Związki frazeologiczne: Śmieci w języku polskim
Artykuły

Otwieram lodówkę, a tam… breakfast time. Wychodzę na spacer i słyszę, jak sąsiadka woła do psa: Come in, Lucy, idziemy na chatę! Włączam telewizor – a tam cały polski język próbuje desperacko przypomnieć sobie, kim właściwie jest. I nie winię go.

My wszyscy bylibyśmy zdezorientowani, gdyby codziennie ktoś wciskał nam newsy, fake newsy i challenge’e w każdym możliwym kontekście. Oczywiście, tej językowej magmy byłoby znacznie mniej, gdyby nie praca w pocie czoła wszelkich dostępnych na wyciągnięcie ręki mediów. One od lat dzielnie czuwają nad tym, byśmy wstali rano i natychmiast poczuli się jak w biurze międzynarodowej korporacji.

Prezenterzy śniadaniówek z dumą oznajmiają: Już za chwilę special guest, który pokaże nam, jak zrobić perfect smoothie na good begining całego dnia. A ja siedzę przed telewizorem i zastanawiam się, czy nie powinnam przy okazji wyciągnąć paszportu, bo najwyraźniej przekroczyłam granicę językową, za którą sformułowanie: początek dnia wygłoszony po polsku brzmi zdecydowanie gorzej niż jego angielska wersja.

Największą siłę rażenia mają jednak programy rozrywkowe, w których słowa miesza się jak składniki koktajlu – byle szybko i byle brzmiało światowo. Prowadzący często deklarują, że chcą otwierać Polaków na global thinking, ale w praktyce wygląda to jak desperacka próba zasugerowania, że rodzima mowa jest zbyt swojska, przaśna i jakaś taka prowincjonalna, by udźwignąć poziom telewizyjnego show, który, wedle przekonania prezentera, właśnie osiąga szczyty Himalajów.

Weźmy choćby Joannę Krupę, ikonę polskiej popkultury i człowieka, który z językiem polskim jest najwyraźniej na bakier. Kiedy w programie padają hasła w stylu You look amazing, darling, ale trochę more energy, okay?, trudno się dziwić, że język polski pada na deski sceny i zaczyna nerwowo wachlować się słownikiem.

Nie chodzi o to, że używanie obcych słów jest zakazane, albo co najmniej niewskazane – absolutnie nie! Problem pojawia się wtedy, gdy mieszanka staje się tak gęsta, że nasza rodzima mowa zaczyna przypominać gulasz z tyloma dodatkami i taką kompozycją przypraw, że potrawa staje się niezjadliwa. Media pokazują nam więc świat, w którym feedback jest cenniejszy niż opinia, deadline bardziej dramatyczny niż określenie zwykłego terminu, a live ważniejsze niż na żywo.

Żeby było jeszcze zabawniej, coraz częściej mówi się upstairs, fail, research i oczywiście love, chociaż język polski ma własne, całkiem zgrabne, odpowiedniki. Ba, czasem nawet lepsze – ale przecież we must be trendy.

Co gorsza, takie przekazy trafiają szczególnie mocno do młodszych odbiorców. Dziecięco-młodzieżowy słownik już dawno przestał przypominać podręcznik do polskiego. Teraz to bardziej aplikacja mobilna, w której co trzecie słowo ma wbudowaną reklamę wszystkiego co angielskie. Młody Polak potrafi dziś płynnie powiedzieć: «Wczoraj miałem mega difficult day, totalny chaos, bo mój team nie ogarnął joba», ale gdyby trzeba użyć słowa praca, to już zdanie brzmiałoby podejrzanie, jak smętny wstęp do wypracowania w podstawówce.

Oczywiście anglicyzmy same w sobie nie są złe. Świat się zmienia, języki żyją, zapożyczenia są naturalne, jak poniedziałkowe narzekanie. Problem zaczyna się tam, gdzie używamy ich nie dlatego, że brakuje nam pojęć, lecz dlatego, że brzmią fajniej, biznesowo albo telewizyjnie. Trochę tak, jakbyśmy wszyscy uwierzyli, że polszczyzna jest dobrym, ale jednak zbyt lokalnym produktem, który wymaga angielskiego liftingu.

A przecież polski ma pazur, elastyczność, poczucie humoru i słowa tak piękne i pełne emocji, aż często dziwne, iż wolimy obcojęzyczne zamienniki. W dodatku język ojczysty potrafi tworzyć neologizmy jak błyskawica. Równie szybko jak internet memy. Możemy powiedzieć odklikaj to, zabukuj, przegugluj – i wszyscy zrozumieją.

Złożoność problemu polega nie na tym, że angielski jest wszędzie, lecz że zbyt często wtrącany w zdania spłyca przekaz lub wręcz go zatraca. Gdy słyszymy z ekranu: «Dziś w naszym show będzie performance fit-dance, później hot interview z celebrytą, a na koniec challenge z publicznością», to właściwie nie wiemy, czy oglądamy telewizję, czy szkolenie z marketingu dla początkujących.

Może więc warto, aby media – z całą ich kreatywnością i pragnieniem bycia globalnymi – przypomniały sobie, że język polski nie jest ubogą ciotką z prowincji, której część rodziny się wstydzi i trzeba ją przykryć angielską narzutą. Jest raczej barwnym, trochę szalonym, ale bardzo żywym członkiem rodziny, który ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać.

A my? My możemy używać angielskiego, ile dusza zapragnie, kiedy tylko trzeba. To jasne jak słońce. Ale czasem, zamiast rzucić sorry, może lepiej po prostu powiedzieć: Przepraszam. I od razu robi się domowo. Całkiem cool.

***

To jasne jak słońce, a więc to coś oczywistego, zrozumiałego dla wszystkich.

Praca w pocie czoła, czyli w wielkim trudzie i znoju. Wyczerpująca siły.

Na wyciągnięcie ręki, a więc łatwo dostępne.

Być z czymś na bakier to znaczy nie rozumieć czegoś, nie wykonywać jakiejś pracy dobrze, nie spełniać oczekiwanych wymagań.

Coś lub ktoś ma pazur, czyli ma wigor, charakter, energię.

Gabriela Woźniak-Kowalik,

nauczycielka skierowana do Łucka przez ORPEG

Powiązane publikacje
Związki frazeologiczne: Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty…
Artykuły
Wiosna wraca co roku, a jednak za każdym razem ludzie robią wielkie oczy i zachowują się tak, jakby odkryli Amerykę. Co więcej, obwieszczają to na prawo i lewo z zaangażowaniem godnym średniowiecznego herolda pozostającego na usługach jego wysokości króla.
11 maja 2026
Związki frazeologiczne: Jak bez obrzydzenia patrzeć na siebie w lustrze, czyli sztuka zachowania twarzy
Artykuły
Niektórzy mają takie poranki, kiedy stają przed lustrem i przez chwilę zastanawiają się, czy to jeszcze oni we własnej skórze i z własną twarzą, czy już tylko suma decyzji wczorajszych dni. Niby wszystko się zgadza. Ta sama fryzura. Czasami ta sama łysina. Te same oczy, ten sam lekko zaspany wyraz twarzy. A jednak pojawia się nagle coś innego. W odbiciu zwierciadlanym dostrzegają pewną zmianę.
29 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Kłamstwo ma krótkie nogi
Artykuły
Gdyby kłamstwo było sportowcem, prawdopodobnie startowałoby w biegu na 100 metrów. Nie dlatego, że jest szybkie, ale dlatego, że kłamstwo ma krótkie nogi i na dłuższym dystansie zwyczajnie się potyka, łapie je zadyszka i traci szybko oddech.
22 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Nos do góry
Artykuły
Zadzieranie nosa to zjawisko stare jak ludzkość, a jednocześnie zadziwiająco odporne na postęp cywilizacyjny. Zmieniają się czasy, stroje i technologie, ale ludzka potrzeba pokazania światu, że ja to coś więcej i ja wam pokażę, trwa niewzruszenie do dziś.
03 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Tadek niejadek i Kokoszka smakoszka
Artykuły
Jedzenie, mimo że temat wydaje się nad wyraz przyjemny, to z jakichś tajemniczych, na pewno pozaziemskich przyczyn, dzieli ludzi. Bardziej, choć może to wyglądać na herezję, niż polityka. Przykładem jest pytanie, czy rosół powinien być z makaronem czy z ziemniakami.
11 marca 2026
Związki frazeologiczne: Kindersztuba
Artykuły
Dobrego wychowania, podobnie jak markowej, wyśmienitej porcelany, dziś używa się głównie na specjalne okazje. Od wielkiego dzwonu. Kiedyś stała w kredensie, była na widoku i broń Boże nie wolno było jej bez powodu dotykać w obawie przed stłuczeniem.
20 lutego 2026
Związki frazeologiczne: Prawo dżungli, czyli silniejszy może więcej
Artykuły
Prawo dżungli brzmi jak coś bardzo odległego, egzotycznego, należącego do świata lian, kłów i pazurów. Kojarzy się z filmem przyrodniczym, w którym nieziemskim głosem Krystyna Czubówna tłumaczy, dlaczego antylopa w brutalnej potyczce właśnie przegrała swoją życiową debatę z lwem.
30 stycznia 2026
Związki frazeologiczne: Pieniądze wyrzucone w błoto
Artykuły
Istnieje w języku polskim związek frazeologiczny tak pojemny, że można by w nim przechowywać budżet państwa, kilka nietrafionych inwestycji i jeden bardzo drogi ekspres do kawy. Kupiony, bo był na promocji, a później okazało się, że tą decyzją trafiliśmy jak kulą w płot. Mowa oczywiście o klasyce gatunku: pieniądze wyrzucone w błoto.
21 stycznia 2026