W 1772 r. nastąpił pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej. Około miliona katolików obrządków zachodniego i wschodniego, zamieszkujących ziemie polskie zajęte przez Rosję, znalazło się w innym państwie. Więcej o tym w kolejnym odcinku wspomnień św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.
O charytatywnej działalności Józefy Polanowskiej, jednej z najsłynniejszych mieszkanek Łucka, zachowało się dosyć dużo wiarygodnych świadectw historycznych. Jeden z nich to «Dzieje dobroczynności krajowej i zagranicznej z wiadomościami ku wydoskonaleniu jey służącemi» z początku XIX w., o którym pisaliśmy już na łamach «Monitora Wołyńskiego». Ukazały się w nim dwa dokumenty, które pragniemy Czytelnikowi przedstawić, także w tłumaczeniu na język ukraiński.
W tarnopolskim wydawnictwie «Krok» ujrzała światło dzienne książka «Komysze» – pierwsza część «Trylogii Ukraińskiej» Józefa Łobodowskiego. Na język ukraiński została przetłumaczona przez Andrija Bondara.
Wspomnienia świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego są ważnym świadectwem historycznym o prześladowaniach, których doznał od rosjan Kościół Katolicki obu obrządków na Wołyniu. Ten wątek został skrupulatnie wymazany z kart historii przez carską cenzurę, zaś po niej przez jej spadkobierczynię, czyli cenzurę radziecką. Wskutek tego współcześni Wołyniacy w ogóle nic nie słyszeli o tym temacie lub ich wiedza jest niedokładna i pełna przekłamań.
Historia jest dyscypliną dynamiczną. Dziś wiele faktów, które w świetle niedostępnych wcześniej źródeł wydawały się jednoznaczne i niepodważalne, wygląda zupełnie inaczej, niż jeszcze wczoraj. Tezę tę ilustrują m.in. dzieje budowli znanej w Łucku jako Klasztor Szarytek oraz fakty z biografii dobrodziejki Józefy Polanowskiej.
Opisując swoje młode lata, Zygmunt Szczęsny Feliński wprowadza do treści swoich pamiętników historie, które odcisnęły piętno w jego pamięci. Wśród nich są realistyczne historie o prawdziwych ludziach z krwi i kości oraz historie z pogranicza fantasmagorii, w które trudno uwierzyć. Oba te rodzaje pokazują Wołyń z perspektywy nieznanej nam, współczesnym ludziom, więc chyba warto się z nimi zapoznać. Oddaję więc głos autorowi!
Opracowując pamiętniki Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, nagle doszedłem do wniosku, że w żadnej publikacji nie natknąłem się na wzmiankę o tym, że w Łucku zachował się budynek, w którym uczył się przyszły święty. Sam fakt wydaje się powszechnie znany, ale przewodniki turystyczne o tym milczą.
Kontynuujemy publikację fragmentów z pamiętników świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Polecamy uwadze Czytelników wspomnienia o jego nauce w szkołach wołyńskich oraz myśli autora o przepaści dzielącej polski i rosyjski model edukacji.
Wołyńskie Muzeum Krajoznawcze przygotowało wystawę «Józef Kraszewski i Wołyń», na której Wołyniacy mają okazję poznać postać i dzieła wielkiego Polaka. Została otwarta 15 listopada. Tego samego dnia we wsi Omelno, gdzie przez kilka lat mieszkał wraz z rodziną Kraszewski, w miejscowej bibliotece otwarto kącik pamięci.
Biografia świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego niejednokrotnie pojawiała się na łamach naszego pisma, natomiast jego dość znacząca spuścizna literacka nadal pozostaje nieznana szerokiej publiczności. Proponujemy uwadze Czytelników niektóre fragmenty z pamiętników arcybiskupa, które pomogą odtworzyć obraz życia na Wołyniu w pierwszej połowie XIX wieku.