Zawsze miała wszystko zapięte na ostatni guzik. Nic na łapu capu, przykładnie od linijki, a tu proszę bardzo.
Jak wiadomo, w korporacjach pracuje międzynarodowe towarzystwo. Wiąże się to częstokroć z dość zabawnymi i nieoczekiwanymi efektami wynikającymi z tej radosnej współpracy. W porze lunchu można usłyszeć, między wieloma innymi, taką oto rozmowę:
W godzinach szczytu, kiedy tłok w autobusach miejskich taki, że szpilki nie wciśniesz, a ludzie upchani jak sardynki w puszce, chcąc nie chcąc stajesz się właścicielem gumowego ucha podsłuchując cudze rozmowy.