Wspomnienia Zygmunta Wirpszy z Wołynia, Syberii i Kazachstanu. Część 5: Mój ojciec Olgierd Wirpsza
Artykuły

Dziś proponujemy naszym Czytelnikom ostatnią część wspomnień Zygmunta Wirpszy. Jest ona poświęcona jego ojcu, Olgierdowi Wirpszy: to właśnie dzięki poszukiwaniom informacji o nim udało się nam w lutym b.r. nawiązać kontakt z prof. Zygmuntem Wirpszą, mieszkającym obecnie w Warszawie.

Mój ojciec, Olgierd Wirpsza, urodził się w 1886 r. w Bobrujsku (obecnie Białoruś), jako syn Dominika i Kazimiery z Borkowskich Wirpszów. Był jednym z dwanaściorga dzieci i dlatego w domu było zawsze wiele rodzeństwa – młodzieży. W wieku poborowym wysłali go do wojska do miejscowości Kokanda w Uzbekistanie. Tam poznał się i zaręczył z miejscową Polką. Jej adres i nazwisko zaginęły mi w zawierusze wojennej.

Po I wojnie światowej zamieszkał w Równem na Wołyniu. W Równem (lub w Żytyniu) poznał Walentynę Zabiełło, córkę Adama i Wiktorii z Borkowskich Zabiełło herbu Topór-Zabiełło. Z Walentyną Olgierd miał przedwcześnie (wg metryki ślubu) syna Zygmunta (czyli mnie), urodzonego 25 grudnia 1927 r., a zapisanego w metryce 25 maja 1928 r. Nie obeszło się pewnie bez awantury.

Następne dzieci – Jerzy i Irena – przychodziły na świat w odstępach 3-letnich. Olgierd Wirpsza pewną dłonią prowadził sklepy i miał poważanie wśród sąsiednich kupców. Domem zajmowała się żona – Walentyna. W wolnym czasie Olgierd spotykał się ze znajomymi i krewnymi, nieraz grywał w brydża w saloniku. W sklepie «Horyń» w Równem królował na stoisku w kantorku. Wokół sklepu kręciło się do pięciu osób, a w biurze ok. ośmiu. Wśród zapamiętanych przeze mnie osób byli bracia Naumowiczowie (mieszkali i umarli po wojnie w Radomiu), Zofia Winowska (przyszywana kuzynka), Ryta (była potem z nami na Syberii), Lonia (chodził nad Horyń w nocy łowić sumy), Mikołaj (był dozorcą w sklepie spożywczym na Kopernika), Zofia Borkowska i inni, których nie pamiętam.

Podczas wizyt w «Horyniu» nieraz otrzymywałem do zabawy różnokolorowe i o różnej fakturze próbki papy dachowej. Koło sklepu «Horyń» przechodziłem zawsze, gdy szedłem do biblioteki.

Ostatni kontakt z ojcem przed wojną, który pamiętam, miałem w Równem, na ul. Jagiellońskiej, we wrześniu 1939 r., gdy szedł do wojska. Następny kontakt mieliśmy po jego powrocie z łagrów, w 1943 r., w miejscowości Bułajewo. Ojciec zatrzymał się tam parę tygodni, tyle czasu, ile trzeba było, aby się spakować i zaopatrzyć w bilety. Z Bułajewa jechaliśmy do Taszkentu w piątkę plus Nadzia Zawistowska i jej syn Wacek. Przesiadaliśmy się w Nowosybirsku. Pamiętam ogromny, betonowy gmach, z wielkimi schodami zastawionymi rzeszą pasażerów. Przy przesiadce ukradli Nadzi najcenniejszy pakunek, o co miała potem żal do ojca. W wagonie pociągu położyłem się odpocząć na górnej półce bagażowej, zasnąłem i spadłem na głowę, tracąc przytomność. Prawdopodobnie miałem pęknięcie czaszki, po którym znak został mi do dziś.

Poprzez Barnauł, Ałma-Atę, Dżambuł, Czymkent dojechaliśmy do Taszkentu. W Taszkencie ojciec poszedł rozeznać, jak się sprawy mają, a ja poszedłem zdobyć trochę chleba. Kiosk, w którym sprzedawano chleb, był oblężony tłumem kilkuset osób, myślę, że w dużym stopniu «szpany» (szpana – drobni przestępcy – red.), rytmicznie naciskających na wejście. Próbowałem się docisnąć, ale nie udało mi się dalej niż metr od początku tłumu, natomiast czułem ciągle obmacujące mnie złodziejskie ręce. Nie bałem się, że mi coś ukradną, bo nie miałem ze sobą nic, poza zasmarkaną chustką do nosa. Wrażenie okazało się złudne: po wyplątaniu się z tłumu stwierdziłem, że kurtka, którą miałem na sobie, została szeroko przecięta w miejscu znajdowania się brudnej chusteczki. Po powrocie ojca i omówieniu spraw rozjechaliśmy się: ojciec do Buzułuku, na miejsce zbiórki Armii Andersa, a my – do Dżambułu, gdzie nie było takiego tłoku.

W Buzułuku Olgierd Wirpsza zachorował na tyfus plamisty. Nieprzytomnego wywieziono go do Teheranu. Po wyzdrowieniu, przez Liban i Palestynę dotarł do Anglii, gdzie został zdemobilizowany. W 1947 r. powrócił do Polski, do Wrocławia, gdzie na ul. Rozbrat miał już przygotowane mieszkanie – trzy pokoje z kuchnią. W mieszkaniu tym zatrzymałem się również ja, a potem i reszta rodziny z Radomia. Olgierd zaczął pracować w rzeźni miejskiej we Wrocławiu jako kasjer. Obok rzeźni było wolne pole, na którym założyliśmy ogródek i posialiśmy na nim dynie. Obrodziły nam nad podziw i na jesieni zwieźliśmy do domu całą ciężarówkę dyń.

 

21 Wroclaw. Po powrocie z Kazachstanu

 

Wrocław. Po powrocie z Kazachstanu. 

Po paru latach pracy Olgierdowi zdarzyło się pomylić w rachunkach i wypłacić dużo więcej niż należało. Wówczas zrezygnował z pracy. Trochę pracował na działce.
Ja skończyłem studia i poszedłem do pracy w Instytucie Tworzyw Sztucznych w Warszawie. W pierwszym okresie 10 % swej płacy oddawałem rodzicom. Zabierałem ojca na wspólne wyjazdy na pojezierza, w tym i kajakiem, i na ryby. Spływaliśmy wspólnie Krutynią.

Około 1960 r. Olgierd zachorował na raka trzustki. Lekarze stwierdzili, że nowotwór jest nieoperacyjny, a choremu pozostało do trzech miesięcy życia. Za poradą pewnego weterynarza podawaliśmy ojcu napary z białej huby brzozowej. Chodziłem po tę hubę do Lasów Napiwodzkich i od dźwigania ciężarów nabawiłem się płaskostopia. Ojciec żył jeszcze niecały rok. Zmarł w 1961 r. Pochowany jest we Wrocławiu, na cmentarzu parafialnym św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida, obok innych swych krewnych.

 

22 Zebranie rodziny po

 

Zebranie rodziny po śmierci Olgierda Wirpszy. Wrocław, 1961 r.

Zygmunt WIRPSZA

Zdjęcia pochodzą z rodzinnego archiwum Zygmunta Wirpszy

CZYTAJ TAKŻE: 

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 1: WOŁYŃ

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 2: SYBERIA – KAZACHSTAN PÓŁNOCNY

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 3: KAZACHSTAN POŁUDNIOWY

WSPOMNIENIA ZYGMUNTA WIRPSZY Z WOŁYNIA, SYBERII I KAZACHSTANU. CZĘŚĆ 4: POWRÓT DO POLSKI

Powiązane publikacje
Represje wobec wołyńskich Polaków: Policjant Antoni Witczak
Wydarzenia
Dla sowieckiego «wymiaru sprawiedliwości» zwykła działalność zawodowa mogła być powodem uwięzienia. Na przykład Antoni Witczak został skazany na osiem lat łagrów tylko za to, że był policjantem.
16 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jerzy Urbański z Chotiaczowa
Wydarzenia
Jerzy Urbański został zatrzymany 23 stycznia 1940 r. na obszarze Włodzimierskiego Oddziału Pogranicznego podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy między terenami okupowanymi przez Niemcy oraz ZSRR.
05 marca 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Aktor z Warszawy Wiesław Batorski
Artykuły
O ile w większości spraw karnych aresztowanych Polaków śledczy NKWD fabrykowali zarzuty, o tyle w przypadku Wiesława Batorskiego śledztwo przez długi okres obywało się w ogóle bez nich. W państwie prawa jest to nie do pomyślenia, ale w ZSRR przepisy, jeśli zachodziła taka potrzeba, nie miały najwyższej mocy prawnej.
16 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Jeńcy Melchior Bała i Stanisław Fijoł
Artykuły
Melchior Bała i Stanisław Fijoł zostali zatrzymani przez żołnierzy Armii Czerwonej podczas próby przekroczenia granicy sowiecko-niemieckiej. Po ucieczce z obozu koncentracyjnego dla jeńców wojennych trafili do sowieckiego więzienia.
03 lutego 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Pracownik banku w Łucku Maksymilian Koryciński
Artykuły
Maksymilian Koryciński, pracownik banku w Łucku, został oskarżony przez NKWD o udział w antysowieckiej organizacji podziemnej. Zbudowawszy własną linię obrony, przetrwał prawie półtoraroczne śledztwo i otrzymał stosunkowo łagodny wyrok: «tylko» pięć lat zesłania.
20 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarz z Kowla Michał Marian Skuła
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD próbowali oskarżyć kowelskiego kolejarza Michała Mariana Skułę o współpracę z polskim wywiadem. Choć nie udało się im tego udowodnić, jednak bohater naszego eseju został skazany na osiem lat łagrów.
06 stycznia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Kolejarze z Lubomla Leonard Dewald i Kazimierz Sieczka
Artykuły
Funkcjonariusze NKWD wszczęli wspólną sprawę karną przeciwko kolejarzom Leonardowi Dewaldowi i Kazimierzowi Sieczce, ponieważ obaj byli członkami partii OZN w Lubomlu. Pomimo faktu, że sprawa była szyta grubymi nićmi, obaj zostali skazani na osiem lat łagrów.
10 grudnia 2025
«Ta książka jest o mieszkańcach Równego». Zaprezentowano publikację poświęconą polskiej konspiracji
Artykuły
W Centrum Historii Cyfrowej w Równem odbyła się prezentacja książki dr Tetiany Samsoniuk «Związek Walki Zbrojnej – 1 w Równem. 1939–1941» zawierającej szkice biograficzne działaczy polskiej konspiracji w mieście w okresie «pierwszych sowietów».
29 listopada 2025
Represje wobec wołyńskich Polaków: Piotr Malinowski, dyrektor szkoły w Trościańcu
Artykuły
Piotr Malinowski, dyrektor szkoły rolniczej w Trościańcu pod Łuckiem, został «standardowo» oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i skazany na osiem lat łagrów.
25 listopada 2025