Marianna Kijanowska: «Mam w planach nową książkę przekładów Leśmiana»
Rozmowy

28 lutego w księgarni «Є» w Łucku pisarka Marianna Kijanowska zaprezentowała przetłumaczony przez nią tomik genialnego poety Bolesława Leśmiana «Садбожий спалахненець». Po prezentacji autorka podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami związanymi z pracą tłumacza.

Marianna Kijanowska – pisarka, krytyk literacki, literaturoznawca, tłumaczka poezji i prozy. Przekłada m.in. z polskiego i z angielskiego (wydana po ukraińsku «Jane Eyre» Charlotty Brontë również została przez nią przetłumaczona). Od 2003 r. zajmuje się twórczością Bolesława Leśmiana. Utwory tego poety wyróżnia szczególna stylistyka i leksyka. Zawierają wiele oryginalnych i trudnych do przetłumaczenia neologizmów nazywanych przez polskich językoznawców leśmianizmami. W małym tomiku przekładów Leśmiana «Садбожий спалахненець» Marianna Kijanowska również zaproponowała ok. 800 takich leśmianizmów, ale po ukraińsku.

– Kiedy Pani po raz pierwszy spotkała się z utworami Bolesława Leśmiana?
– W 1994 r. przeczytałam kilka jego wierszy przetłumaczonych przez Jurija Bedryka.

– Była to miłość od pierwszego wejrzenia?
– Od samego początku była to wielka miłość, mimo że nie czytałam oryginału. Tłumaczenia zrobił bardzo dobry poeta, ale było ich mało. Dziś rozumiem, że były dobre jako wiersze, ale niewystarczająco dobre jako tłumaczenia, dlatego że Leśmian to ogromny poetycki świat i osobny, szczególny światopogląd. Jego poezje korelują ze sobą, podobnie do wierszy Szewczenki w «Kobziarzu», czyli nie można tłumaczyć tylko wybranych utworów Leśmiana.

– Czy Pani znała wówczas język polski?
– Moja babcia była Polką, czyli polski znałam zawsze, pytanie tylko, na jakim poziomie. Oczywiście dla Leśmiana na początku lat 90. mój poziom znajomości języka był za niski. Obecnie jest o wiele lepszy.

– Jak długo Pani tłumaczy jeden wiersz?
– Każdy przetłumaczony przeze mnie wiersz ma 5–7 redakcji.

– Czyli te wiersze leżą przez jakiś czas, a później Pani je szlifuje?
– Nie. Tłumaczę je na nowo. Robię tak, póki tłumaczenie nie stanie się dobre. Poprzednich przekładów nie czytam. W związku z tym mam cztery czy pięć tłumaczeń wiersza «Dziewczyna» robionych co kilka lat. W przerwach ciągle pracowałam… Te etapy przeszedł każdy wiersz.

Poza wierszami Leśmiana, które złożyły się na zaprezentowaną książkę, przetłumaczyłam jeszcze ok. 100 jego utworów, ale praca nad nimi wciąż trwa. Jak by to lepiej wytłumaczyć… Jeżeli chociażby jeden wers nie brzmi dobrze, nie warto publikować całości, bo nie można powiedzieć czytelnikowi: «Całe tłumaczenie jest dobre, nie udała się tylko jedna linijka». Dlatego opublikowałam te przekłady, z którymi nic więcej już nie zrobię, bo osiągnęłam pewien poziom swoich możliwości. Są przecież szczególne cechy języka – polski i ukraiński nie są symetryczne, są rzeczy, których nie da się przetłumaczyć; czasem można to czymś kompensować, a czasem się nie da. W tłumaczeniu bardzo trudno uniknąć strat.

mariannakijanowska 01

– Czy tłumacząc wiersze zawsze zachowuje Pani oryginalną rytmikę autora?
– I tak, i nie. Przeważnie w całości zachowuję rytmikę, szczególnie jeżeli wymaga tego gatunek: pięciostopowy wers sonetu czy sześciostopowiec w balladzie. Czasem zmiana rytmiki powoduje zniekształcenie treści przetłumaczonego wiersza. Staram się przekładać maksymalnie dosłownie. Ale, jeżeli mowa o Leśmianie, problem polega nie tylko w zachowaniu rytmiki. Opracowanie jego poezji jest o wiele bardziej skomplikowane w porównaniu do wierszy innych poetów, ponieważ w języku ukraińskim nie istnieje leksyka, którą on stosuje w swoich utworach (badacze znaleźli u Leśmiana ponad 2 tys. neologizmów). W jego wierszach nie wolno także zmieniać szyku wyrazów. W poezjach Tuwima, które również tłumaczyłam, szyk wyrazów zmieniać można, natomiast w przypadku Leśmiana przestawienie jednego słowa powoduje całkowite zniekształcenie treści utworu.

Nie wolno również ingerować w jego syntaktykę. Tłumacząc Leśmiana stworzyłam inną syntaktykę niż ta, do której przyzwyczajeni jesteśmy w języku ukraińskim. Żeby zrozumieć tę szczególną składnię Leśmiana, należy przeczytać chociażby dziesięć jego wierszy. Trudno opisać tę autorską syntaktykę, ale jak komuś uda się ją zrozumieć, to już nigdy z niczym jej nie pomyli. Można to porównać z sytuacją, kiedy musimy opisać garnitur uszyty przez dobrego krawca. Trudno to zrobić, ponieważ chodzi nie tylko o jakość materiału, kroju czy szwów. Ale ten, kto przez tydzień czy dwa będzie pracował w sklepie z dobrymi jakościowo ubraniami, bez problemu rozpozna taki garnitur, nawet z daleka, ponieważ jest w nim coś szczególnego.

– Leśmian zmusza Panią do tworzenia nowych słów. Prosi Pani kogoś o poradę?
– Nikogo nie proszę o poradę, pełną odpowiedzialność biorę na siebie. Po pierwsze nikt z mojego otoczenia nie zna Leśmiana tak, jak ja. Jedyna osoba, która mogłaby udzielić mi porady w zakresie tych przekładów (i udzielała) – to Adam Pomorski, który jest genialnym tłumaczem. O to, o co nie mogę zapytać pana Adama, nie mogę zapytać nikogo. Po drugie moje przekłady Leśmiana to tworzenie przyszłego języka ukraińskiego. Tego języka, który, póki co, nie istnieje. Wymyślam sobie przyszły język ukraiński, w którym będą te wyrazy. Nie tylko tłumaczę i tworzę nowe słowa. Staram się, żeby to nie były sztuczne neologizmy, tylko żeby w pewnych okolicznościach ludzie zaczęli ich używać. Muszą być naturalne. Wielu czytelników mówi o moich neologizmach, że takie słowa już były. Nie, nie było. One po prostu mają naturalne brzmienie, jak na przykład «допів» i «відпів», jest przecież w ukraińskim «напів» (po polsku «na pół» – tłum.), «наснагання», bo jest «наснага», «натхнення» czy «надихання (po polsku «natchnienie» – tłum.). I odwrotnie – w mowie, w słownikach są słowa, których rzadko dziś używamy, czytelnicy więc często myślą, że są to neologizmy. Na przykład pytano mnie o wyraz «забрость». Jest to pąk drzewa owocowego w fazie przed kwitnieniem («забрость» wiosną ma śliwa wiśniowa i wiśnia), natomiast «брость» (pol. brość – tlum.) ma szersze znaczenie – jest to pąk liściowy lub kwiatowy, a nawet zawiązek kiści kaliny czy winogron. Łesia Ukrainka wymyśliła kilka pięknych słów w języku ukraińskim, m.in. «промінь» i «напровесні» (pol. promień i przedwiośnie – tlum.). W swoich tłumaczeniach też wymyślam nowe słowa.

To samo można powiedzieć o współpracy z redaktorem literackim. Za swoje tłumaczenia w pełni odpowiadam sama. Nie dlatego, że nie chcę oddawać książki do redagowania, a dlatego, że po prostu nie mam komu jej oddać. Przekłady wierszy Leśmiana może redagować tylko osoba, która zna się na jego twórczości i czytała go w oryginale.

– Co było pierwsze – poznawanie przez Panią życiorysu Leśmiana, a następnie przekłady, czy odwrotnie?
– Chodzi tu o połączenie wiedzy akademickiej i przekładu jako rodzaju twórczości. Mogłabym nie znać rzeczy bardzo ważnych, które są niezbędne podczas tłumaczenia, a więc zrobić nienajlepszy przekład. Jeżeli wiem, że Leśmian mieszkał we Francji i uwielbiał Baudelaire’a, inaczej odbieram i tłumaczę «Otchłań» Leśmiana (a w dodatku Baudelaire również napisał wiersz «Otchłań»). Jeżeli wiem, że Antonycz był co najmniej bardzo uważnym czytelnikiem Leśmiana i miał z nim wielu wspólnych znajomych (poza tym Antonycz zmarł w tym samym roku, co Leśmian – w 1937), mogę przypuścić, że «zieloność» w poezji Leśmiana jest podobna do «zieloności» w wierszach Antonycza i tłumaczę już w oparciu o tę wiedzę. Nie mam żadnego przekładu, który nie przeszedłby przynajmniej trzech redakcji. A «Pan Błyszczyński», nad którym pracowałam prawie dziesięć lat, przeszedł ponad dziesięć redakcji. I każdego razu brałam się za tłumaczenie dysponując większą, niż wcześniej, wiedzą. Przekładanie i poznawanie autora, którego tłumaczysz, to zawsze proces równoległy.

– Czyli książki polskich badaczy o Leśmianie, które pokazywała Pani podczas prezentacji, pomogły w trakcie tłumaczenia?
– Jest to tylko niewielka część zgromadzonych przeze mnie książek o Leśmianie i jego epoce (uśmiecha się – aut.). W sumie korzystam z ok. 100 źródeł.

– Jak wyglądałaby praca nad przekładami, gdyby nie posiadała Pani tej literatury naukowej?
– Jestem człowiekiem szkoły zachodniej i staram się opierać swoje tłumaczenia na badaniach i faktach. Weźmy na przykład lirykę miłosną Leśmiana. W jego życiu były trzy najważniejsze kobiety, których sylwetki bardzo się różniły. W związku z tym inne były jego uczucia do każdej z nich, jak również erotyczne wizje tych kobiet. Wiersze, które im dedykował, różnią się, jeżeli mówimy o leksyce i emocjach. Jeżeli tłumacz nie czytał listów Leśmiana do Dory Lebenthal, w trakcie przekładu może opuścić jedno czy dwa zbędne, jak mu się wyda, słowa w wierszu miłosnym, co oczywiście zabije wiersz i zniekształci osobowość Dory będącej adresatką tego utworu.

Nawet najdrobniejsze elementy mają ogromne znaczenie! Tylko jeżeli tłumacz posiada systematyczną wiedzę na temat autora, rozumie co, w razie potrzeby, można poświęcić, a czego w żadnym razie nie wolno opuścić.

– Czy poczuła Panie satysfakcję, kiedy ukazała się ta książka?
– Jest to pierwsza prezentacja przekładów Leśmiana poza Lwowem. I pierwsza prezentacja najnowszego tomiku moich poezji (w tym samym dniu autorka zaprezentowała zbiór swoich poezji «Гематомагавафа: живі перетворення» – red.). Ta publikacja jest tylko częściową realizacją mojego zamysłu, jeśli chodzi o Leśmiana. Ułożyłam i wydałam tomik poezji Leśmiana, żeby było coś na początek. Bo Kijów Leśmiana to jak Drohobycz Schulza. Ale mam w planach nową książkę przekładów, w której znajdzie się jeszcze ok. 100 utworów Leśmiana, w tym też dużo ballad.

– Czy jest Pani osobą wierzącą?
– Bardzo.

– Czy pomaga to w pracy?
– Bardzo.

– Jakie ma Pani plany na przyszłość?
– Nie umrzeć w najbliższym czasie. To ważne. Wie Pan, dopiero teraz jestem jak bardzo sprawny instrument. Osiągnęłam maksymalny poziom mistrzostwa jako tłumacz i jako analityk. Myślałam niedawno o tym, że u Stanisława Barańczaka, wspaniałego polskiego poety i tłumacza, odkryto chorobę Parkinsona, kiedy miał mniej więcej tyle samo lat, co ja teraz (niedawno skończyłam 45 lat). I już… Zmarł w wieku 68 lat, ale przez ponad 20 lat zmagał się z tą chorobą. Dlatego najważniejszym moim planem jest życie. Jak będę żyć, będę mogła tłumaczyć, będę potrzebna.

Rozmawiał Anatolij OLICH
Fot. Anatolij OLICH

CZYTAJ TAKŻE:

W ŁUCKU ROZMAWIANO O POLSKIEJ LITERATURZE WSPÓŁCZESNEJ

JOANNA JAGIEŁŁO OPOWIEDZIAŁA ŁUCKIM UCZNIOM O SWOJEJ TWÓRCZOŚCI

WYSPY WIOLETTY GRZEGORZEWSKIEJ

 

Powiązane publikacje
Polskie stowarzyszenie z Lubomla uporządkowało cmentarz w Rymaczach
Wydarzenia
Członkowie Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Michała Ogińskiego w Lubomlu przeprowadzili kolejną akcję porządkowania cmentarza w Rymaczach.
01 września 2026
W Boratynie startuje projekt poświęcony polskiej kulturze ludowej
Wydarzenia
W Boratynie rozpoczyna się realizacja projektu artystyczno-edukacyjnego «Wizerunki różnych regionów Polski», którego celem jest przybliżenie dzieciom i młodzieży bogactwa polskiej kultury ludowej.
01 września 2026
Młodzież z Równego poznawała sztukę ogrodową Wołynia
Wydarzenia
Młodzież z Równego uczyła się języka polskiego, poznawała historię oraz zwiedzała zabytki sztuki ogrodowej w ramach «Szkoły architektury. Zabytki sztuki ogrodowej Wołynia». Półkolonie, w których wzięło udział ponad 20 uczniów polskiego pochodzenia, przez 10 dni pomagały w odkrywaniu ciekawych obiektów w regionie.
31 sierpnia 2026
Makrokosmos Duncana
Artykuły
30 sierpnia, w Międzynarodowym Dniu Pamięci Osób Zaginionych, w Wołyńskiej Obwodowej Bibliotece dla Młodzieży w Łucku otwarto wystawę fotograficzną «Makrokosmos pola bitwy», na której prezentowane są zdjęcia żołnierza Oleksandra Kraiły, który zaginął na początku 2025 r.
31 sierpnia 2026
W Ostrówkach odbył się pogrzeb 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej
Wydarzenia
30 sierpnia na cmentarzu parafialnym w Ostrówkach, nieistniejącej obecnie wsi (teren współczesnego rejonu kowelskiego, dawniej powiatu lubomelskiego) odbyły się uroczystości pogrzebowe ofiar Zbrodni Wołyńskiej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej ekshumowanych latem br.
31 sierpnia 2026
Msza święta w Dniu Pamięci Obrońców Ukrainy
Wydarzenia
29 sierpnia obchodzony jest Dzień Pamięci Obrońców Ukrainy poległych w walce o wolność i niepodległość państwa. Kojarzony jest przede wszystkim w kotłem iłowajskim z 2014 r., kiedy to podczas wycofywania się tzw. zielonym korytarzem ukraińskie wojsko zostało ostrzelane przez wroga.
29 sierpnia 2026
Trzy ukraińskie zespoły wystąpiły w Łucku podczas 19. edycji Festiwalu ART JAZZ
Wydarzenia
Hyphen Dash, Usein Bekirov Quartet feat. Rafał Sarnecki oraz Yevhenii Dubovyk Project & Kateryna Avdysh zagrały w Łucku podczas 19. Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego ART JAZZ. Ten tradycyjny dla Wołynia festiwal jazzowy odbył się 27 sierpnia w Łuckim Centrum Biznesowym.
28 sierpnia 2026
W Równem odbył się koncert pieśni polskiej
Wydarzenia
W ramach projektu «Polskie Głosy Wołynia» w Równem odbył się koncert pieśni polskiej, który zgromadził przedstawicieli Polonii, osoby polskiego pochodzenia oraz mieszkańców zainteresowanych polską kulturą.
28 sierpnia 2026
Po Polsce z Wiesławem: Na Przełęczy Łupkowskiej – między historią, naturą i legendą
Artykuły
Na południowo wschodnich krańcach Polski, gdzie Beskid Niski łagodnie opada ku granicy ze Słowacją, znajduje się miejsce szczególne. Przełęcz Łupkowska i okoliczne doliny to przestrzeń, w której historia, przyroda i pamięć dawnych mieszkańców splatają się z lokalnymi legendami. To właśnie one nadają temu regionowi niezwykły, niemal metafizyczny charakter.
28 sierpnia 2026