20 lipca 80. urodziny obchodzi Anna Sobolewa z Kostopola, członkini miejscowego Towarzystwa Kultury Polskiej, parafianka kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa. Redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu składają Pani Annie najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu.
Ojciec naszej rozmówczyni Adam Bolbin pochodził ze wsi Chorowica (obecnie rejon szepetowski w obwodzie chmielnickim). Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Marii Zaręby i Juliusza Bolbina.
«Dziadek pochodził z Litwy. I on, i babcia byli Polakami. Zmarli wcześnie. Tata miał wówczas tylko trzy lub cztery lata, dlatego był wychowywany ośrodku opiekuńczym. Był bardzo zdolny. W latach II wojny światowej najpierw dołączył do radzieckich partyzantów, a później – do 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki» – opowiadała Anna Sobolewa, kiedy nagrywaliśmy jej rodzinne historie.
Jej matka Helena Ławreniuk również pochodziła z obwodu chmielnickiego, z miejscowości Biłotyn. Przyszła na świat w rodzinie Polki Kazimiery Ciśniowskiej, c. Juliana i Ukraińca Hryhorija Ławreniuka, s. Trochyma.
«Dziadkowie byli rzemieślnikami. Pamiętam, że babcia dobrze szyła. Matka opowiadała o Wielkim Głodzie 1932–1933. Aby przetrwać, chodzili z Biłotyna do Polski, czyli do Ostroga, by wymienić ubrania i inne rzeczy na jedzenie. To około 15 km w jedną stronę» – mówiła Anna Sobolewa.
Na początku lat 30. jej dziadek został wysłany na budowę kopalni w Donbasie, a w 1937 r. został aresztowany jako «wróg ludu» i uwięziony w Szepetówce. Z więzienia został zwolniony w 1940 r. W 1941 r. został zmobilizowany do piechoty w armii radzieckiej. W 1942 r. trafił do niemieckiej niewoli, a następnie wysłany na roboty w Niemczech. Po II wojnie światowej wrócił do swojej rodziny w Biłotynie.
Rodzice naszej rozmówczyni – Adam Bolbin i Helena Ławreniuk – poznali się w Biłotynie. Pobrali się w październiku 1945 r. w Kamieńcu Podolskim.
«Ponieważ ojciec znał polski, został jako oficer skierowany na służbę do Polski. W chwili, kiedy zawierał z mamą związek małżeński pracował już w komisariacie wojskowym w Koszalinie» – opowiadała nasza rozmówczyni.
W Polsce rodzina mieszkała do 1950 r. Tam Bolbinom urodziło się dwoje starszych dzieci: pani Anna w 1946 r. w Koszalinie i jej brat Anatolij w 1947 r. w Stargardzie. W 1950 r. Adam Bolbin powrócił na Ukrainę.
Początkowo rodzina wróciła do obwodu chmielnickiego, a następnie przeniosła się do Ostroga. Mama pracowała jako nauczycielka w szkole, a ojciec – jako księgowy we młynie. W 1951 r. przenieśli się do Kostopola.
«Pamiętam, jak chodziliśmy do kościoła w Ostrogu. W Kostopolu nie było wówczas kościoła. Na początku lat 90. nasi miejscowi katolicy sami się zorganizowali. Początkowo zbierali się na modlitwy w domu Łabeńskich. Kiedy mama dowiedziała się, że przyjeżdża do nich ksiądz, od razu zaczęła chodzić na te msze. Później przy wsparciu ks. Władysława Czajki katolikom udało się kupić mieszkanie w centrum Kostopola, gdzie odbywały się nabożeństwa. W wieku ponad 70 lat rodzice w końcu wzięli ślub kościelny – w tym mieszkaniu w Kostopolu» – wspominała pani Anna.
Anna Sobolewa ukończyła szkołę medyczną w Kostopolu. Pracowała jako pielęgniarka i uczyła w lokalnej szkole medycznej. W 1968 r. wyszła za mąż za Mykołę Sobolewa, który kiedyś pracował jako mistrz w fabryce szkła. Wychowali dwoje dzieci.
W ich rodzinie obchodzone są zarówno święta katolickie, jak i prawosławne. «Kocham nasz kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Mamy wspaniałego księdza Andrzeja Parusińskiego. Jest bardzo życzliwy, łączy wszystkich wokół siebie. Teraz ze względu na stan zdrowia nie mogę często chodzić do kościoła, ale zawsze modlę się w domu, odmawiam także te modlitwy, których nauczyliśmy się z braćmi w dzieciństwie» – zaznaczała w rozmowie z nami pani Anna.
***
Z okazji jubileuszu 80-lecia redakcja «Monitora Wołyńskiego» oraz Towarzystwo Kultury Polskiej w Kostopolu życzą Pani Annie Sobolewej błogosławieństwa we wszystkich poczynaniach! Szczęścia i zdrowia na długie lata!
MW