na górze widzimy trzy duże dzwony. Najcięższy waży 82 kg, średni – 57 kg, a najlżejszy – około 42 kg. Ostatni dzwon jest najnowszy, sprowadzony w 1819 r., natomiast pierwsze dwa wymieniły poprzednie 39-kilogramowe, za różnicę w ich wartości zapłacili parafianie. Przez dzwonnicę możemy dostać się na dach kaplicy. Drzwi, które do niego prowadzą, również mają zamek.

Do kaplicy za ołtarzem przylega kostnica. Ma pomalowane, okute żelazem drzwi na zamek i dwa małe okienka. Tutaj składane są ciała zmarłych, dopóki nie wykopie się dla nich grobu. Ostatnio jednak zmarłego starają się tu pochować jak najszybciej.

Wróćmy do historii. Łuck się rozrasta, ludzie umierają, cmentarz zapełnia się pochówkami. Miejsca jest coraz mniej, a nie ma możliwości rozbudowy, ponieważ w 1869 r. sąsiednie tereny przekazano w posiadanie rosyjskiego wojska. Niedaleko cmentarza powstaje ogromne miasteczko wojskowe, w którym stacjonują dwa pułki, 43 Pułk Piechoty i 11 Pułk Huzarów. W pobliżu cmentarza wojsko przeprowadza ćwiczenia i umieszcza tabory, stąd pochodzi łucki toponim «Na Taboryszczu».

Pod koniec XIX wieku wojsko regularnie skarży się na katolików, że bezprawnie powiększają teren cmentarza. Z kolei łuccy katolicy usprawiedliwiają się, że ogradzają tylko groby samobójców, których chowa się poza cmentarzem. W ten sposób, niby ogradzając «samobójców», postawili nowe ogrodzenie. Władze miejskie próbowały zdystansować się od tych kwestii, ale zmuszone były zareagować po tym, jak skargi zaczęły napływać do gubernatora generalnego. Ten skierował prośbę do władz Łucka o przeznaczenie dodatkowej ziemi na cmentarz, ale władze odpowiedziały, że nie mają nic do zaoferowania katolikom.

Równolegle z «wojną» o terytorium, w 1885 r. katolicy zwrócili się do władz z prośbą o pozwolenie na wzniesienie nowej, murowanej kaplicy, która zastąpiłaby starą drewnianą, opisaną powyżej. W tym samym czasie wymieniono również starą dzwonnicę i bramę wejściową.

Nowa kaplica (obecnie mieści się tu Dom Panichidy przy ulicy Wasyla Mojseja 8) została zbudowana zgodnie z kanonami klasycyzmu, ale z elementami barokowymi. Istnieje prawdopodobieństwo, że kaplicę zbudowano z cegły pochodzącej ze starszych budynków, ponieważ różni się od cegły typowej dla końca XIX wieku.

Kaplica miała trójkątny fronton, wszystkie fasady miały belkowanie z gzymsem, fryzem z tryglifami i architrawem, po cztery pilastry toskańskiego porządku z kanelurami, niski cokół. Nad wejściem znajdowało się półokrągłe okno, takie same okna umieszczono po bokach nad niszami imitującymi boczne wejścia, które, podobnie jak wszystkie otwory, były otoczone listwami. Na zewnątrz, na absydzie, znajdował się balkon z kutą balustradą i daszkiem nad nim. Pod nim – wejście do piwnicy, która prawdopodobnie służyła jako kostnica.

Kartka pocztowa z kolekcji Wiktora Litewczuka

Dodać należy, że podobna kaplica była w Kowlu. Dziś wygląda całkowicie inaczej w wyniku na przebudowę na prawosławną świątynię.

Wraz z zakończeniem I wojny światowej ustała «wojna» o teren z rosyjskimi wojskowymi. Katolicy mogli w końcu powiększyć cmentarz. Już w okresie międzywojennym utworzono tu kwaterę wojskową z pochówkami polskich żołnierzy, którzy zginęli z rąk bolszewików. Od tego czasu cmentarz jest warunkowo podzielony na trzy części: starą w obrębie murowanego ogrodzenia, nową za ogrodzeniem oraz kwaterę wojskowa w południowej części cmentarza.

Kwatera wojskowa

W okresie międzywojennym, wraz z rozwojem miasta, cmentarz katolicki znalazł się w jego granicach. Okoliczne dzielnice rozbudowywały się. Powstała kolonia urzędnicza, oficerska oraz lotnicza, stadion, państwowe gimnazjum, lotnisko itp. Wzrost liczby ludności w Łucku oraz okolicznych wsiach i koloniach ma swój wpływ na zwiększającą się liczbę pochówków na cmentarzu. W latach 1920–1939 pochowano tu ok. 4000 osób cywilnych, nie licząc pozostałych zmarłych. Czasem cmentarz stawał się tematem artykułów prasowych, a nawet poezji. Na początku lat 20. XX wieku, z powodu braku w Łucku miejskiego parku o wystarczającej powierzchni, mieszkańcy wykorzystywali cmentarz jako miejsce romantycznych spacerów. Nie wszyscy uważali to za normalne.

Wraz z rozpoczęciem II wojny światowej liczba grobów na cmentarzu znowu wzrosła, gdyż chowano tu żołnierzy Wojska Polskiego II RP, w szczególności pilotów. Sowieci po wkroczeniu do Łucka we wrześniu 1939 r. zajęli się kwestią cmentarzy, gdyż była dość poważna dla miasta. Pod koniec 1940 r. całkowita powierzchnia łuckich nekropolii wynosiła 16,32 ha, z czego tylko na 4,67 ha było miejsce pod nowe pochówki. Jeśli chodzi o cmentarz katolicki, jego powierzchnia wynosiła 5,1665 ha, z czego niezajętych ok. 2 ha.

W czasie wojny chowano tu niemieckich żołnierzy. Od 1944 r. zaczęto chować również żołnierzy radzieckich, a sam cmentarz przekształcono w cmentarz miejski. W wyniku repatriacji do Polski liczba Polaków katolików w Łucku znacznie się zmniejszyła, co doprowadziło do stopniowego zaniku pochówków na cmentarzu. Nie było komu dbać o groby. Miejscowe dzieciaki tu się bawiły, młodzież wpadała, aby pobyć w samotności, przestępcy uliczni i alkoholicy chowali w grobach różne rzeczy, kibice w przerwie między połowami meczu załatwiali swoje potrzeby...

Duże szkody na cmentarzu spowodowała burza na początku lat 60. Złamała wiele drzew, które z kolei zniszczyły pomniki. 28 lutego 1975 r. w celu przywrócenia cmentarza do odpowiedniego stanu komitet wykonawczy Łuckiej Rady Miejskiej zezwolił zakładowi pogrzebowemu na usunięcie zniszczonych nagrobków, które miały ponad 30 lat i którymi nie opiekowali się krewni zmuszeni przez władze radzieckie do opuszczenia tego miejsca w latach 40.

15 stycznia 1976 r. komitet wykonawczy Łuckiej Rady Miejskiej postanowił urządzić w miejscu zbiorowych grobów żołnierzy radzieckich Memoriał Chwały. Miejskie biuro pogrzebowe miało zająć się rozbiórką nagrobków, którymi nikt się nie opiekował, i przenieść pochówki, jeśli krewni o to wystąpią. Decyzja ta była ogłaszana w radiu, ale ze względu na zbyt krótki termin między jej podjęciem a zakończeniem budowy pomnika, tylko niewielka liczba grobów została przeniesiona na miejski cmentarz we wsi Harazdża. Wiele nagrobków zostało zniszczonych, a część została skradziona i ponownie wykorzystana jako nagrobki na nowych pochówkach zupełnie innych zmarłych. Widziałem takie na cmentarzu przy ulicy Rówieńskiej. Stare napisy na nich zostały zatarte i wyryte nowe z informacją o osobach, na czyich grobach je umieszczono.

Poszczególne fragmenty pomników cmentarnych wyłaniają się dziś z ziemi na terenie memoriału. Można je także zobaczyć w kilku miejscach w Łucku, niektóre zostały wyrzucone jako śmieci. Na przykład około 10 nagrobków do dziś leży w wąwozie w pobliżu ulicy Dolnej w centrum Łucka.

Szczątki katolików, a jest ich co najmniej 15 000, pochowanych tutaj w czasie, kiedy cmentarz jeszcze funkcjonował, nadal na nim leżą.

Wraz z rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę zmieniono postrzeganie symboliki memoriału. W ciągu ostatnich dziesięcioleci postawiono tu kilkanaście różnych pomników, np. likwidatorom awarii w Czarnobylu czy żołnierzom, których ZSRR wysyłał do Afganistanu. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że przez wiele lat władze miasta uparcie starają się nie dostrzegać katolickiej przeszłości tego miejsca i nie inicjują żadnej formy upamiętnienia pochowanych tu osób ani informowania o historii cmentarza.

Fragment nagrobka Grzegorza i Florentyny Kopijów wmurowany w ogrodzenie memoriału. Fot. Ludmyła Herasymczuk / memorium.in.ua

Natomiast w 1948 r., kiedy zakazano odprawiania nabożeństw w katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła, katolicka kaplica na cmentarzu została przekształcona w kościół, jedyny dla katolików z Łucka i okolic. Przeniesiono do niej to, co było niezbędne do przeprowadzenia mszy i zaczęto je odprawiać.

W 1960 r. władze radzieckie ostatecznie zlikwidowały katolicką wspólnotę religijną, a wraz z tym nastąpiła nacjonalizacja majątku. W 1961 r. kaplicę uznano za bezpańską i przekazano miejskiemu zarządowi aptek, a następnie, po likwidacji cmentarza, miejskiemu biuru pogrzebowemu. Od tego czasu do dziś kaplica cmentarna służy jako Dom Panichidy dla zmarłych różnych wyznań.

Z dekoracji kaplicy do naszych czasów nie przetrwał kuty balkon z daszkiem nad wejściem do piwnicy. Pilastry na fasadach (oprócz głównej) miały kiedyś kanelury. Około 20 lat temu zostały zamurowane. W latach 2000–2015 wokół głównego wejścia i bocznych nisz, które imitowały wejścia, zburzono barokowe listwy i zastąpiono je innymi dekoracjami. Kilka lat temu kaplica przeszła kolejny remont, podczas którego wymieniono okna, przemalowano fasadę, dodano poręcze itp.

Niestety, kaplica, uważana za jedyny zachowany zabytek zniszczonego cmentarza, pozostaje bez właściciela, który mógłby docenić jej wartość historyczną. Łucka Rada Miejska nie widzi obecnie potrzeby nadania statusu zabytku temu 140-letniemu sakralnemu budynkowi.

Mam nadzieję, że kaplica kiedyś otrzyma status zabytku, cmentarz doczeka się chociażby tablicy informacyjnej przedstawiającej jego historię, rozrzucone po mieście nagrobki katolików powrócą na swoje prawowite miejsce, a mieszkańcy Łucka będą wiedzieć, czym jest teren, na którym spacerują z dziećmi, wyprowadzają psy i jeżdżą na deskorolkach.

Artur Aloszyn

Zdjęcia udostępnione przez autora

Powiązane publikacje
Raz w roku w Kostiuchnówce. Podsumowanie 2025 r.
Artykuły
Dobiegł końca kolejny rok Harcerskiej Służby Pamięci na Wołyniu. Nie był to łatwy rok do realizacji zaplanowanych przez nasze Centrum Dialogu Kostiuchnówka działań.
28 stycznia 2026
Polscy żołnierze spoczęli na cmentarzu w Mościskach
Wydarzenia
W piątek, 14 listopada, w Mościskach w obwodzie lwowskim odbyła się ceremonia pogrzebowa żołnierzy Wojska Polskiego poległych w obronie ojczyzny przed niemieckim najeźdźcą w rejonie Lwowa we wrześniu 1939 r. Rozpoczęła się mszą świętą w kościele pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela.
16 listopada 2025
Dzień Wszystkich Świętych na tarnopolskich cmentarzach
Wydarzenia
1 listopada, w Dniu Wszystkich Świętych, członkowie Polskiego Centrum Kultury i Edukacji im. prof. Mieczysława Krąpca w Tarnopolu zapalili znicze pamięci na polskich grobach.
03 listopada 2025
Uroczystość Wszystkich Świętych w Dubnie
Wydarzenia
Miniony tydzień był dla parafian kościoła Świętego Jana Nepomucena i członków Dubieńskiego Towarzystwa Kultury Polskiej niezwykle aktywny, gdyż porządkowali miejscowe cmentarze. W Uroczystość Wszystkich Świętych przyszli na nie z modlitwą i zniczami.
03 listopada 2025
Na Cmentarzu Dubieńskim w Równem zapalono znicze
Wydarzenia
31 października, w przededniu Uroczystości Wszystkich Świętych, członkowie Centrum Kulturalno-Edukacyjnego im. Tomasza Oskara Sosnowskiego oraz Centrum Języka i Kultury Polskiej im. Książąt Lubomirskich zapalili znicze na grobach polskich żołnierzy w Równem.
02 listopada 2025
Światełko pamięci na cmentarzu katolickim w Łucku
Artykuły
1 listopada, w Dniu Wszystkich Świętych, w Łucku uczczono pamięć zmarłych spoczywających na cmentarzu, w miejscu którego obecnie znajduje się sowiecki memoriał. Wydarzenie odbyło się przy kaplicy Wszystkich Świętych (obecnie Dom Panichidy). Latem zarejestrowano nową parafię rzymskokatolicką pod tym wezwaniem.
02 listopada 2025
Jesienne porządkowanie cmentarzy: Luboml
Wydarzenia
W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych członkowie Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Michała Ogińskiego uporządkowali polski cmentarz wojskowo-cywilny w Lubomlu.
31 października 2025
«Wołyńskie światełko pamięci» zapalono w ponad 20 miejscowościach
Artykuły
W dniach 22–25 października członkowie Stowarzyszenia «Wołyński Rajd Motocyklowy» zapalili znicze w ok. 20 polskich miejscach pamięci – na cmentarzach wojennych i parafialnych oraz przy krzyżach-pomnikach, postawionych na grobach ofiar Rzezi Wołyńskiej czy w miejscach, gdzie dawniej była polska wieś albo kościół.
31 października 2025
Jesienne porządkowanie cmentarzy: Zdołbunów
Wydarzenia
Wraz z nadejściem jesieni katolicy zaczynają prace porządkowe na cmentarzach, które mają na celu odświeżenie i przygotowanie tych ważnych miejsc pamięci na listopadowe święta. To czas, kiedy rodziny odwiedzają groby bliskich, a społeczność lokalna wspólnie dba o zachowanie porządku i szacunku wobec zmarłych. Podobne prace ruszyły na cmentarzu katolickim w Zdołbunowie.
27 października 2025