W dniach 22–25 maja na Wydziale Filologii i Dziennikarstwa Wschodnioeuropejskiego Uniwersytetu Narodowego imienia Łesi Ukrainki odbyła się seria zajęć z zakresu polsko-ukraińskiego przekładu dla studentów polonistyki.
Zajęcia poprowadził dr Albert Nowacki z Instytutu Filologii Słowiańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w ramach programu Erasmus +.
Albert Nowacki posiada ponad dwudziestoletnią praktykę w zawodzie tłumacza, dlatego jak nikt inny, mógł się podzielić ze studentami różnymi aspektami pracy tłumaczeniowej. Podkreślał: jedynym czynnikiem decydującym o umiejętności tłumaczenia jest doświadczenie zdobywane latami.
Pierwszy dzień zajęć był poświęcony kształceniu zawodowych kompetencji tłumacza, jego cechom i umiejętnościom osobistym oraz trudnościom, które na niego czekają. Następnego dnia rozmawiano o umiejętności poszukiwania informacji i zdolności odróżniania prawdziwych informacji od fałszywych. Wykładowca zwrócił uwagę również na to, że należy doceniać swój czas i wysiłek jako tłumacza, a więc od razu omawiać wszystkie szczegóły tłumaczenia ze zleceniodawcą, nie bojąc się podać swojej ceny. W środę studenci odnajdywali i poprawiali błędy tłumaczeniowe w polskojęzycznym tekście, który został przetłumaczony przez Ukraińca. Ponadto, studenci wydziału polonistyki dowiedzieli się o słownikach i oprogramowaniu, pomocnych w pracy tłumacza. W ostatni dzień zajęć wykładowca zaproponował studentom spróbowanie swoich sił w tłumaczeniu tekstów polsko-ukraińskich, wykonanie niektórych ćwiczeń fonetycznych, a także opowiedział o metodach lepszego uczenia się i przyswajania słownictwa.
W trakcie zajęć Albert Nowacki przytaczał przykłady z własnego bogatego doświadczenia i często sypał żartami jak z rękawa, dzięki czemu panowała miła atmosfera i zanikała bariera między studentami a wykładowcą. Gość z Lublina zachęcał studentów również do zrealizowania wyjazdu w ramach programu Erasmus+, przypominając im o aktualnie obowiązującej umowie między uniwersytetami w Łucku i Lublinie.
Anastazja OLEKSIUK
Fot. Anna ZOTOWA
CZYTAJ TAKŻE: