Główna ulica starego Łucka od początku XX wieku wielokrotnie zmieniała nazwę.
Najpierw była Szosową, ponieważ dzięki wysiłkom Ministerstwa Komunikacji, jako jedną z pierwszych wyłożono ją brukiem. Przed pierwszą wojną światową nadano jej nazwę Imperatora Mikołaja II; w czasie wojny nazwano ją Główną (Hauptstrasse); za czasów II Rzeczypospolitej nazwę ulicy zamieniono na Jagiellońską; od 1939 roku została „ochrzczona” imieniem Stalina. W latach drugiej wojny światowej na krótko zamieniono ją na ulicę Tarasa Szewczenki, a następnie ponownie na Główną (Hauptstrasse); po wojnie znów była to ulica Stalina; po obaleniu kultu «wodza wszystkich narodów» zmieniono nazwę na Radziecka; na początku lat ‘90 zmieniła nazwę na Łesi Ukrainki. Zmiana nazw nie zmieniała jednak jej istoty – ulica przez dłuższy czas była główną w niedużym mieście i ciągnęła się, podobnie jak w wierszu Saszy Czarnego – «od banku do rynku».
Obecnie już mało kto pamięta, że na tej ulicy stały aż trzy (!) pomniki «ojca i nauczyciela» Stalina.
Pierwszy stał po drodze od rynku do banku (ówczesny punkt orientacyjny: chodzi o Rynek Centralny i Bank Narodowy znajdujący się na ulicy Gradnyj Uzwiz) – przed budynkiem obecnego szpitala, obok Kaplicy Matki Boskiej Iwerskiej, którą zburzono na początku lat ‘60, mniej więcej w tym miejscu, w którym obecnie stoi pomnik Stepana Bojka.
Jakieś 300-400 metrów – drugi. Pomnik stał po środku miejskiego parku położonego na miejscu dzisiejszego Placu Teatralnego. Pośrodku parku znajdował się duży klomb, w środku którego do 1939 roku na wysokim piedestale stało popiersie Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego.
Naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, na uboczu założonego w 1949 roku parku – jeszcze jedna figura wodza: na ogrodowej ławie siedzieli we dwoje … Stalin i Lenin. Podobnie jak w wierszu, który pamięta moje pokolenie: «Siedzą ramię w ramię, spokojny mają wygląd, i Stalin coś Illiczowi z uśmiechem mówi...».
W taki to sposób lokalne władze radzieckie w 1949 roku obchodziły 70. rocznicę urodzin Stalina. Jakby cztery lata po wyniszczającej wojnie nie było żadnych innych luk, na wypełnienie których można by wydać środki przeznaczone na umieszczenie trzech betonowych idiotów na jakichś 300 metrach ulicy, nawet jeśli uważano ją za główną.
Pierwsze dwa pomniki zdemontowano zaraz po obaleniu kultu osoby Stalina. Trzeci stał dłużej. Możemy go też zobaczyć na zdjęciach z przełomu lat ’50 i ‘60, które prawdopodobnie leżą jeszcze w rodzinnych albumach wielu mieszkańców Łucka: Stalina «ochraniał» Lenin, którego kult dotychczas nie został do końca obalony. «Parę» na ławce zdemontowano wówczas, gdy na miejscu dawnego parku wybudowano gmach Centralnego Domu Towarowego.
Popiersie Józefa Piłsudskiego wyłoniło się z niebytu na początku lat ‘80, kiedy to Wołyńskie Muzeum Krajoznawcze zaczęło funkcjonować w nowym budynku, który zajmuje do dziś. Podczas sobotnika czy w Wielką Sobotę, czy w przededniu kolejnej rocznicy urodzin Lenina do muzeum zatelefonowano i zawiadomiono, że podczas kopania rowu na podwórku przed budynkiem Prokuratury Obwodowej znaleziono jakiś pomnik. Pracownica muzeum taksówką przywiozła już oczyszczone z ziemi naturalnej wielkości popiersie wykonane z brązu, w którym rozpoznano Piłsudskiego. Prawdopodobnie był to ten pomnik, który stał w centralnym parku miasta do 1939 roku. Badacze potwierdzili, że było to prawdziwe dzieło sztuki, wspaniała rzeźba parkowa.
Piłsudski spędził w muzeum niecałą dobę – do powrotu z podróży służbowej głównego prokuratora, który dowiedziawszy się o tym, co się stało, wydał postanowienie: oddać rzeźbę z powrotem do prokuratury, ponieważ, jak uważał, przechowywanie w muzeum Piłsudskiego, jest równoznaczne przechowywaniu Hitlera.
Czy ktoś na początku lat ‘80 mógł sprzeczać się z prokuratorem obwodowym? My nie zaryzykowaliśmy. Jednak już ponad dwa dziesiątki lat dręczy nas pytanie: dokąd oddano popiersie? Gdzie znajduje się obecnie? Czy znów jest zakopane? Czy przekazano go na złom metali nieżelaznych? Miejmy nadzieję, że ktoś kiedyś odpowie na te pytania.
Natalia PUSZKAR