Trasa ewakuacji polskiego złota we wrześniu 1939 r. przebiegała przez Łuck, Dubno, Brody, Tarnopol, Mikulińce, Horodenkę oraz Śniatyn. W trakcie pobytu konwoju w Dubnie paliwo na jego potrzeby zostało ściągnięte z Równego.
100 ton polskiego złota wróciło w zeszłym tygodniu z Wielkiej Brytanii do Polski. We wrześniu 1939 r. ok. 80 ton kruszca ewakuowano przez Wołyń do Rumunii, a następnie do Wielkiej Brytanii.
W czerwcu i lipcu 1939 r., tuż przed wybuchem II wojny światowej, Bank Polski zaczął ewakuować złoto z Warszawy, najpierw do oddziałów w Siedlcach, Brześciu, Zamościu i Lublinie. We wrześniu, od razu po niemieckiej agresji na Polskę, podjęto decyzję o wywiezieniu złota z tych miejscowości do Łucka, który wtedy znajdował się jeszcze daleko od linii frontu. Jednocześnie postanowiono, że do Łucka przez Lublin zostanie przetransportowany także kruszec pozostający w polskiej stolicy.
5 września złoto z Warszawy zostało przewiezione do Lublina, skąd w nocy z 7 na 8 września tzw. złoty konwój składający się z 30 samochodów ciężarowych i osobowych oraz autobusów (według innych danych pojazdów było 40) wyruszył na Wołyń. Tam też kierowano kolumny z oddziałów Banku Polskiego w Brześciu, Zamościu i Siedlcach. W Łucku, według planu ewakuacji, miała nastąpić koncentracja transportu.
Jak wynika ze «Sprawozdania Komisji dla zbadania sprawy przewozu złota» sporządzonego 25 lutego 1940 r., które przechowuje się w zbiorach Archiwum Akt Nowych w Warszawie, głównym koordynatorem ewakuacji złota Banku Polskiego z kraju był płk Adam Koc, natomiast kierownikiem transportu złota z Warszawy do Lublina, a następnie do Łucka był płk Michał Groszek.
Odpis sprawozdania Komisji dla zbadania sprawy przewozu złota. Dokument pochodzi ze strony aan.gov.pl
«Sytuacja była napięta. Pod naporem niemieckim padały kolejne miasta, a Wehrmacht stał u wrót Warszawy. (…) Łuck stał się obiektem nalotów Luftwaffe. Wokół polskiego złota zaczęły aktywizować się niemieckie tajne służby» – napisał polski historyk Sławomir Cenckiewicz w publikacji «Ocalić polskie złoto!»
Cenckiewicz podał również fragment wspomnień płk. Adama Koca o postoju samochodów ze złotem w Łucku: «[Kolumna] zaparkowała w miejskim ogrodzie pod drzewami, pod gołym niebem, mając niewyładowane złoto. Obsługa wozów, doszczętnie wyczerpana ciężką drogą i bezsennymi nocami, spała kamiennym snem. Nie było posterunków straży, ale nikt nie niepokoił transportu – magiczny urok złota już nie działał wobec groźby ustawicznego bombardowania. Samochody były w bardzo złym stanie, niezdolne do dalszej drogi. Nie było paliwa ani smarów. Radio niemieckie nadawało wiadomości, gdzie znajduje się złoto – «Piąta Kolumna» działała. Bombardujące eskadry niemieckie krążyły nad miastem. Musiałem za wszelką cenę wyprowadzić z Łucka kolumnę ze złotem».
Jak pisze Sławomir Cenckiewicz, 9 września w Łucku zapadła decyzja o ewakuacji złota na terytorium Rumunii. Adam Koc, który otrzymał rozkaz udania się na Zachód w celu negocjacji pomocy wojskowej, powierzył kierowanie dalszą akcją ochrony ładunku płk. Ignacemu Matuszewskiemu (polski polityk, publicysta, dyplomata, minister skarbu w latach 1929–1931) oraz mjr. Henrykowi Floyar-Rajchmanowi (polski polityk, dyplomata, minister przemysłu i handlu w latach 1934–1935). Mjr Rajchman kierował transportem z Łucka do Śniatyna, natomiast przydzielony do pomocy Ignacy Matuszewski w trakcie transportu próbował z Tarnopola i Krzemieńca nawiązać łączność telefoniczną z przedstawicielami władz centralnych.
W obawie przed bombardowaniami, przerwaniem ciągów komunikacyjnych z Rumunią, dywersją i agenturą Ignacy Matuszewski oraz Henryk Floyar-Rajchman zreorganizowali kolumnę transportową. «Mjr Rajchman reorganizował kolumnę samochodową przybyłą z Warszawy, zmniejszył ilość wozów, ujednolicił ich typ (przyczym jednym z głównych powodów późniejszego powodzenia był wybór autobusów ropnych), usunął zbędny balast, dokonał selekcji personelu, zmontował eskortę policyjną i, co najważniejsze, zdobył środki pędne, których transport był już zupełnie pozbawiony» – napisał Ignacy Matuszewski w «Sprawozdaniu z transportu złota z Łucka do Nevers» sporządzonym 31 października 1939 r. (Nevers – miejscowość we Francji, gdzie ostatecznie miało zostać przewiezione polskie złoto).
Sprawozdanie z transportu złota z Łucka do Nevers. Dokument pochodzi ze strony aan.gov.pl
Jak podano w sprawozdaniu, «przeładunku na nowo zestawioną kolumnę dokonano 9.IX w godzinach między 16 a 18 podczas alarmu lotniczego».
W nocy z 9 na 10 września konwój wyruszył z Łucka w stronę Dubna, gdzie od głównego transportu oddzielono i pozostawiono ok. 4 ton złota, którymi polski rząd zamierzał płacić za dostawy dla wojska. Dzień 10 września, spędzony w Dubnie, był krytyczny z powodu braku paliwa, paraliżu zaopatrzenia oraz łączności z Równem. «Tylko dzięki dzikiej wprost energii mjr. Rajchmana oraz dzięki pomocy płk Koca, który po południu 10.IX przybył do Dubna, zdołano pomimo nieistnienia właściwie ruchu kolejowego odnaleźć telefonicznie w Równem i ściągnąć stamtąd cysternę. Późno wieczorem zaopatrzono transport w materiały pędne i oleje na około 350 km marszu» – podał Ignacy Matuszewski w sprawozdaniu.
«Zarazem w ciągu dnia mjr Rajchman ściągnął do Dubna naczelników wydziałów drogowych najbliższych powiatów. Po zanalizowaniu z nimi stanu szos (…) ustalono ostateczną marszrutę na Brody – Tarnopol – Tłuste – Horodenkę – Śniatyn (…). Zatankowanie materiałów pędnych zakończono o godz. 23. W nocy dokonano przemarszu z Dubna do Mikuliniec za Tarnopolem idąc do 7.30…» – czytamy w relacji sporządzonej przez Matuszewskiego. Kolumna zatrzymała się na postój w lesie pod Mikulińcami «na półgodziny przed pojawieniem się pierwszych tego dnia samolotów niemieckich».
Płk Koc dogonił transport 11 września pod Mikulińcami i «po porozumieniach co do dalszych szczegółów odjechał samochodem do Rumunii».
Sprawozdanie z transportu złota z Łucka do Nevers. Dokument pochodzi ze strony aan.gov.pl
Rajchmanowi udało się z Tarnopola nawiązać kontakt z kolumną z Zamościa i wydać jej odpowiednie rozkazy. Wymarsz z Mikuliniec nastąpił 11 września o 18.30. Na konwój czekała trudna przeprawa przez Dniestr z powodu stanu mostów, które mogłyby nie wytrzymać ciężaru samochodów. Problemem pozostawało też znalezienie miejsca postoju pod Horodenką, ponieważ w okolicy nie było lasu.
12 września kolumna dotarła na stację kolejową w Śniatynie. Następnego dnia wieczorem, jak podaje Sławomir Cenckiewicz, mimo nalotów Luftwaffe, dołączyły do niej tzw. transporty: brzeski, siedlecki i zamojski. 13 września ok. 75 ton złota przeładowano do 10 wagonów kolejowych.
«Po odprawieniu transportu złota uporządkowane kolumny samochodowe skierowałem w stronę Tarnopola do dyspozycji szefa Administracji Armii» – czytamy w liście Henryka Floyar-Rajchmana do prezesa Banku Polskiego Władysława Byrki informującym o wywiezieniu złota z kraju.
List Henryka Floyar-Rajchmana do prezesa Banku Polskiego Władysława Byrki. Dokument pochodzi ze strony aan.gov.pl
Polskie złoto już pod opieką płk Matuszewskiego zostało przewiezione do portu w Konstancy, skąd przetransportowano je przez Turcję i Syrię do Libanu. Następnie popłynęło do francuskiego Tulonu, a po agresji Niemiec na Francję dotarło do Anglii.
Złoto pozostawione w Dubnie, jeszcze przed agresją Armii Czerwonej na wschodnie województwa, również wywieziono do Rumunii: jedna tona została sprzedana, a pozostałe trzy złożono w skarbcu Narodowego Banku. Ta część złota przetrwała w Rumunii całą wojnę, a po wojnie została sprowadzona do Polski.
Wśród ciekawostek związanych z ewakuacją złota wspomnieć należy m.in. udział w tej akcji lekkoatletki Haliny Konopackiej, mistrzyni olimpijskiej w rzucie dyskiem, najsłynniejszej polskiej sportsmenki okresu międzywojennego, prywatnie żony płk. Ignacego Matuszewskiego. Od 9 września prowadziła ona z Łucka do Śniatynia jeden z samochodów z kruszcem, pomagała także w przeładunkach na poszczególnych przystankach ewakuacyjnego szlaku. Interesujący jest także fakt, że ojcem chrzestnym Ignacego Matuszewskiego był pochodzący z Wołynia Bolesław Prus.
Z publikacji Sławomira Cenckiewicza dowiadujemy się, że misja mjr. Floyar-Rajchmana nie zakończyła się w Śniatynie. Następnie otrzymał on rozkaz przejęcia kontroli nad transportem złota, srebra i innych kosztowności (m.in. rękopisów, szabel i drogocennych eksponatów z tzw. Muzeum Belwederskiego) Funduszu Obrony Narodowej, który był w drodze z Tarnopola do Horodenki. 16 września 1939 r. Rajchman wyjechał do Horodenki z zadaniem wyekspediowania skarbów FON za granicę. Odnalazł złożoną z trzech ciężarówek kolumnę FON. Przed zajęciem Horodenki przez bolszewików wyprowadził transport do Kut, a następnie do Czerniowiec położonych wówczas na terenie Rumunii.
Natalia DENYSIUK
Fot. aan.gov.pl