1 listopada razem z rodzicami odkładaliśmy wszystkie sprawy na bok i jechaliśmy do babci i dziadka na Lwowszczyznę. Słońce się chowało, a za oknem samochodu pojawiały się gęsto usypane światełkami cmentarze. W powietrzu panował duch tajemniczości i wydawało się, że na całej Ukrainie w Dniu Wszystkich Świętych groby bliskich są ozdabiane chryzantemami i zniczami.
Nigdy nie utożsamiałam tego dnia ze świętem wyłącznie katolickim lub polskim, ponieważ w Sokalu, skąd pochodzi moja rodzina, Dzień Wszystkich Świętych jest obchodzony przez wszystkich, łącznie z moją babcią, prawosławną Ukrainką. Tak było aż do chwili, kiedy zostałam studentką i przez zapracowanie byłam zmuszona zostać 1 listopada w Równem.
Okazało się, że większość miejscowych mieszkańców zna jedynie opisane w Internecie zwyczaje przebierania na wiedźmy i dekorowania dyń na Halloween. Natomiast Dzień Wszystkich Świętych obchodzą wyłącznie katolicy. Te dwa święta mają różne pochodzenie: pierwsze jest pogańskim zwyczajem związanym z obchodzeniem celtyckiego Nowego Roku, zaś drugie – chrześcijańskie, zawiera mszę świętą i modlitwę za dusze zmarłych.
Na Ukrainie Dzień Wszystkich Świętych jest masowo obchodzony jedynie w kilku zachodnich obwodach, położonych na terenach, które przed II wojną światową należały do Rzeczpospolitej: dawnych województwach wołyńskim, lwowskim, tarnopolskim, stanisławowskim. W poszczególnych dużych miastach współczesnego ukraińskiego pogranicza Polacy stanowili dużą część mieszkańców, co pozostawiło zauważalny ślad w lokalnych tradycjach. Tutaj etniczni Ukraińcy, prowadzący życie duchowe zgodnie z kalendarzem juliańskim, nie stronią od polskich zwyczajów. Dzień Wszystkich Świętych jesienią jest obchodzony równie skrupulatnie jak i obchodzona wiosną Wielkanoc Umarłych. W drugim dniu Wielkanocy zachowała się tradycja polewania dziewcząt wodą, a na Boże Ciało poświęcania wieńców.
Moja babcia opowiadała, że na tych terenach Polacy, Ukraińcy i przedstawiciele innych narodowości od dawna mieszkali obok siebie w dobrosąsiedztwie. Dobrym tonem tego współistnienia zawsze była wyrozumiałość wobec tradycji sąsiadów.
Mariana JAKOBCZUK,
Ukraińsko-Polski Sojusz imienia Tomasza Padury
Foto autorki