Od czasu do czasu, na oko tak raz do roku, przychodził radosny moment, że bliższa i nieco dalsza rodzina spotykała się u ukochanej cioci Zosi na imieninach. Rzeczona siostra ojca czyniła już dość wcześnie przygotowania do tego ważnego wydarzenia.
Niewątpliwie była to jakaś niezwykle ważna, nie z tej ziemi okazja, z której warto było urządzić proszoną kolację dla wszystkich bliskich sercu gospodarzy przyjaciół. Dziadkowie, bo o nich tu mowa, jak to było w kanonie przedwojennego savoir-vivre’u, swoich gości witali przy drzwiach.
Pamiętacie te bezgrzeszne lata, kiedy wolno było wszystko, a świat jawił się wprawdzie jako ogromny, ale dobry i piękny? Czasy, w których na wszystko wybałuszaliśmy oczy, tkwiąc w niemym zachwycie tudzież zdumieniu?
Ledwie bladym świtem, przemieszczając się jak mucha w smole, zdołam przetrzeć zaspane oczęta tudzież myśli splątane pozbierać w jakąś logiczną całość, a już atakują mnie zewsząd natrętne reklamy, dobre rady i nader ważne informacje maści wszelakiej.
Wraz z wiekiem i upływającymi latami dają się zauważyć pewne zmiany, które wolniej lub szybciej odciskają swoje piętno na naszej cielesności oraz stanie umysłu. Pojawiający się szron na włosach, jeśli je kto posiada, nie jest żadnym zabiegiem fryzjerskim, a bezwzględną działalnością bezlitosnej biologii.
Chciałoby się rzec, że kasztany wybuchły z całą mocą swych niezwykłych kwiatów, że słońce świeci cudnym majowym światłem. I zaraz dodać, że odziani dostojnie w granat i biel abiturienci podążają radośnie do swych szkół średnich, aby zasiąść do jednego z najważniejszych egzaminów w życiu.
Jakiś czas temu na antenie jednej z najpopularniejszych w Polsce rozgłośni radiowych została przeprowadzona rozmowa z super ważną, wpływową i ogólnie rzecz biorąc nadzwyczajną osobą, od której decyzji zależało bardzo dużo w obszarze tzw. kultury.
W przeróżnych mediach społecznościowych, kolorowych pisemkach dla gospodyń domowych oraz mniej lub bardziej dziwnych portalach tzw. celebryci z wielkim upodobaniem pokazują się z rondlem w jednej, a patelnią w drugiej ręce.
Było to jeszcze w czasach studenckich. Wtedy, gdy niewyobrażalnie przeładowanymi pociągami, które musiały być z gumy, albowiem ilość przewożonych jednorazowo pasażerów zdecydowanie przekraczała wszelkie dopuszczalne w cywilizowanym świecie normy, przemieszczałam się z jednego krańca Polski na drugi.
Niedawno w kolorowej prasie całego świata, we wszystkich mniej ważnych, a co gorsza tych poważniejszych mediach oraz portalach internetowych również, ukazała się informacja, że oto Meghan Markle i jej książęcy małżonek Harry udzielili wywiadu Oprah Winfrey.