Rysunki z Sybiru
Artykuły

79 lat temu odbyła się druga fala deportacji Polaków na Sybir. Losy swojej rodziny, która mieszkała wówczas w Stanisławowie, opisał nam Victor Kurzweil z Anglii. Przysłał również na adres redakcji bezcenne świadectwo czasu – rysunki swojego ojca ilustrujące życie na zesłaniu.

Niedawno poinformowaliśmy naszych Czytelników o tym, że z redakcją skontaktowała się rodzina Stefanii Kurzweil – działaczki polskiego podziemia w Dubnie rozstrzelanej w Bykowni w 1941 r. Krewni szukali jej, ale dopiero 78 lat po śmierci dowiedzieli się o jej losach. Im też nie udało się uniknąć sowieckiej machiny represyjnej – 13 kwietnia 1940 r. część rodziny Kurzweilów została wywieziona na Sybir.

Victor Kurzweil z Anglii, syn Zbigniewa Kurzweila (1920–2014 рр.), młodszego brata Stefanii, korespondując z redakcją opisał, jak wywożono jego krewnych, mieszkających wówczas w Stanisławowie (obecnie Iwano-Frankiwsk).

«Deportacja zaczęła się ok. 1.00 w nocy. Rosyjski oficer zapukał do drzwi i powiedział im, że mają 10 minut na spakowanie rzeczy. Mój ojciec pamiętał, jak płakała jego mama. Jak tylko spakowali wszystko, co mogli, kazano im opuścić dom. Mój tata miał kanarka. Kiedy wychodzili, otworzył okno i wypuścił ptaka z klatki. Ostatnie, co zapamiętał, opuszczając dom, to kanarka, który bił o szybę próbując powrócić do środka» – napisał Victor Kurzweil.

Rodzina Kurzweilów razem z innymi Polakami wepchnięta została do przepełnionych bydlęcych wagonów bez siedzeń, światła, okien – tylko słoma na podłodze. W takich warunkach jechali dwa tygodnie. Zatrzymywali się tylko w celu uzupełnienia zapasów wody.

Na Syberii zamieszkali w niewielkiej ziemiance, pośrodku której stał duży piec. Wszyscy chcieli spać wokół niego, żeby się ogrzać. «Mój ojciec i jego młodszy brat Wacław zmuszeni byli do pracy przy wyrębie lasu, w kamieniołomie, byli także poganiaczami bydła. W związku z niedoborem witamin wszyscy cierpieli na ślepotę zmierzchową. Czasem był taki mróz, że piła nie była w stanie przeciąć drzewa. Pewnego razu, jak poganiali bydło, rozpoczął się buran (burza śnieżna). Mój tata się zgubił, ale wczepił się w krowę i trzymał się jej, póki nie powróciła do stada. Czasem szli na wyrąb lasu, podczas którego musieli spać pod gołym niebem. Wieczorem gotowali jedynie wodnistą zupę. Było tam dużo komarów, które zlatywały się do tej zupy. Oni mieszali je z zupą, żeby było więcej mięsa!» – kontynuował Victor Kurzweil.

Po dwóch latach Zbigniew i Wacław stanęli przed wyborem: zostać na Syberii czy dołączyć do Armii Polskiej na Wschodzie. «Wybór mieli tylko mężczyźni. Zbigniew i Wacław nie chcieli zostawiać matki i sióstr, ale matka powiedziała im, że jak nie dołączą do sił sojusznika, to zostaną zmobilizowani do Armii Czerwonej, co byłoby o wiele gorsze».

«Znam historię mojego ojca oraz Wacława, ale nie wiem, jakie były wojenne losy pozostałej części rodziny. Oni [Zbigniew i Wacław] nigdy później nie zobaczyli swojej matki, która po wojnie powróciła do Polski i zamieszkała w Krakowie. Jedna z sióstr, Danuta, została w Rosji i wyszła za mąż za Rosjanina. Mój ojciec nie powrócił do Polski, ponieważ zawsze bał się, że zostanie ponownie aresztowany i wywieziony. Dopiero w 1974 r., jak otrzymał brytyjskie obywatelstwo, poczuł się w miarę bezpiecznie, żeby odwiedzić Polskę» – napisał Victor Kurzweil.

Zbigniew Kurzweil lubił malować i swój pobyt na Syberii odtworzył na stronach notatnika w linię. Pożółkłe kartki tego bezcennego świadectwa czasu jego syn Victor Kurzweil zeskanował i pozwolił na opublikowanie ich na łamach «Monitora Wołyńskiego». Rysunki pozwalają nam zrozumieć, jak wyglądało życie ich autora na zesłaniu.

Trudno sobie wyobrazić, że człowiek w tych najtrudniejszych chwilach, godzinach i dniach, kiedy nagle w środku nocy otrzymuje nakaz opuszczenia swojego domu, trafia do bydlęcego wagonu i kieruje się w nieznane, może wpaść na pomysł, że to wszystko trzeba opisać. Potrzeba zrobienia tego na pewno pojawiała się w chwilach, kiedy nie dawały spokoju myśli o ojczystym domu. Możemy przypuszczać, że właśnie tak było w przypadku Zbigniewa Kurzweila, kiedy rysował czerwonoarmistę z bagnetem, kobietę, która wraz z dzieckiem za kilka minut zostanie wyrzucona ze swojego domu na zawsze. Kobieta nie rozumie chyba, co ją czeka. To, w co jest ubrana nie odpowiada warunkom deportacji: modny kapelusz, suknia, pantofle. Ma malutką kobiecą torebkę i tobołek z zebranymi w pośpiechu rzeczami – to wszystko, co zabiera ze sobą w daleką podróż. Na rysunku jest podana data, która na zawsze utkwiła w pamięci: «1940/IV/13».

Kurzweil Zbigniew sketches 1

Zbigniew Kurzweil konsekwentnie utrwalał ołówkiem te okropne sceny, które zmieniły życie jego rodziny. Widzimy m.in. pociąg, w którym jadą na Sybir, ziemiankę, gdzie zamieszkali, ulicę, przy której stał ich nowy dom. Na rysunku z ulicą podana jest data: «1940 28/IV». Przypuszczamy, że właśnie w tym dniu rodzina Kurzweilów zamieszkała w tej wsi na zesłaniu.

Kurzweil Zbigniew sketches 2

Kurzweil Zbigniew sketches 3

Kurzweil Zbigniew sketches 4

Następnie widzimy, jak autor pracuje w kamieniołomie, przy wyrębie lasu, grzeje się przy ognisku z kimś, kogo spotkał taki sam los. Na kilku rysunkach widnieje step i bydło, zauważyć można także trudne warunki klimatyczne, w których przyszło żyć zesłańcom.

Kurzweil Zbigniew sketches 5

Kurzweil Zbigniew sketches 6

Kurzweil Zbigniew sketches 7

Kurzweil Zbigniew sketches 8

Kurzweil Zbigniew sketches 9

Kurzweil Zbigniew sketches 10

Kurzweil Zbigniew sketches 11

Kurzweil Zbigniew sketches 12

Rysunki Zbigniewa Kurzweila – to naiwna, uderzająco szczera i bezpośrednia opowieść świadka o drodze, którą ich autor musiał przejść, i właśnie dlatego są tak bardzo cenne.

Zbigniew Kurzweil do końca życia lubił malować. Kilka lat przed śmiercią, mając w ręku już nie notatnik i ołówek, a farby, odtwarzał nadal na swoich obrazach okres zesłania, którego nigdy nie dało się wytrzeć z pamięci.

Kurzweil Zbigniew sketches 13

Kurzweil Zbigniew sketches 14

Natalia DENYSIUK
Rysunki Zbigniewa Kurzweila redakcji udostępnił jego syn Victor Kurzweil

CZYTAJ TAKŻE:

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 5: MÓJ OJCIEC OLGIERD WIRPSZA

 

Powiązane publikacje
Rodzinne historie: Chrześniaczka Ireny Sandeckiej
Artykuły
«Jest bardzo oddana ludziom» – mówią o Emilii Wolanickiej krzemienieccy Polacy. Całe życie pracowała jako nauczycielka, zawsze była i pozostaje aktywną parafianką kościoła Świętego Stanisława w Krzemieńcu, w przeszłości była prezesem Towarzystwem Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego, obecnie należy do Komitetu Seniorów tej organizacji. Jednak najważniejsza dla niej zawsze była rodzina. Dlatego dziś proponujemy naszym Czytelnikom rodzinne historie Emilii Wolanickiej.
06 lipca 2022
Marzył o pracy dla Boga w Ukrainie
Artykuły
Ksiądz Andrzej Kwiczala pomagał Ukrainie modlitwą i czynem. Miał prawdziwie przyjazne stosunki z wiernymi ze wszystkich parafii, w których pracował. Drzwi jego domu były zawsze otwarte dla każdego. Swoimi wspomnieniami o księdzu podzielili się wierni i duchowni diecezji łuckiej.
05 lipca 2022
Trwa rekrutacja do kursu «Wartościowe Zarządzanie» dla liderów środowisk polonijnych i polskich
Wydarzenia
Fundacja Wolność i Demokracja zaprasza liderów środowisk polonijnych i polskich do udziału w kursie on-line «Wartościowe zarządzanie – team coaching. Kurs coachingowy dla prezesów, dyrektorów i liderów organizacji polonijnych na świecie».
05 lipca 2022
Ocaleni od zapomnienia: Edmund Kastner
Artykuły
Kolejny szkic w cyklu o funkcjonariuszach polskiej Policji Państwowej represjonowanych przez władze radzieckie w latach 1939–1941 jest poświęcony Edmundowi Kastnerowi – policjantowi z Klewania. Na początku 1940 r. razem z kolegami i konfidentami został oskarżony o «aktywną działalność przeciw ruchowi rewolucyjnemu» і «przygotowanie zbrojnego powstania», a następnie rozstrzelany.
04 lipca 2022
Do Łucka dostarczono pomoc humanitarną z Białegostoku
Wydarzenia
«Nie słowem, lecz czynem nasi polscy sąsiedzi wspierają Ukrainę w walce z rosyjskim agresorem» –zaznacza Łucka Rada Miejska informując o ładunku humanitarnym, który przybył z Białegostoku.
03 lipca 2022
Łuccy Żydzi wspierają przesiedleńców
Wydarzenia
Od 1 lipca przesiedleńcy znów będą mogli zjeść darmowe gorące obiady w stołówce, którą we własnym pomieszczeniu otworzyła Wołyńska Wyznaniowa Gmina Postępowego Judaizmu w Łucku. Posiłki przygotowane przez wolontariuszy będą rozdawane codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach 13.00–14.00.
02 lipca 2022
Konkurs Ministra Spraw Zagranicznych RP na najlepsze publikacje o historii Polski
Konkursy
Minister Spraw Zagranicznych ogłosił konkurs na najlepszą publikację obcojęzyczną promującą historię Polski i najlepszą publikację w języku polskim z zakresu historii polskiej dyplomacji, które zostały wydane w roku 2021. Historycy mogą zgłaszać swoje prace do 31 sierpnia 2022 r.
01 lipca 2022
Łuck–Rzeszów: w ramach wspólnego projektu dzieci z łuckich przedszkoli poznawały dziedzictwo przyrodnicze
Wydarzenia
Przez cały czerwiec dzieci z sześciu łuckich przedszkoli uczyły się dbania o środowisko. Zajęcia odbyły się w ramach projektu realizowanego wspólnie przez Łuck i Rzeszów.
01 lipca 2022
Ostatnie pożegnanie księdza Andrzeja Kwiczali
Wydarzenia
W poniedziałek, 4 lipca, w Prusinowicach na Opolszczyźnie i Maniewiczach na Wołyniu odbędzie się ostatnie pożegnanie z księdzem Andrzejem Kwiczalą.
30 czerwca 2022