Powiedział człowiek: nie zobaczę słońca, A dzieci zbiorą się tylko nad mogiłą. W moim ciele – ołów i stront, Lecz śmierć nie zatrzyma mnie siłą.
Pytali jego: po jakiego czorta?!
Czemu nie siedziałeś w domu?
Ty niby człowiek drugiego sortu,
Latami dławienia byłeś zmęczony?
On na to: strach pali i dusi,
Od bezsilności mnie bolało.
Prócz broni, w nas są marzenia i dusze.
Człowiek składa się nie tylko z ciała.
Reżim strzela w karki i plecy,
Mordują ludzi myśliwych karabiny.
A wszystko, co możemy to - opony palić.
Z bruku ulicy początek Ukrainy.
Kwitną na Majdanie śmierci tulipany,
Trzepocą na wietrze sztandary we krwi,
Ogień oblizuje trupy i rany.
Ukraina rodzi się ze mnie.
I znowu pytali: jak snajper celował,
Że kula znalazła ciebie w wieczornej ciemności?
On odpowiedział: Przybyłem ze Smiły.
Moje serce świeci się od miłości.
Nie byłem bohaterem, chciałem tylko żyć,
Lecz tętno zatrzymało się od strzału kata.
Nawet martwy nie opuszczę bitwy,
Ja i z nieba będę wam pomagał.
Tylko nie przestawajcie, wstawajcie, walczcie,
To oblężenie nie może trwać wiecznie!
Nie zatrzymają nas żadni milicjanci,
Zwycięstwo! – to nasze jedyne wyjście.
Autor Andrij LUBKA, 20.02.14
Przełożyła na polski Jadwiga DEMCZUK, Łuck, 22.02.2014 r.