Ponieważ rosyjskie wojska napadły na Ukrainę niosąc, prócz śmierci i zniszczenia, ruskij mir na sztandarach, dlatego nad takim dictum internauci nie mogli przejść do porządku dziennego bez żadnej riposty. Wojna toczy się na wielu frontach, w tym także na polu przekazu oraz komentarzy medialnych, dlatego memy, jakie zalały sieć, stały się także bronią w walce z najeźdźcą.
Tak sobie wielce naiwnie myślę, że w tym wielkim świecie istnieje gdzieś granica ludzkiej zachłanności na pieniądze. Bariera przyzwoitości mentalnej i tej materialnej, przekraczanie której jest w pewnych okolicznościach rzeczą nie tyle niesmaczną, co wręcz naganną.
Jest XXI wiek. Ludzie poznają kosmos, w skomplikowanym świecie przyrody odnajdują prawa i zasady, jakie nim rządzą i wykorzystują je dla dobra człowieka. Pracują nad szczepionkami, lekami, nowoczesną technologią i łamią sobie głowę nad tym, aby życie na Ziemi stało się bezpieczniejsze, dłuższe i lepsze.
Jest w Krakowie taki targ, zwany Placem Imbramowskim, na którym różne pyszności drogą kupna nabyć można. Wizyta na nim wprawdzie osusza portfel w tempie iście kosmicznym, bowiem ceny są tam też czasem astronomiczne. Ale jeśli naszemu podniebieniu chcemy sprawić wielką przyjemność i poczuć prawdziwe niebo w gębie, to od wielkiego dzwonu możemy sobie na takie małe szaleństwo pozwolić.
Uprzejmie proszę, aby ktoś wreszcie zechciał mi wyjaśnić jak czteroletniemu dziecku, co ludzie mają z tymi rocznicami. Zachodzę w głowę, jakaż to magia tudzież ukryte znaczenie tkwi w tzw. okrągłych liczbach.
Lubicie ryzykować? Lubicie stawiać wszystko na jedną kartę? Bo ja tak. Bez oblewania się rumieńcem przyznam bez ogródek, że mam duszę hazardzisty. Pociąga mnie to, co nieznane i nieco niepewne. Ten dreszczyk emocji, ta adrenalina, przy której serce łomocze, a po plecach chodzą ciarki. Rewelacja!
Pamiętam, jak jeszcze w wieku wielce nieodpowiedzialnym będąc, za jedną z największych atrakcji zimy uważałam – podobnie jak wielu moich równie mało rozgarniętych rówieśników – podgryzanie sopli lodu zwisających sobie spokojnie z oszronionych gałązek.
Zapewne można pokusić się o postawienie tezy, iż «Cztery pory roku» Antonio Vivaldiego to niewątpliwie jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych utworów wszechczasów. Ten cykl czterech koncertów skrzypcowych wpada w ucho i zapada w pamięć z niezwykłą łatwością.
Kwietne bukiety, snopy pachnącego zielska, wykwintne wiązanki lub klasyczne i okazałe, eleganckie pojedyncze kwiaty. Właściwie to prawie wszystko jedno jaki wiecheć dostaniemy. Za każdym razem taki upominek sprawia, nam kobietom, jednakową radość i przyjemność.
Stracha na jednej nodze, w dziurawym kapeluszu i potarganej kapocie, co to przeraża wróble i inne ptactwo cokolwiek małe, często przy drodze spotkać możemy. Obywatel takowy, w polu owsa jak słup soli stojący, wszak nie jest jedynym obiektem widzianym z perspektywy przedniej szyby kierowcy.