«Krwawa Wielkanoc»
Artykuły

O serbskiej zasadzce i pierwszej ofierze wojny w Jugosławii opowiada na portalu tvn24.pl Adam Sobolewski. Szczególnego wymiaru nabiera ten artykuł w czasie, kiedy na terenie Ukrainy toczy się niewypowiedziana przez Rosję wojna i istnieje możliwość wznowienia działań wojennych w okresie świątecznym.  

Świtało. W wielkanocny poranek panowała gęsta mgła. Drogą jechała przez las kolumna pojazdów wioząca do Plitvic chorwackich policjantów. Wpadli w zasadzkę. Kilkudziesięciu ludzi kryjących się w śniegu, między drzewami, otworzyło ogień z karabinów i pistoletów. 31 marca 1991 r., niedaleko Parku Narodowego Plitvice padła pierwsza ofiara wojny w byłej Jugosławii.


Krajina – ziemie wschodniej i środkowej Chorwacji ciągnące się w głębi lądu, wzdłuż linii wybrzeża adriatyckiego aż po Zadar, Knin i region Splitu na południu, a na północy po Karlovac położony zaledwie 70 km od Zagrzebia.


Przed wojną lat 90. to w centrum Krajiny były położone Plitvice. To tam miał się rozegrać dramat w chorwackiej historiografii nazywany dziś «Krwawą Wielkanocą».

Nienawiść sąsiadów


W 1991 r. Krajina należała do autonomicznej Republiki Chorwacji wchodzącej w skład Federacji Jugosłowiańskiej. Były to tereny zamieszkałe głównie przez Serbów, ale o charakterze Krajiny stanowiła cała mieszanka etniczna i kulturowa żyjących tam narodów, a więc również Chorwatów i Muzułmanów.


To, że wojna w rozpadającej się nieuchronnie od połowy lat 80. Jugosławii była wiosną 1991 r. jedynym możliwym scenariuszem, wiedzieli wciąż jednak tylko nieliczni zasiadający w Belgradzie politycy i wojskowi. I to głównie oni zdecydowali o tym, by w ciągu kilku miesięcy doprowadzić do zaostrzenia w mediach retoryki i pozwolić na to, by fala nacjonalizmu pochłonęła bez reszty żyjących obok siebie od pokoleń sąsiadów.


Wkrótce słowa przeszły w czyny. Już 1 marca 1991 r. doszło do pierwszego starcia, gdy paramilitarny oddział Serbów przybyłych m.in. z Krajiny wszedł do miasta Pakrac w Slawonii na pograniczu chorwacko–serbskim. W trakcie czterech dni bitwy o miasto nikt jednak nie zginął.

 

Chorwacka policja w drodze
31 marca do Plitvic zmierzały wysłane przez MSW rozkazem z Zagrzebia oddziały policji. W sumie ponad 100 policjantów, w tym również z oddziałów specjalnych, jechało w to miejsce, by zaprowadzić spokój wśród miejscowej ludności. Na terenach Krajiny coraz częściej dochodziło bowiem do rozbojów inicjowanych zarówno przez Serbów jak i Chorwatów.
W tym czasie na terenie Krajiny istniała już samozwańcza, serbska administracja. Ta zawiązała się i przysięgła Belgradowi sojusz po przegranych przez socjalistów wyborach krajowych w Chorwacji latem 1990 roku. Serbowie z Krajiny wystąpili wtedy przeciwko Zagrzebiowi, bo w nim zwyciężyli prawicowi chorwaccy «demokraci» Franjo Tudźmana. Jedną z pierwszych decyzji po jego wyborze na lidera parlamentu republiki było – ze strony Belgradu polecenie rozbrojenia chorwackich jednostek obrony terytorialnej, a ze strony Zagrzebia – powołanie nowych sił policyjnych i rekrutacja 20 tys. ludzi w całym kraju.


Do Plitvic zmierzali więc tylko chorwaccy policjanci (nie chorwaccy i serbscy) i wjeżdżali na tereny przez większość z ponad 200 tys. Serbów żyjących w Krajinie uznawane już wtedy za swoje, za część «Wielkiej Serbii», kraju, który wkrótce – jak liczyli – stanie się czysty etnicznie.

 

Plitvice i Serbska Krajina
Serbowie budujący od lat ideę «czystego» prawosławnego kraju na całych zachodnich Bałkanach, w którym nie było miejsca dla katolików i muzułmanów, dbali równocześnie o to, by media kontrolowane z Belgradu przedstawiały ich jako ofiary ciągłych prowokacji, walczące jedynie o święty spokój i możliwość wyrażania własnych poglądów.


To pod takimi hasłami 28 i 29 marca zostały zorganizowane w okolicach Plitvic «pikniki prawdy», na których Serbowie domagali się m.in. interwencji Belgradu w Chorwacji. Wokół Parku Narodowego Plitvice rozmieścili też jugosłowiańskie oraz serbskie flagi i symbole.

 

Zasadzka w lesie. Pierwsza ofiara wojny
Dziennik «Jutarnji list» tak opisywał wydarzenia 31 marca niedaleko Plitvic. «Akcją dowodzili Josip Lukić – dowódca sił specjalnych z Rakitja (późniejszych, osławionych chorwackich «Tygrysów» walczących na wszystkich frontach wojny aż do 1995 r.) oraz Marko Lukić – pełnomocnik szefa departamentu jednostek specjalnych w MSW. (...) Panowała gęsta mgła. Przodem jechali komandosi z Luczkiego (Marko Lukicia – red.). Za nimi oddział z Rakitnja w wozie opancerzonym, a 100 metrów dalej kolumna autobusów». W niej było wielu funkcjonariuszy nie należących do jednostek specjalnych.


«Panowała bardzo gęsta mgła. Kolumna poruszała się wolno. (...) Bitwa rozpoczęła się między 6.00 a 7.00. Przód (kolumny) osiągnął przyczółek na drodze, gdy ze wszystkich stron zaczęli do nas strzelać. Na szczęście nie straciliśmy głowy. Nasz dowódca otworzył drzwi autobusu i zaczęliśmy z niego wybiegać. Zajęliśmy pozycje i też strzelaliśmy. Wtedy w autobus uderzył granat nasadowy. Na szczęście nie wybuchł» – mówił Petar Bajan, jeden z oficerów mający jednak zobaczyć najgorsze dopiero później.


Bajan opisał jak po dwóch godzinach leżenia w śniegu i strzelaniu przed siebie, w las, w którym niewiele było widać, policjanci w końcu mogli się przegrupować, bo ich oddziały specjalne zaczęły wypierać wciąż nieznanych napastników z innych pozycji, oddalonych o kilkaset metrów. W końcu Bajan, jego kolega Josip Jović i kilku innych policjantów ruszyło w kierunku pobliskiej poczty, by tam zająć kolejną pozycję. Niestety, nie zauważyli w koronach drzew pokrytych śniegiem gniazda snajpera. Gdy Josip Jović dobiegał do poczty, został trafiony. «Miał na sobie kamizelkę, ale pocisk trafił w nieosłoniętą część ciała» – przypominał później Bajan.


Inny policjant uczestniczący w akcji – Miljenko Kożul – dopiero kilka lat później, już po wojnie, zdradził, co wtedy robił i widział. – Zobaczyłem jak pada stojąc za drzewem. Dobiegłem do niego, zapytałem co się dzieje. Odpowiedział tylko «nic». Leżał głęboko w śniegu, zdjąłem więc kamizelkę, całą ochronę i zacząłem go odciągać, ale zaczął już wtedy «odpływać». Ostatnimi słowami jaki wypowiedział były «Tato, tato...». Potem zaczął się trząść. Dobiegli inni koledzy. Ktoś wezwał pogotowie, gdy inni próbowali go ratować. Po jakiejś chwili nad nami zobaczyłem śmigłowiec. Wisiał i powietrze wokół jęczało. Byłem w szoku. Potem wylądował, wyszedł z niego jakiś major i powiedział, że przybył po rannych. Josip już nie żył» – zakończył Kożul.

 

Krwawa wojna i Hadżić
W Krwawą Wielkanoc po trwającym kilka godzin boju z serbskimi bojówkami należącymi do oddziałów samozwańczych władz Krajiny, zginął jeden policjant, a siedmiu innych zostało rannych.


Chorwaci nie tylko odparli atak, ale też schwytali 12 Serbów. Wśród nich niejakiego Gorana Hadżicia – już wtedy wysokiego rangą, regionalnego przedstawiciela Serbskiej Partii Demokratycznej (socjalistów Slobodana Miloszevicia). Hadżić trafił do aresztu, ale nie udowodniono mu tego, że strzelał w trakcie trwania akcji i wkrótce został wypuszczony. Po stronie serbskiej w wymianie ognia też zginęła jedna osoba.


Na konsekwencje «Krwawej Wielkanocy» nie trzeba było długo czekać. Już 1 kwietnia władze w Belgradzie zażądały od władz w Zagrzebiu formalnego uznania Krajiny za «autonomiczną, serbską republikę» w ramach Chorwacji uznając, że incydent był potwierdzeniem tego, że Krajina chce się od Chorwacji po prostu odłączyć.


Chorwaci odmówili. 25 czerwca 1991 r. zdecydowali o niepodległości i wyjściu z Federacji Jugosłowiańskiej. Wtedy Belgrad zaczął otwarcie wspierać Serbów z Krajiny, wysyłając im broń. 19 grudnia 1991 r. władze regionalne uznające zwierzchność Belgradu proklamowały utworzenie Republiki Serbskiej Krajiny. Jej prezydentem został Goran Hadżić.


Republika istniała do 1995 r., do czasu akcji «Burza», w której Chorwaci wspomagani przez sprzęt i wojskowych NATO wyparli Serbów z Chorwacji. Wraz z wojskami Belgradu domy opuściło ponad 200 tys. Serbów. Większość z nich do dzisiaj do nich nie wróciła.


Goran Hadżić został schwytany przez Trybunał w Hadze w 2011 r. i jest sądzony za ludobójstwo i zbrodnie wojenne popełniane na ziemiach Serbskiej Krajiny na ludności chorwackiej. Grozi mu dożywocie.

 

Adam SOBOLEWSKI / Źródło: tvn24.pl
Foto: Hrvatski Vojnik

 

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026