Są rzeczy, które wydają się nam bardzo znane i myślimy, że nic nas już nie zaskoczy i że nie dowiemy się o nich niczego nowego. Często tak też bywa i z naszym miastem. Niby dobrze znane ulice, park i place – nic, co może nas zadziwić. Jednak Rada Miasta Łucka wspólnie z teatralnym studiem «Harmider», postanowiły na nowo opowiedzieć o najbardziej popularnej wśród mieszkańców Łucka i turystów starej części miasta.
10 maja w czasie teatralizowanej wycieczki odbyło się otwarcie sezonu turystycznego. Organizatorzy musieli zmierzyć się z niełatwym zadaniem: należało znaleźć miejsca i mało znane fakty dotyczące Łucka. Sprostali temu zadaniu, czego dowodem była duża i ciągle rosnąca liczba zainteresowanych. Teatralizowana wycieczka zaczęła się od Brackiego mostu. Tu, przewodniczka Rusłana Porycka, kierowniczka teatralnego studia «Harmider» zapoznała obecnych z historią tego miejsca. Pierwsza nazwa mostu to – Głuszecki, ponieważ pierwsi mieszkańcy miasta przyszli na wyspę przez Głuszeckie błoto. W XVIII wieku most nazywał się Bazyliański i dopiero po dwóch stuleciach miejskie władze nadały mu współczesną nazwę – Bracki. Według przewodniczki, z tym miejscem związany jest ciekawy pożegnalny rytuał: do wody rzucano z mostu osobiste rzeczy: monety, fajki, prawdopodobnie po to, by tu powrócić. Zwiedzający z wielką ochotą nawiązali do tej tradycji.
Później uczestnicy widowiska udali się do miejsca kaźni Daniela Bratkowskiego. Niespodziewanie dla wszystkich pojawił się kat. Prowadząca wycieczki podkreśliła: fakt obecności w Łucku kata jest istotny, ponieważ z zachowanych materiałów wynika, że niektóre miasta nie mogły pozwolić sobie na własnego kata i w razie potrzeby wypożyczały go w innym mieście. Rodowitego szlachcica Bratkowskiego miał zabić, na oczach publiczności miejscowy kat. Naukowiec Olena Biriulina tak opisuje to wydarzenie: «Za podżeganie powstania został skazany na tortury i dalszej straty. Publiczna śmierć miała miejsce 26 listopada 1702 roku na łuckim Rynku». W czasie odczytywania testamentu Daniela Bratkowskiego uczestnicy wycieczki zapalili świece.
Po chwili Kłykun obwieścił smutną wiadomość, że w klasztorze Brygidek wybuchł pożar i poprowadził tłum za sobą. Tutaj Rusłana Porycka opowiedziała o tragedii. 17 maja 1845 roku w budynku z nieznanych powodów zapalił się dach. Do gaszenia pożaru zbiegli się zwykli mieszkańcy i strażnicy. Drogę zagrodziła im jednak przełożona zakonu Kamilia Jabłonko. Tuż po tym wstępie, do uczestników wycieczki wyszła zakonnica i powiedziała: «Nie pozwolę wam wejść! Statut zakonu zakazuje wpuszczania mężczyzn na teren klasztoru. Jeśli powierzony mi klasztor zostanie zniszczony przez ogień, taka jest Opatrzność Boża». Z tego powodu mieszkańcy Łuczeska nie ugasili pożaru. Ogień był tak silny, że przerzucił się na pobliskie budynki. Spłonęły okoliczne kościoły, cerkwie i kamienice.
Kłykun zaprosił zebranych do kolejnego punktu wycieczki: «Gromado! Około zamku istny skandal! Śpieszmy się, by zobaczyć wszystko na własne oczy». Skandal polegał na tym, że 400 lat temu na ścianach Łuckiego Zamku został rozklejony paszkwil – satyryczny wiersz. Według przewodniczki mieszkańcy przekazywali go sobie nawzajem i śmiali się z nieszczęsnej pani klucznikowej, która została ofiarą satyry. Wówczas nikt nie podejrzewał, że miał okazję trzymać w ręku pierwszy w ukraińskiej historii satyryczny wiersz, którego autorem został Iwan Żurawnicki. Obrażona dama złożyła pozew do sądu i właśnie dzięki temu, dotrwał on do naszych czasów. Każdy z obecnych otrzymał pierwowzór satyry. Aby lepiej zobrazować treść skandalu harmiderowcy zaproponowali premierę jarmarkowego przedstawienia ulicznego, a głównymi bohaterami zostali autor i pani klucznikowa.
Po tym widowisku, zastępca mera miasta Taras Jakowlew ogłosił turystyczny sezon w Łucku za otwarty i jako pierwszy otworzył bramę zamku, gdzie na wszystkich czekali książę i księżna. Przy okazji, organizatorzy wycieczki zaprosili mieszkańców miasta na festiwale, jakie są zaplanowane w Łucku na lato i jesień tego roku. Na koniec teatralizowanej wycieczki, zwiedzający mieli okazję zrobić pamiątkowe zdjęcie z historycznymi bohaterami, poczęstować się miodem z pasiek Bractwa Pszczelarzy Ziemi Wołyńskiej «Rojowy Stan» i jeszcze raz przekonać się, że Łuck jest jednak miastem, które potrafi mile zaskoczyć.
Tetiana BONDARUK
Zdjęcia Tetiany POŁUEKTOWEJ, http://vip.volyn.ua/