Nadzbruczańskie Stowarzyszenie Kultury i Języka Polskiego w Husiatynie na Tarnopolszczyźnie kontynuuje swoją działalność.
«Po ewakuacji matek i dzieci do Polski w Stowarzyszeniu pozostały głównie osoby starsze» – powiedział Jan Piejko, prezes polskiej organizacji w Husiatynie.
Ponieważ sytuacja w Husiatynie jest stosunkowo spokojna, do miasta przybyło wielu uchodźców. Przedstawiciele polskiej mniejszości pomagają władzom lokalnym w zapewnieniu im mieszkań i udzielają niezbędnej pomocy. Także przygotowują słodycze dla żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Niemal natychmiast zareagowały na wieści o wojnie Oborniki Śląskie w województwie dolnośląskim, miasto partnerskie Husiatyna. Polska strona zorganizowała transport żywności, leków, środków higienicznych oraz artykułów pierwszej potrzeby.

Aktualnie pomieszczenie szkoły sobotniej przy Stowarzyszeniu jest wykorzystywane jako punkt pomocy humanitarnej. Część darów rozdano mieszkańcom miasta i uchodźcom, część przekazano obrońcom Ojczyzny. Większość została wysłana na wschód Ukrainy, gdzie ludność najbardziej ucierpiała z powodu inwazji rosyjskich okupantów.

Jan Piejko zauważa: «W tym momencie na wschodzie jest piekło, po prostu nie ma tam nic do jedzenia. Dlatego nasi ludzie rezygnują z pomocy na rzecz tych, którzy bardziej jej potrzebują».
Anatol Olich
Zdjęcia: Nadzbruczańskie Stowarzyszenie Kultury i Języka Polskiego w Husiatynie