Dmytro Kułeba przyjechał do Łucka na zaproszenie rektora Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki. 24 kwietnia w jednej z auli tej uczelni spotkał się ze studentami, wykładowcami i mieszkańcami miasta.
Wydarzenie odbyło się w formie otwartego wywiadu, moderowanego przez prorektor Uniwersytetu Natalię Błahowirną. Publiczność również zadawała dyplomacie pytania.
Jak wspominał Dmytro Kułeba, jesienią ubiegłego roku po raz pierwszy odwiedził Łuck. Miasto mu się spodobało, więc zamieścił wzmiankę o tej wizycie na swoim profilu na Instagramie. Post skomentował rektor Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki Anatolij Cioś, zapraszając ministra do uczelni. «Szczerze mówiąc, to był pierwszy raz, kiedy rektor uniwersytetu zamieścił komentarz do mojego wpisu na Instagramie. To dobry przykład tego, jak powinien wyglądać nowoczesny rektor i nowoczesny uniwersytet» – powiedział Kułeba.


Odpowiadając na liczne pytania, Dmytro Kułeba mówił o zwycięstwie Ukrainy, partnerstwie z państwami na całym świecie, misjach dyplomatycznych w Afryce i Ameryce Łacińskiej, Trumpizmie, upadku NATO, krytyce w mediach społecznościowych, czerwonych liniach dla Ukrainy i powojennych perspektywach.
«Musimy wierzyć w zwycięstwo Ukrainy... Dziś Rosja domaga się tego samego, co w lutym-marcu 2022 r. Rosjanie przegrali wiele bitew, stracili wiele okupowanych terytoriów i mają wiele wewnętrznych problemów, ale wiedzą, że w momencie, gdy obniżasz sobie poprzeczkę, natychmiast stawiasz się na przegranej pozycji. Dlatego nie ma nic utopijnego w mówieniu o zwycięstwie Ukrainy. Czym jest dla nas zwycięstwo? W 2022 r. uważano, że jest to wyjście na granice z 1991 r. Ale w rzeczywistości jest inaczej. Wyjście na granice z 1991 r. nie oznaczałoby końca wojny. Wszyscy musimy to zrozumieć... Czy można sobie wyobrazić Putina stwierdzającego: zostałem zewsząd wypędzony, muszę to zakończyć. Nie. Zgromadziłby nowe siły i ruszył ponownie, czyli wojna trwałaby dalej» – powiedział Kułeba.
Jego zdaniem, każdy obywatel Ukrainy musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest zwycięstwo, ponieważ to Ukraińcy są odpowiedzialni za przyszłość swojego kraju. Dyplomata dodał, że głównymi partnerami Ukrainy są inne kraje europejskie, ponieważ wiedzą, że wojna brutalnie rozpętana przez Rosję stanowi dla nich bezpośrednie zagrożenie.
Minister jest przekonany, że państwo ukraińskie będzie nadal istnieć: «Chodzi tylko o to, czy ktoś z zewnątrz będzie wpływał na decyzje, które podejmujemy wewnątrz, to znaczy, czy Rosja będzie w stanie wywalczyć sobie prawo do określania podstawowych zasad wewnętrznego i zewnętrznego życia politycznego Ukrainy. Wojna, jeśli chodzi o perspektywę długoterminową, toczy się właśnie o to».
Kułeba przypomniał również, że obecne pokolenie Ukraińców jest pierwszym w historii, które nie utraciło państwa ukraińskiego. Od XII wieku, kiedy Jurij Dołgoruki zdobył Kijów, Ukraińcy nigdy nie obronili stolicy przed moskiewską nawałą. «Na przestrzeni tych 900 lat jesteśmy pierwszym pokoleniem, które nie pozwoliło Moskwie na zdobycie Kijowa. Uważam, że powinniśmy mówić o tym głośno. Nie powinniśmy bać się być dumni z siebie, naszego kraju i naszego wkładu w jego przyszłość» – podkreślił.

Organizatorem wydarzenia było wydawnictwo «Knygolove», w którym ukazały się dwie książki dyplomaty: «Wojna o rzeczywistość. Jak walczyć z dezinformacją, propagandą i fejkami na informacyjnym froncie» oraz «Wojna i nowe horyzonty. Lider opinii o teraźniejszości i przyszłości Ukrainy i świata». Wkrótce ukaże się nowa książka – «Dyplomatyczna kuchnia czasu wojennego» autorstwa Dmytra Kułeby i słynnego ukraińskiego szefa kuchni Wołodymyra Jarosławskiego.
«Kocham kuchnię i kocham dyplomację. Wpadłem na pomysł stworzenia książki opartej na menu kolacji dyplomatycznej. Jest to klasyczna kolacja dyplomatyczna, kiedy przyjeżdżasz, zostajesz poczęstowany aperitifem, potem siadasz do stołu, podawane są zimne przystawki, gorące przystawki, danie główne i deser. Szczerze mówiąc, prawie nikt już tego nie robi, ale właśnie tak wygląda klasyczna kolacja dyplomatyczna. Zebrałem dania kuchni ukraińskiej i światowej, którymi się częstowałem i kojarzą mi się z konkretnymi epizodami w walce dyplomatycznej w ciągu ostatnich trzech lat. Stworzyliśmy tę książkę wspólnie z Wołodymyrem Jarosławskim: ja ją napisałem, a on ugotował» – powiedział Dmytro Kułeba.

Tekst i zdjęcia: Olga Szerszeń