«Budowa ładnego domu kosztuje tyle samo, ile brzydkiego. Czasami brzydki jest nawet droższy, bo jest źle zaprojektowany» – uważa Marek Szcześniak, autor projektu zabudowy mieszkaniowej dzielnicy Wilanów w Warszawie.
Dzielnice sypialne Równego nie wyróżniają się ani romantyczną malowniczością przeszłości, ani technologiczną doskonałością nowoczesności. Krajobraz tzw. «chruszczowek» i domów z wielkiej płyty czasami, bez żadnego systemu, jest przerywany «okazami» rzekomo elitarnej zabudowy, która niewiele różni się od swoich radzieckich poprzedników. Betonowe boksy do życia, nowsze czy starsze, różnią się jedynie kolorem ścian i rokiem produkcji materiałów budowlanych. Kupujący, nie mając alternatywy, musi się godzić na mieszkanie mocno odbiegające od europejskich standardów jakości i komfortu. Pogodziliśmy się z tym, że nigdy nie będziemy mieszkali w warunkach podobnych do naszych sąsiadów zachodnich, tłumacząc to słabą sytuacją gospodarczą na Ukrainie. Jednak mimo narzekań mieszkania w nowym budownictwie schodzą jak świeże bułeczki. To może, nie jest aż tak źle i da się w naszym mieście wybudować ładne i wygodne dzielnice?
Odpowiedzi na to pytanie szukali kierownik pracowni architektonicznej «MOST» Dmytro Kotlarow i Marek Szcześniak, autor projektu zabudowy mieszkaniowej dzielnicy Wilanów w Warszawie. Gość przyjechał do Równego na zaproszenie lokalnych aktywistów, aby pomóc w wyborze dobrego kierunku dla urbanistycznego rozwoju miasta. Chodzi o dzielnicę «Piwdennyj», której rozbudowa już od kilku lat jest planowana w kierunku ulic Studenckiej i Kurczatowa.
Architekt z Polski postanowił w pełni zanurzyć się w atmosferę Równego: przeszedł się przez centrum miasta i dzielnice mieszkaniowe, obejrzał działkę pod zabudowę. Następnie na spotkaniu z zespołem pracowni Dmytra Kotlarowa, mającym miejsce 22 marca, opowiedział, na jakich zasadach są projektowane dzielnice mieszkalne w Warszawie. Uczestnicy spotkania omówili także podstawowe różnice w prawie budowlanym Ukrainy i Polski, aby dowiedzieć się, jakie założenia da się wykorzystać w Równem.
Po długich negocjacjach została podjęta decyzja o wdrożeniu zabudowy, podobnej do wilanowskiej. Niewysokie 4-5-piętrowe domy kształtują zamknięte ze wszystkich stron prostokątne kwartały z wewnętrznymi dziedzińcami, do których można się dostać przez specjalne przejścia wyposażone w bramy. W taki sposób wstęp na podwórka będą mieli jedynie mieszkańcy domu, którym to rozwiązanie zapewni poczucie bezpieczeństwa. Na klatkę schodową będzie można wejść jedynie od strony dziedzińca. Doświadczenie europejskie potwierdza, że ludzie mieszkający w domach z takimi podwórkami, tworzą jedną społeczność i mocniej się angażują w działania na rzecz terenu przydomowego, ponieważ traktują go jako swój, a nie niczyj. Wśród koniecznych elementów zabudowy – podziemne garaże i zakaz wjazdu obcych samochodów na wewnętrzny teren dzielnicy. W taki sposób rozwiąże się problem zanieczyszczenia podwórka spalinami oraz zwiększy poziom bezpieczeństwa dzieci. Marek Szcześniak podkreślił, że obecna sytuacja, kiedy cały teren wokół rówieńskich apartamentowców jest zastawiony samochodami, obok których bawią się dzieci, jest niedopuszczalna i należy ją natychmiast zmienić. Jeśli w dawnych rejonach jest to trudne do realizacji, należy przynajmniej nie powielać błędów w nowych dzielnicach. Nie ominięto także tematu handlu i usług: biura i sklepy znajdą się na parterach, wejścia będą położone od strony głównych ulic dzielnicy.
Marek Szcześniak poparł pragnienie rówieńskich architektów co do zmieniania miasta. Podkreślił, że trudno być pionierem w tej dziedzinie. Rówieńskie firmy budowlane dzięki brakowi różnorodności na rynku nieruchomości utrzymują swoje dobre pozycje. Jednak tuż po pojawieniu się w mieście pierwszej prawdziwie wygodnej dzielnicy sytuacja, jego zdaniem, zmieni się i wszyscy będą zmuszeni budować mieszkania o standardzie europejskim.
Po spotkaniu Marek Szcześniak wystąpił w Radzie Miasta Równe, gdzie opisał szczegóły wspomnianej wyżej koncepcji, opierając się na przykładzie zabudowy Wilanowa. Mer Wołodymyr Chomko odpowiedział, że kilka lokalnych biur architektonicznych zwracało się do niego w sprawie zabudowy dzielnicy «Piwdennyj», ale tylko przedstawiony przez polskiego architekta pomysł uwzględnia całą dzielnicę i wyróżnia się systematycznością. Mer podkreślił, że będzie wspierał przedstawioną inicjatywę pod warunkiem, że projekt będzie zgodny z obowiązującym prawem. Czyli, niedługo nasze miasto może ozdobić prawdziwy prototyp jednej z warszawskich dzielnic.
Marjana JAKOBCZUK,
Ukraińsko-Polski Sojusz imienia Tomasza Padury w Równem
Foto: Andrij OPANASIUK