Sławomir Misiak: «Oddałem tutaj sporo serca»
Rozmowy

Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku Sławomir Misiak zakończył misję dyplomatyczną w Łuckim Okręgu Konsularnym. Pracował tu w trudnych czasach: rozpoczął kadencję w sierpniu 2020 r., kiedy nabierała rozpędu pandemia, a następnie wraz z zespołem musiał sprostać wyzwaniom pracy w warunkach pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę.

W środę, 24 kwietnia, w Łucku odbyło się spotkanie z okazji zakończenia misji dyplomatycznej Sławomira Misiaka, na które przybyli przedstawiciele władz, polskich organizacji i instytucji partnerskich z obwodu rówieńskiego, wołyńskiego i tarnopolskiego. Wydarzenie stało się okazją nie tylko do podziękowania dyplomacie za współpracę i wsparcie, ale także do podsumowania tego, co udało się zrealizować podczas czteroletniej kadencji.

Nasza rozmowa z Konsulem Generalnym RP w Łucku Sławomirem Misiakiem na ten temat odbyła się dwa dni później.

– Cztery lata temu powiedział Pan w rozmowie z «Monitorem Wołyńskim»: «Ukraina to absolutnie mój wybór». Opuszcza Pan nasz kraj, bo właśnie kończy się czteroletnia kadencja czy został Pan przeniesiony na inne stanowisko? Czy to jest Pana wybór?

– To także jest mój wybór. Z jednej strony mija okres 4-letniej kadencji, z drugiej nie ukrywam, że robię to z pobudek rodzinnych. Mam dzieci, w wieku wymagającym, żeby tata był w domu częściej niż tylko na weekendy, i to też nie zawsze. Gdyby czasy były stabilne, to chętnie jeszcze rok popracowałbym.

– Rozumiem, że w czasie wojny nie może Pan przywozić tutaj rodziny?

– Krótkie odwiedziny są możliwe, ale tak, żeby były tutaj na stałe, absolutnie nie wchodzi w rachubę.

– Jak pogodzić niepokój rodzinny z obowiązkiem pełnienia misji dyplomatycznej w kraju objętym wojną?

– Zarówno moje dzieci, jak i żona, stały się fanami Ukrainy, Łucka, tutejszych atrakcji i rozrywek, kuchni i wycieczek po Ukrainie. Kiedy przyjechałem tu, dzieci były mniejsze i na początku mogły być tutaj, bo ze względu na pandemię lekcje w polskich szkołach odbywały się zdalnie. Potem mieliśmy plany, żeby przenieść je do łuckiej szkoły. Ale wówczas zaczynało się mówić coraz częściej o ilości wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Doszedłem do wniosku, że jednak jest to pewne ryzyko. Niestety przewidywania okazały się prawidłowe, więc dzieci pozostały w polskiej szkole.

Otwarcie wystawy «Mamo, ja nie chcę wojny». Łuck, marzec 2023 r.

– Jak wyglądała praca Konsulatu RP w Łucku w okresie przed rosyjską inwazją? Czy przed 24 lutego 2022 r. placówka otrzymywała wytyczne dotyczące postępowania w przypadku ewentualnej agresji?

– Oczywiście, mniej więcej od października 2021 r. Pewne rzeczy np. przegląd i niszczenie akt robimy corocznie i rutynowo. Mamy tak zwane plany ewakuacyjne. Wszystko to zaktualizowaliśmy i przećwiczyliśmy pewne scenariusze: co w razie ewakuacji zabrać, co jest mniej ważne, bo wiadomo, że liczba środków transportu i miejsce w nich są ograniczone, a przede wszystkim trzeba zabezpieczyć miejsce dla pracowników.

Ale tak naprawdę nie spodziewałem się, że placówka będzie ewakuowana. Myślę, że mało kto się spodziewał. Zostaliśmy poproszeni o wyjazd chyba tylko przez to, że już pierwszego dnia Łuck został zaatakowany, a w dodatku położony jest dość blisko granicy z Białorusią.

Wyjechaliśmy, ale de facto po tym, jak wojska rosyjskie odstąpiły od Kijowa i wyszły z tej części Ukrainy, zaczęliśmy przygotowania do powrotu. Jednak lista wymagań, jakie musieliśmy spełnić, aby wznowić działalność w Ukrainie była dość długa, więc trochę czasu to zajęło. Wróciliśmy tu 21 września 2022 r.

– Nakaz ewakuowania otrzymał Pan po wybuchach w Łucku czy jeszcze przed?

– Już po wybuchach.

– Jak Pan w ogóle pamięta dzień 24 lutego 2022 r.? Kiedy Pan się obudził?

– 23 lutego z wizytą w Kijowie byli prezydenci Polski i Litwy Andrzej Duda i Gitanas Nausėda. Towarzyszyliśmy im, kiedy podróżowali przez obszar Łuckiego Okręgu Konsularnego: od granicy państwowej do granicy między obwodem żytomierskim a rówieńskim oraz w drodze powrotnej. W Łucku byłem o 2:00 w nocy 24 lutego. Położyłem się spać, ale ok. 5:00 rano obudziły mnie ukraińskie samoloty. Włączyłem wówczas telewizor, zajrzałem do internetu i zrozumiałem, że się zaczęło.

Myślałem, że eskalacja, jeśli będzie, to przede wszystkim na wschodzie czy na południu Ukrainy, że agresorzy mogą ewentualnie pójść w stronę Czernichowa czy Kijowa. Natomiast nie spodziewałem się, że już w pierwszym dniu rakiety zaczną lecieć na Łuck.

Kiedy po 6:00 zaczęły spadać pociski, w domu wszystko było słychać. Byłem już ubrany, czekałem, aż nadejdzie jakaś przyzwoita pora, żeby wybrać się do pracy.

Oczywiście, kiedy spadły rakiety, poinformowałem ministerstwo. Po godzinie przyszła prośba, żebyśmy wyjechali. Placówkę opuszczali wszyscy pracownicy więc trochę czasu zajęło nam pakowanie, ale zasadniczo bardzo sprawnie nam poszło. Ok. 13:00 czasu polskiego byliśmy już na granicy.

– O czym Pan myślał, opuszczając Ukrainę?

– Myślałem, że wyjeżdżamy na kilka dni. Bardzo przeżywałem to, że zbliża się koniec miesiąca, kiedy wypłacamy pensje miejscowym pracownikom. Dlatego jak tylko mogłem przyjechałem z powrotem, żeby wypłacić im pensje i zapłacić rachunki. Pracowaliśmy wówczas zdalnie.

– Jak wyglądała zdalna praca Konsulatu?

– Mieliśmy taką prowizoryczną siedzibę w MSZ w Warszawie. Cały czas pracowaliśmy nad tym, żeby pomoc humanitarna docierała tu sprawnie. Wspieraliśmy działania miasta na rzecz dzieci uchodźców. Co dwa, trzy tygodnie ktoś z nas tu przyjeżdżał, a już wiosną odbywały się tu różne akcje wspierane przez placówkę. Pierwszym wydarzeniem, w którym uczestniczyłem osobiście, był Dzień Dziecka w Jazłowcu, a następnie Szkoła Letnia Języka Polskiego w Zamłyniu.

Od czerwca zaczęliśmy przygotowywać projekty rozwojowe przewidujące wsparcie straży pożarnej w Maniewiczach i Buczaczu oraz wyposażenie nowoczesnej kotłowni do ogrzewania pomieszczeń organizacji charytatywnej «Caritas-Spes Łuck». Dużo projektów realizowały z naszym udziałem polskie organizacje, które ku mojej uciesze nie przestały działać.

Nowe kotły w «Caritas-Spes Łuck»

– Powiedział Pan, że Konsulat RP w Łucku wznowił działalność we wrześniu 2022 r., ale oficjalnie poinformowano o tym dopiero w marcu 2023 r. Wcześniej nie mówiono ze względu na bezpieczeństwo? Jak w ogóle zmieniła się codzienna praca Konsulatu?

– Nie byliśmy od razu gotowi na szerokie przyjmowanie petentów. Kończyliśmy przygotowania czynności związanych z zabezpieczeniem Konsulatu i to było czasochłonne. W dodatku do marca 2023 r. nie mieliśmy działającej sprawnie centrali telefonicznej.

Działalność polonijną, promocyjną oraz pomoc konsularną obywatelom polskim prowadziliśmy cały czas na 100 % jak tylko wróciliśmy. Od listopada zaczęliśmy stopniowo przyjmować również obywateli Ukrainy. Przedłużaliśmy wcześniej wydane Karty Polaka, a nowe zaczęliśmy wydawać pod koniec 2022 r. W styczniu 2023 r. wydaliśmy pierwsze wizy.

– Czy obecnie Konsulat też wydaje wizy?

– Tak, na razie tylko wizy krajowe. Można zapisać się oficjalnie przez e-konsulat i złożyć wniosek. Planujemy, aby od lipca br. na nowo ruszył wydział wizowy. Do tej pory zajmowaliśmy się wizami w ramach dodatkowych obowiązków. Natomiast mam nadzieję od lipca będą stopniowo wznawiane wszystkie czynności z zakresu ruchu osobowego, czyli także wizy Schengen, o które mogą starać się również cudzoziemcy, czy Karty Małego Ruchu Granicznego.

– Wrócę do projektów. Tradycyjne pytanie: co się udało, co się nie udało i które z projektów zrealizowanych w trakcie czteroletniej kadencji uważa Pan za najważniejsze?

– Kiedy tu przyjechałem, kontynuowaliśmy dotychczasowe projekty jak np. Bieg Pokoju. Wydarzenie to odbywa się od kilku lat w rocznicę bitwy pod Szackiem we wrześniu 1939 r. Po uroczystościach przy grobach żołnierzy KOP odbywa się bieg na dystansie 1939 m oraz sadzenie drzew pamięci. Zaangażowane są w to co roku władze miejscowe, rejonowe i obwodowe, a także młodzież polska i ukraińska. Przyjeżdżają oficerowie ze Straży Granicznej, ukraińskiej służby granicznej, często władze województwa lubelskiego i wolontariusze.

Złożenie wieńców na kwaterze oficerów KOP w Mielnikach. Fot. Margaryta Kucenko

Bieg Pokoju w Mielnikach. Fot. Margaryta Kucenko

Stopniowo zaczęliśmy wprowadzać nowe projekty lub zmieniać formułę dotychczasowych.

Jestem miłośnikiem twórczości Sergiusza Piaseckiego i prezentacja jego powieści «Zapiski oficera Armii Czerwonej» wydanej po ukraińsku w połączeniu ze spektaklem teatru z Białegostoku, to moim zdaniem jeden z najlepszych projektów, który kilka miesięcy przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny wywołał ciekawą dyskusję przedstawicieli różnych pokoleń na temat bolszewizmu, ale też niestety wpisał się w to, co nastąpiło 24 lutego 2022 r.

Prezentacja powieści Sergiusza Piaseckiego w Łucku

Bardzo cenię Letnią Szkołę Języka Polskiego w Zamłyniu, dzięki której co roku ok. 40–50 młodych Ukraińców polskiego pochodzenia ma możliwość dwutygodniowego kursu języka polskiego z native speakerem i poznawania polskiej kultury w połączeniu z zajęciami sportowymi i rozrywkowymi.

Ważny jest także projekt dla młodzieży «Triathlon Intelektualny» orgaznizowany co roku przez Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury oraz ich nowa inicjatywa «Świadomy Senior», dzięki której nasi seniorzy wystawili pod okiem profesjonalnego reżysera sztukę teatralną.

Należy także wspomnieć o wydaniu w języku ukraińskim książki o Januszu Radziwille, otwarciu skweru Marii i Lecha Kaczyńskich w Czortkowie, forum «Dialog Dwóch Kultur» odbywającym się od lat w Krzemieńcu, projektach rozwojowych, takich jak fotowoltaika dla szpitala w Brzeżanach, sprzęt dla strażaków, przestrzeń integracji społecznej dla dzieci i młodzieży w Łucku, czy pomocy dla uchodźców wewnętrznych w Jazłowcu. A także o utrzymywaniu w porządku polskich miejsc pamięci, współpracy z harcerzami, uroczystościach w rocznice Zbrodni Wołyńskiej, spotkaniach opłatkowych oraz oczywiście uroczystości z okazji 20-lecia Konsulatu Generalnego RP w Łucku.

Uroczystości w Hucie Stepańskiej w 78. rocznicę Zbrodni Wołyńskiej

Uroczystość z okazji 20-lecia Konsulatu Generalnego RP w Łucku

Bardzo ważnym projektem jest też Dzień Dziecka. Wcześniej odbywał się w Zdołbunowie, od zeszłego roku organizujemy dwie uroczystości: w Zamłyniu i w Jazłowcu. Tu wielki ukłon do duchowieństwa, udzielającego nam gościny. W Jazłowcu w ubiegłym roku było ok. 400 dzieci, a w Zamłyniu – ok. 300. Zorganizowano dla nich różne zabawy i atrakcje. Mogły m.in. nauczyć się udzielania pierwszej pomocy, założyć strój strażacki, pojeździć na bryczce czy koniach.

Dzień Dziecka w Jazłowcu, 2023 r. Fot. Ałła Flissak 

– Jeśli mówimy o Jazłowcu, to należy wspomnieć, że udało się doprowadzić do przekazania Zgromadzeniu Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny ostatniej, trzeciej części klasztoru. Czyja to była inicjatywa?

– Były to przede wszystkim inicjatywa i starania samych sióstr ze Zgromadzenia NPNMP, których poprzedniczki pracowały w Jazłowcu do 1946 r. Ich wysiłki wspierał arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski. Udało się też zbudować lokalne poparcie i ostatecznie zrozumienie władz. Jak wiadomo napływało ono także z Polski, gdzie żyją choćby potomkowie absolwentek znanej do 1946 r. szkoły dla dziewcząt w Jazłowcu prowadzonej przez Zgromadzenie, czy też ze względu na znaczenie tego miejsca w dziejach polsko-ukraińskich. I to wszystko razem wzięte sprawiło, że to ostatnie skrzydło klasztoru też zostało przekazane Zgromadzeniu na własność.

To skrzydło wymaga restauracji, więc udało się nam z udziałem Konsulatu zainteresować odpowiednie instytucje w Polsce, które zajmują się ochroną zabytków. Wszelkie planowane zmiany muszą oczywiście być uzgadniane z Ministerstwem Kultury Ukrainy, gdyż jest to zabytek o znaczeniu narodowym.

– Niedawno przeglądałam zatwierdzone przez polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekty w zakresie ochrony zabytków za granicą. Niestety nie znalazły się na niej projekty związane z Wołyniem, większość dotyczyła obwodu lwowskiego.

– Już są. Otóż wczoraj (25 kwietnia – red.) ukazały się wyniki odwołań. W efekcie projekty związane z restauracją kościoła we Włodzimierzu i Lubomlu w obwodzie wołyńskim oraz w Podhajcach w obwodzie tarnopolskim jednak uzyskają dofinansowanie. Udało się i naprawdę z tego bardzo się cieszę. Te kościoły to gigantyczne zabytki i potężne obiekty historii, a w dodatku ich odnowę wspierają miejscowe władze i działacze społeczni. Finansowanie z programów ministra kultury uzyskało też kilka projektów związanych z porządkowaniem i odnowieniem cmentarzy.

– Chciałabym poruszyć także takie trudne tematy, jak granica i ekshumacje. Jesienią pod Konsulatem odbyła się pikieta zorganizowana przez ukraińskich przewoźników, którzy domagali się, żeby Pan pomógł w odblokowaniu granicy. Czy Konsulat ma wpływ na odblokowanie granicy?

– Nie. Konsulat absolutnie nie miał na to wpływu. Natomiast organizatorzy potraktowali Konsulat jako miejsce, gdzie można złożyć petycję, którą naturalnie przekazaliśmy do odpowiednich władz w Polsce. Mnie akurat nie było na miejscu, więc petycja została odebrana przez kolegów i przesłana do Warszawy.

– A ekshumacje? Wiem, że polskie MSZ wystąpiło do władz ukraińskich o zgodę na przeprowadzenie ekshumacji kilku masowych grobów, w których pochowani są Polacy, położonych akurat na terenie Łuckiego Okręgu Konsularnego. Dlaczego ta sprawa utknęła i do tej pory nie wydano żadnej zgody?

– Nie wiem, dlaczego to utknęło. Wiem, że w Puźnikach na Tarnopolszczyźnie polska strona dostała zgodę na poszukiwania. Po kilku miesiącach dość trudnych poszukiwań udało się znaleźć ten masowy grób. Został zabezpieczony i tyle. To znaczy został złożony wniosek o ekshumację, ale jak dotąd wg mojej wiedzy pozostaje bez odpowiedzi.

W Parośli na Rówieńszczyźnie. 2023 r.

– Ma Pan bardzo obszerną wiedzę w zakresie historii, jest Pan po studiach międzynarodowych, pracował we Włoszech, w Grecji, Czechach, Azerbejdżanie, na Białorusi i Ukrainie. Ile Pan zna języków obcych?

– Otrzymałem certyfikaty na poziomie C1 z czterech języków obcych: z angielskiego, rosyjskiego, greckiego i czeskiego. W miarę dobrze znam ukraiński, trochę też serbski, francuski i słowacki.

– Gdzie Pan uczył się języka ukraińskiego?

– Nigdy się nie uczyłem języka ukraińskiego. Nie miałem na to czasu. Wziąłem przed przyjazdem tutaj tylko dwie lekcje, a potem uczyłem się wyłącznie z piosenek, telewizji i od ludzi. Na początku pisałem sobie wystąpienia na kartce, ktoś mi tłumaczył, a ja następnie czytałem, zapamiętywałem zwroty.

Biorąc pod uwagę to, jak bliskie są nasze języki, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś przebywał tutaj lata i nie nauczył się ukraińskiego.

– Czego poza językiem ukraińskim nauczył się Pan w Ukrainie w tym trudnym okresie covidowo-wojennym?

– W trudnych czasach człowiek więcej od siebie wymaga. Ćwiczyłem swoją cierpliwość i samozaparcie, a może wręcz upór, żeby pewne rzeczy zrobić mimo wszystko. W czasie covidowych ograniczeń co do zgromadzeń trzeba było wykorzystać każdą możliwość, oczywiście legalną, żeby zorganizować koncert czy spotkanie.

Potem zaczęła się pełnoskalowa rosyjska inwazja i wtedy jakoś wszyscy samoczynnie nastawiliśmy się na pomoc walczącej Ukrainie. Pomagaliśmy w usprawnieniu pomocy humanitarnej, która od razu zaczęła płynąć z polskich miast, czy w przekraczaniu granic dla grup sierot. To realizowanie projektów z Warszawy było trochę karkołomne, ale nam się udawało. Czasami byłem kilka dni w drodze.

Kiedy wznowiliśmy pracę w Łucku, musieliśmy się zmobilizować w warunkach alarmów i blackoutów – jakiś czas nie mieliśmy prądu i wody, było zimno, że nawet w piecu paliliśmy, jak dawniej. To nie jest tak, że się nie stresowaliśmy. Muszę jednak powiedzieć, że ci pracownicy Konsulatu, którzy przyjechali ze mną, to specjaliści pierwszej klasy, ludzie, którzy nie dali po sobie poznać, że tutaj jest jakiś problem.

– Mimo, że też przeżyli te wszystkie blackouty…

– Oczywiście, żyliśmy życiem Ukraińców. Nie mamy jakichś specjalnych warunków. Jedyną lepszą rzeczą był chyba duży generator prądu, z którego korzystaliśmy w pracy. Ale w domu przeżyliśmy to samo, co wszyscy miejscowi mieszkańcy.

– W środę, podczas spotkania z okazji zakończenia misji dyplomatycznej, został Pan bardzo ciepło pożegnany przez zgromadzonych. Co Pan czuł w chwili, kiedy tarnopolska delegacja zaintonowała «Sto lat», a wszyscy podchwycili i następnie zaczęli bić brawo i dziękować? Wydało mi się, że był Pan bardzo wzruszony.

– Tak, byłem bardzo wzruszony, ale wytrzymałem. To jest taki moment, kiedy człowiek rozumie, że zrobił coś, co zostało docenione. Czuję, że sporo pracowałem, oddałem tutaj sporo serca i trochę zdrowia pewnie, ale są efekty.

Spotkanie w przestrzeni «Kulturowy schron» w Łucku z okazji zakończenia misji dyplomatycznej Sławomira Misiaka

Przewodniczący Wołyńskiej Rady Obwodowej Hryhorij Nedopad wręcza Sławomirowi Misiakowi pamiątkową monetę «Urodzony w Ukrainie» za wsparcie udzielane podczas ewakuacji ukraińskich sierot do Polski w 2022 r. 

Rozmawiała Natalia Denysiuk

Fot. Anatol Olich

Powiązane publikacje
Spotkanie opłatkowe w Centrum Polskim w Łucku
Wydarzenia
Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku zorganizował spotkanie opłatkowe. 18 grudnia do Centrum Polskiego w Łucku przybyli przedstawiciele polskich organizacji, duchowieństwa i partnerskich instytucji z obwodu wołyńskiego oraz rówieńskiego.
19 grudnia 2025
Msza za Ojczyznę w Zborowie
Wydarzenia
11 listopada przy kaplicy-mauzoleum Wojska Polskiego na cmentarzu w Zborowie odprawiono mszę w intencji Ojczyzny. Udział w niej wzięli przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Łucku, polskich organizacji i miejscowej społeczności.
12 listopada 2025
«Niepodległość nie jest dana raz na zawsze». W Łucku odbyły się obchody Dnia Niepodległości Polski
Wydarzenia
6 listopada Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku zorganizował uroczyste przyjęcie z okazji Dnia Niepodległości Polski.
07 listopada 2025
Życie w drodze. Rozmowa z Konsulem Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku
Rozmowy
Od pół roku Konsulem Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku jest Anna Nowakowska. Nasza rozmowa z nią dotyczy realiów pracy konsula, specyfiki wykonywania funkcji dyplomatycznych w różnych krajach Europy Wschodniej, a także współpracy polsko-ukraińskiej.
04 września 2025
Konsulat Generalny RP w Łucku poszukuje pracownika
Wydarzenia
Konsulat Generalny RP w Łucku poszukuje pracownika na stanowisko sprzątaczki. Zatrudnienie w wymiarze ½ etatu – umowa o pracę na podstawie prawa ukraińskiego.
04 lipca 2025
Spotkanie z polskimi organizacjami w Łucku
Wydarzenia
Konsul Generalna Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku Anna Nowakowska spotkała się z przedstawicielami polskich organizacji, które mają swoje siedziby w tym mieście.
28 maja 2025
Konsul Generalna RP w Łucku z roboczą wizytą w obwodzie rówieńskim
Wydarzenia
10 marca przewodniczący Rówieńskiej Obwodowej Administracji Wojskowej i Rówieńskiej Rady Obwodowej spotkali się z Konsul Generalną RP w Łucku Anną Nowakowską i konsulem Krzysztofem Wasilewskim.
11 marca 2025
Władze obwodu tarnopolskiego spotkały się z nową Konsul Generalną RP w Łucku
Wydarzenia
W Tarnopolu odbyło się spotkanie przewodniczącego Obwodowej Administracji Wojskowej Wiaczesława Nehody z Konsul Generalną RP w Łucku Anną Nowakowską. Poinformowała o tym Tarnopolska Obwodowa Administracja Wojskowa.
06 marca 2025
Nowa Konsul Generalna RP w Łucku spotkała się z kierownictwem obwodu wołyńskiego
Wydarzenia
Nowo mianowana Konsul Generalna RP w Łucku Anna Nowakowska odbyła pierwsze spotkania z przewodniczącymi Wołyńskiej Obwodowej Administracji Wojskowej oraz Wołyńskiej Rady Obwodowej.
26 lutego 2025