Tysiące osób, setki organizacji, firmy, samorządy i państwo od 13 dni dwoją się i troją by jak najskuteczniej i jak najszybciej pomagać uchodźcom z Ukrainy oraz tym, którzy zostali w kraju ogarniętym wojną.
W niedzielę o godz. 20:00 liczba osób uchodzących z Ukrainy do Polski przekroczyła milion — podała Straż Graniczna. Od pierwszych dni rosyjskiej inwazji na Ukrainę codziennie coraz większa liczba osób przekraczała polską granicę, z czego – według szacunków administracji publicznej – ok. 60 proc. pozostała w naszym kraju. Oni wszyscy mogą liczyć na polską pomoc.
«Ja i dwoje moich dzieci w wieku 4 i 5 lat znaleźliśmy zbawienie w waszym kraju! Polska dała moim dzieciom szansę na przyszłość w czasie, gdy Ukraina jest bombardowana i zastraszana. Dziękuję wam!» – pisze w mediach społecznościowych Swietłana.
Takich wpisów są już setki. Uchodźcy dziękują za kanapki, które dostali zaraz po przejściu granicy, za transport, za przyjęcie ich w prywatnym domu przez dobrych ludzi, za okazywaną życzliwość.
Pomoc Polski i Polaków widoczna była już w pierwszych dniach wojny; zarówno spontaniczna, jak i profesjonalna, koordynowana przez organizacje od lat pomagające Ukrainie: Polską Akcję Humanitarną i Caritas Polska. Oficjalna zbiórka na pomoc Ukrainie na Pomagam.pl w ciągu nieco ponad tygodnia osiągnęła poziom 9,9 mln zł, a jej licznik wciąż się nie zatrzymał.
Pomocą zostali objęci zarówno uchodźcy przekraczający Polską granicę, jak i osoby wewnętrznie przesiedlone i te obecne w strefie działań wojennych. W przypadku pomocy w objętej wojną Ukrainie ważnym punktem dystrybucji, zarówno darów jak i środków finansowych są wspomagane od lat przez Polaków klasztory i parafie, hospicja czy punkty takie jak «Dobre serce» prowadzone przez Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Episkopacie Polski. Za pośrednictwem tych punktów nieustannie trafia na Ukrainę pomoc materialna zbierana wśród Polaków poprzez instytucje kościelne.
Organizacje takie jak PAH, Caritas Polska czy SOS Wioski Dziecięce dysponującą wiedzą i instrumentami służącymi do pomocy uchodźcom. Koordynują ewakuację domów dziecka, pacjentów hospicjów, ośrodków dla niepełnosprawnych, domów samotnej matki i innych podobnych miejsc już mających u siebie najsłabszych obywateli Ukrainy. Nie tylko organizują dla nich transport z zagrożonych obszarów, ale i miejsce w Polsce do ulokowania ich podopiecznych czy pacjentów.
Niezwykła była skala pomocy osób indywidualnych – tysięcy Polaków, którzy z dnia na dzień, nie chcąc bezczynnie patrzeć na ofiary wywołanej przez Rosję wojny, zaczęli się organizować. Budynki samorządów gminnych, szkoły, przedszkola w kilka dni zostały zasypane darami dla uchodźców. Ich cel jest prosty: zapewnić tym, którzy uciekli z pustymi rękami, wszystko co niezbędne do samodzielnego funkcjonowania w Polsce. Stamtąd zaś tirami, nierzadko podstawionymi przez największe polskie firmy transportowo-logistyczne zupełnie bezpłatnie, transportowane były na granicę, albo prosto do Ukrainy.
Polacy okazali się również gotowi oferować potrzebującym bezpłatny transport w głąb kraju i wprost do swoich domów. Już w pierwszy weekend po wybuchu wojny w wielu polskich mieszkaniach pojawili się goście z Ukrainy. Najczęściej są to kobiety z dziećmi albo rodziny, którym udało się uciec w komplecie.
Na założonej w mediach społecznościowych grupie «Pomoc dla Ukrainy» (w chwili pisania tego tekstu zrzeszającej już 500 tys. osób), widnieją setki porad. Jest to najlepsze źródło informacji na temat skali bezinteresownej pomocy oferowanej Ukraińcom przez Polaków. Tam znajdujemy porady, jak zgłaszać oferty noclegu, jak wspierać uciekinierów w swoich domach, jak pomagać im od strony administracyjnej, choć wielu wymienia się też informacjami o tym, co jadają Ukraińcy czy jak pomóc im od strony psychologicznej, z związku z częstym Zespołem Stresu Pourazowego. Ponadto wiele osób udostępniło zrobione przez siebie słowniki czy rozmówki polsko-ukraińskie, słowniki obrazkowe do lepszej komunikacji czy nawet bajki terapeutyczne w języku ukraińskim, napisane dla dzieci przez psychologów, aby pomóc opanować traumę związaną z wojną i uchodźctwem. Tu także dołączyło wielu Ukraińców, zarówno od lat mieszkających w Polsce, jak i świeżo przybyłych, którzy dziękowali i dziękują Polakom za okazaną pomoc.
Nie brakuje też zorganizowanej pomocy ze strony polskiego biznesu. Bardzo wiele firm nie tylko przyjęło pod dach swoich biur rodziny uchodźców, czy pomogło w ściągnięciu i ulokowaniu w Polsce rodzin swoich ukraińskich pracowników, ale też zainicjowało własne działania pomocowe. Jedna z warszawskich restauracji zwołuje inne lokale, aby wspólnie przygotowywać posiłki dla uchodźców przyjeżdżających na warszawskie dworce kolejowe. Akcja się dopiero rozkręca.
«Ludzie z zagranicy, z naszych biur, ale również dziennikarze pytają: gdzie są obozy dla uchodźców? Świat obiegła informacja, że ponad 600 tys. osób schroniło się w Polsce, a nie ma tu ani jednego obozu. Dzieje się tak, ponieważ ci wszyscy ludzie przyjmowani są do rodzin, do domów. Polacy otwierają przed nimi nie tylko drzwi, ale i serca. Widać to wyraźnie na szczeblu rządowym i samorządowym» – podsumował w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Waldemar Cisło, dyrektor polskiego oddziału Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
***
Projekt «Dla Polonii» finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za granicą 2021 r. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Anna Druś,
dziennikarka prasowa i internetowa, pracowała m.in. w «Newsweeku», KAI,
«Pulsie Biznesu». Regularnie publikuje w «Pulsie Biznesu»,
«Przewodniku katolickim» i portalu «Stacja7».
Źródło: dlapolonii.pl