19 listopada 2015 roku odbył się pogrzeb trzynastu ofiar masowych rozstrzeliwań z czasów drugiej wojny światowej odkopanych na grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim.
Szczątki pomordowanych umieszczono we wspólnej trumnie i pochowano godnie na cmentarzu komunalnym Fedoriwskyj nieopodal miasta, gdzie władze ukraińskie wydzieliły dla nich oddzielną kwaterę. Pożegnanie odbyło się w asyście żołnierzy, zgromadzonych osób, przedstawicieli instytucji państwowych ze strony polskiej i ukraińskiej, a obok grobu umieszczono flagi Polski i Ukrainy. W pogrzebie uczestniczyli Marek Zapór – konsul z Konsulatu Generalnego RP w Łucku, Paweł Cieślicki – dyrektor firmy BUDMEX zajmujący się m.in. pracami związanymi z upamiętnianiem poległych Polaków za granicami kraju, Jan Fedirko – przedstawiciel Fundacji Niezależności z Lublina, Oleksij Złatogorskij – szef «Wołyńskich Starożytności», Petro Saganiuk i Natalia Wasylec – przedstawiciele miasta Włodzimierz Wołyński.
Modlitwę za zmarłych odmówili proboszcz Katedry Bożego Narodzenia ojciec Mykoła, Generalny Wikariusz Łuckiej Diecezji ksiądz Jan Buras i przedstawiciel Gminy Żydowskiej. Zgromadzeni modlili się za bezimiennych pomordowanych, aby nie wygasła pamięć o tych, którzy znaleźli miejsce na poświęconej ziemi, gdzie będzie można zapalić światło na ich wspólnym grobie. W hołdzie dla Nich ma w niedalekiej przyszłości stanąć pomnik z tablicą upamiętniającą.
Włodzimierz Wołyński – miasto niedaleko granicy z Polską, a w jego centrum dawne grodzisko, otoczone wałem ziemnym, stało się w czasie II wojny światowej (1939–1945) grobem tysięcy ludzi. Wszystkie prace badawcze i ekshumacyjne wskazują, że ofiarami zbrodni byli zarówno Polacy, Żydzi, jak i Ukraińcy, a oprawcami – sowieci i Niemcy.
Fakt, że w tym miejscu odbywały się mordy, był w czasach komunizmu skrupulatnie przemilczany. Jakiekolwiek prace archeologiczne w miejscu średniowiecznego grodziska były zabronione i blokowane przez KGB, spadkobiercę NKWD.
Od 2011 roku polsko-ukraińska grupa archeologów prowadzi tu badania. Do tej pory ekshumowano ponad 2700 ofiar. Mimo to, archeologów czeka jeszcze ogrom pracy, aby do końca i jednoznacznie zbadać to miejsce, gdzie znajdują się kolejne ofiary bestialskich mordów z okresu II wojny światowej.
W czasie pogrzebu nasuwają się na myśl smutne refleksje i próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak to możliwe, że człowiek człowiekowi potrafi zgotować taki los? Wojna jak zwykle przynosi cierpienie, ból i śmierć… a ziemia przygarnia wszystkich, jak matka. Ile jej dzieci spocznie jeszcze na tym cmentarzu? Nie wiadomo. To przecież nie koniec poszukiwań i kolejnych ekshumacji. Przed naukowcami, archeologami, ludźmi dobrej woli, państwem polskim i ukraińskim – nadal wielkie wyzwanie. Ludzie powinni przecież znać historię ziemi, na której żyją i mieć świadomość, chociaż częściowo, jakie tajemnice kryje przeszłość ich Ojczyzny.
Jadwiga Demczuk,
nauczycielka delegowana do pracy dydaktycznej do Łucka przez ORPEG
Foto: www.fundacja-niepodleglosci.pl