Związki frazeologiczne: Mała ojczyzna
Artykuły

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że z przymusu lub własnej woli wyfruwa z rodzinnego gniazda. Osiągnąwszy pewien wiek, uważając się za człowieka, który zjadł wszystkie rozumy świata, wyrusza taki jeden i drugi w swoją drogę.

Pozostawia za sobą (tak przynajmniej myśli) wszystko, co nagle wydało mu się niedojrzałe, zaściankowe, nieco zgnuśniałe lub po prostu nieodpowiadające jego, ni stąd ni zowąd, wyrosłym ambicjom. Jest to rzecz dość powszechna a normalna.

Każdy bowiem przedstawiciel danego pokolenia poszukuje swego miejsca, w którym może ułożyć sobie życie, tak jak tylko sobie wymarzył. Jadą więc, co niektórzy, na koniec świata, aby tam swe plany realizować. Różnie z tym bywa, ponieważ świat jako układ złożony jest zwyczajnie nieprzewidywalny i często skrupulatnie od a do z zaplanowane życie układa się w zupełnie inny wzór.

Jak chomiki w kółku biegają zatroskani, zmęczeni ludzie wokół swoich doczesnych spraw, rzadko spoglądając w stronę, z której w dorosłość wyruszyli. Popełniają tym samym spory błąd, z którego kiedyś tam (przynajmniej niektórzy) zdadzą sobie sprawę.

Nie mają czasu, ochoty albo wynajdują tysiące powodów, dla których rodzinne strony od wielkiego dzwonu odwiedzają. Zjawiają się tylko na chwilę, moment, mrugnięcie powiek. Wypiją herbatę, rzucą okiem na stare śmieci i już ich nie ma. Lecą do swoich ważnych spraw.

Lecz z biegiem lat, gdy tylko doświadczenie i dojrzałość dojdą do głosu, ci sami bywający w wielkim świecie, zajadający ostrygi, szparagi i homary, popijający je białym winem z górnej półki, odwiedzą swe rodzinne strony i… nagle doznają objawienia.

Oto żyjący jeszcze rówieśnicy rodziców zwracają się do nich jak dawniej. Zwyczajnie, po imieniu. Oto pani w sklepie nie traktuje ich jak anonimowego klienta, lecz dobrego znajomego, z którym można pogwarzyć o byle czym. Oto pan z warsztatu wspomina zalewajkę na świeżych grzybach, jaką sami świetnie pamiętamy, a jakiej w żadnej restauracji świata nie zamówimy.

Olśnienie spływa nagle. Jest jak grom z jasnego nieba. W tej małej, może i strasznie skostniałej ojczyźnie, odnajdujemy najwspanialszy smak świata. Smak dzieciństwa.

Zjeść wszystkie rozumy – być przemądrzałym, mieć przeświadczenie o własnej wielkości i nieomylności.

Rodzinne gniazdo, czyli rodzinny dom i jego najbliższa okolica – wieś, małe miasteczko.

Ruszyć na koniec świata, a więc bardzo daleko, w nieznane.

Biegać jak chomik w kółku, czyli tak naprawdę bez sensu, wykonywać niepotrzebną pracę.

Robić coś od wielkiego dzwonu, a więc bardzo rzadko.

Zalewajka – bardzo znana w okolicach Łodzi tradycyjna zupa wiejska.

Coś spada na nas, jak grom z jasnego nieba – znajdujemy się nagle w sytuacji, której się kompletnie nie spodziewaliśmy. Może to być informacja, wiadomość, ale także odczucie, wrażenie.

Gabriela Woźniak-Kowalik,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

Powiązane publikacje
Związki frazeologiczne: Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty…
Artykuły
Wiosna wraca co roku, a jednak za każdym razem ludzie robią wielkie oczy i zachowują się tak, jakby odkryli Amerykę. Co więcej, obwieszczają to na prawo i lewo z zaangażowaniem godnym średniowiecznego herolda pozostającego na usługach jego wysokości króla.
11 maja 2026
Związki frazeologiczne: Jak bez obrzydzenia patrzeć na siebie w lustrze, czyli sztuka zachowania twarzy
Artykuły
Niektórzy mają takie poranki, kiedy stają przed lustrem i przez chwilę zastanawiają się, czy to jeszcze oni we własnej skórze i z własną twarzą, czy już tylko suma decyzji wczorajszych dni. Niby wszystko się zgadza. Ta sama fryzura. Czasami ta sama łysina. Te same oczy, ten sam lekko zaspany wyraz twarzy. A jednak pojawia się nagle coś innego. W odbiciu zwierciadlanym dostrzegają pewną zmianę.
29 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Kłamstwo ma krótkie nogi
Artykuły
Gdyby kłamstwo było sportowcem, prawdopodobnie startowałoby w biegu na 100 metrów. Nie dlatego, że jest szybkie, ale dlatego, że kłamstwo ma krótkie nogi i na dłuższym dystansie zwyczajnie się potyka, łapie je zadyszka i traci szybko oddech.
22 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Nos do góry
Artykuły
Zadzieranie nosa to zjawisko stare jak ludzkość, a jednocześnie zadziwiająco odporne na postęp cywilizacyjny. Zmieniają się czasy, stroje i technologie, ale ludzka potrzeba pokazania światu, że ja to coś więcej i ja wam pokażę, trwa niewzruszenie do dziś.
03 kwietnia 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Tadek niejadek i Kokoszka smakoszka
Artykuły
Jedzenie, mimo że temat wydaje się nad wyraz przyjemny, to z jakichś tajemniczych, na pewno pozaziemskich przyczyn, dzieli ludzi. Bardziej, choć może to wyglądać na herezję, niż polityka. Przykładem jest pytanie, czy rosół powinien być z makaronem czy z ziemniakami.
11 marca 2026
Związki frazeologiczne: Kindersztuba
Artykuły
Dobrego wychowania, podobnie jak markowej, wyśmienitej porcelany, dziś używa się głównie na specjalne okazje. Od wielkiego dzwonu. Kiedyś stała w kredensie, była na widoku i broń Boże nie wolno było jej bez powodu dotykać w obawie przed stłuczeniem.
20 lutego 2026
Związki frazeologiczne: Prawo dżungli, czyli silniejszy może więcej
Artykuły
Prawo dżungli brzmi jak coś bardzo odległego, egzotycznego, należącego do świata lian, kłów i pazurów. Kojarzy się z filmem przyrodniczym, w którym nieziemskim głosem Krystyna Czubówna tłumaczy, dlaczego antylopa w brutalnej potyczce właśnie przegrała swoją życiową debatę z lwem.
30 stycznia 2026
Związki frazeologiczne: Pieniądze wyrzucone w błoto
Artykuły
Istnieje w języku polskim związek frazeologiczny tak pojemny, że można by w nim przechowywać budżet państwa, kilka nietrafionych inwestycji i jeden bardzo drogi ekspres do kawy. Kupiony, bo był na promocji, a później okazało się, że tą decyzją trafiliśmy jak kulą w płot. Mowa oczywiście o klasyce gatunku: pieniądze wyrzucone w błoto.
21 stycznia 2026