Józef Reszczyński z kolonii Dołganiec w powiecie kostopolskim w przededniu II wojny światowej został zmobilizowany do policji. Z tego powodu po ustanowieniu władzy radzieckiej został aresztowany przez NKWD i następnie skazany na pięć lat łagrów.
Bohater tego tekstu był jednym z tych polskich policjantów, którzy trafili na Wołyń w czasie ewakuacji spowodowanej przez agresję Wehrmachtu na II Rzeczpospolitą. Wielu z nich zostało aresztowanych przez radzieckie organy ścigania.
Leoncjusz Kot przez 10 lat pracował na posterunku policji w Basowym Kącie. W 1941 r. został skazany przez NKWD na osiem lat poprawczych obozów pracy.
«Na stronie internetowej «Monitora Wołyńskiego» przeglądałem z zainteresowaniem pracę Pani Tetiany Samsoniuk «Jeńcy września 1939». Jednocześnie w ostatnim czasie zająłem się spisywaniem (…) dziejów życia mojego dziadka śp. Stanisława Stefańskiego» – napisał do nas Zbigniew Wosik z Polski.
«Oskarża się o to, że służył w polskiej policji» – ten wpis możemy zobaczyć w specjalnym formularzu aktu oskarżenia wypełnianym przez śledczych NKWD. Taki dokument jest także w aktach sprawy rówieńskiego policjanta Adama Zdolińskiego.
Marcin Walczak, bohater naszego kolejnego szkicu, przed II wojną światową był starszym policjantem II Komisariatu Policji w Łodzi.
Śledczy NKWD ZSRR Lenski od razu wydał wyrok na Józefa Broszczyka. Na stronie tytułowej sprawy kryminalnej napisał: «5 lat poprawczych obozów pracy». Jednak w czasie krótkiego śledztwa, które trwało od 18 do 24 grudnia funkcjonariusz wydłużył termin odbywania kary.
Bohater tego tekstu w okresie międzywojennym pracował w na posterunkach policji w Sarnach, Lubikowiczach, Strzelsku i Włodzimiercu na Rówieńszczyźnie. W 1941 r. Kolegium Specjalne NKWD ZSRR skazało go na pięć lat obozów pracy.
Czy da się aresztować osobę, która już została aresztowana? Dla każdego normalnego człowieka takie postępowanie wydaje się być absurdalne, ale nie dla radzieckiego systemu totalitarnego. Jan Turczyn został aresztowany 13 grudnia 1939 r. w więzieniu NKWD w Równem, gdzie przebywał już od trzech miesięcy.
Piotrowi Kralowi wystarczyło 17 dni służby w polskiej Policji Państwowej, żeby radzieckie organy represyjne skazały go na osiem lat w obozach pracy.