W ostatnim dniu maja, w Święto Trójcy Świętej, Maniewicze tradycyjnie obchodziły Dzień Miasteczka. W tym roku był to jubileusz 125-lecia.
Maniewicze obchodziły 125-lecie już po raz drugi. Wcześniej taka rocznica była obchodzona w 2017 r. Na pierwszy rzut oka brzmi to dziwnie. Jednak zeszłoroczne badania historyczne wykazały, że data założenia Maniewicz została wcześniej błędnie ustalona. Dlatego tegoroczne święto stało się pierwszym 125-leciem obchodzonym zgodnie z ustalonym przez naukowców rokiem założenia miasteczka.
Uroczystości rozpoczęły się na stadionie. Zabrzmiały tam powitalne przemówienia, odbyło się wspólne nabożeństwo w intencji miasteczka i jego mieszkańców z udziałem przedstawicieli różnych wyznań, koncert oraz mecz piłki nożnej. Głównym wydarzeniem obchodów stała się jednak interaktywna wystawa charytatywna «Maniewicze 125» zorganizowana przez Fundację Charytatywną Vitality UA. W dniu otwarcia odwiedziło ją ponad tysiąc osób.


Dyrektor Fundacji Charytatywnej Andrij Zarypow poinformował, że wystawa podzielona tematycznie na trzy rozdziały poświęcone przeszłości, teraźniejszości i przyszłości miasteczka, potrwa do 30 czerwca, a zespół jej twórców postawił sobie ambitny cel – zebranie miliona hrywien na potrzeby mieszkańców Maniewicz, którzy bronią Ukrainy na froncie.
Podobnie jak w zeszłym roku, podstawę ekspozycji stanowi ponad 500 zdjęć z rodzinnych albumów Maniewiczan, na których utrwalona została historia miasteczka na przestrzeni wielu dekad. W sumie wystawa obejmuje około 50 sekcji tematycznych. Opowiadają one o mało znanych kartach historii Maniewicz – od budowy linii kolejowej i zakładu belgijskiego producenta parkietu, powstania klubu piłkarskiego «Legia» po dzieje znanego międzywojennego zakładu fotograficznego i wielonarodowej przeszłości miasteczka. Autorzy wystawy zwrócili szczególną uwagę na dzieje uzdrowiska w Maniewiczach, które w tym roku mogłoby obchodzić 100-lecie. Praktycznie wszystkie eksponaty tej sekcji zostały zaprezentowane Maniewiczanom po raz pierwszy.
Według współautora wystawy Andrija Zarypowa, jej głównym celem jest zachowanie pamięci miasteczka poprzez historie ludzi, zdjęcia i najważniejsze miejsca. W tym celu organizatorzy przygotowali instalacje tematyczne, strefy fotograficzne, interaktywne instalacje dźwiękowe, stoiska do interakcji oraz przestrzenie, w których historia jest dosłownie namacalna.
Na przykład podnosząc słuchawkę jednego z licznych telefonów, zwiedzający otoczeni różnymi eksponatami mogli usłyszeć niepokojące, radosne i spokojne, śpiewne lub kolejowe dźwięki i głosy, które stanowią codzienne tło życia Maniewiczan.
«Na otwarciu było bardzo dużo ludzi, a my, jako organizatorzy, czuliśmy ogromną odpowiedzialność zarówno wobec nich, jak i wobec sponsorów, którzy wsparli nasze szeroko zakrojone wydarzenie. Nagrodą dla nas było to, że wzbudziło ono szczery zachwyt i zainteresowanie zwiedzających» – powiedziała «Monitorowi Wołyńskiemu» koordynatorka wydarzeń charytatywnych Fundacji «Vitality UA» i współautorka wystawy Sofia Bondar.

Na poszczególnych stoiskach goście mogli kupić coś z limitowanej kolekcji rzeczy poświęconej Maniewiczom i historii miasteczka, a także ekskluzywne wyroby lokalnych producentów.

Świąteczną atmosferę dopełniła prezentacja tortu maniewickiego stworzonego przez cukierników z «SoulCafe» z okazji 125-lecia miasteczka. Przed opracowaniem przepisu przeprowadzono ankietę wśród miejscowych mieszkańców na temat smaków kojarzących się im z Maniewiczami. Środki zgromadzone podczas degustacji również przekazano na potrzeby Fundacji Charytatywnej «Vitality UA», a cukiernicy zapewnili, że od teraz tym deserem będzie można delektować się w ich lokalu.

W programie wystawy znalazła się także piesza wycieczka najstarszymi ulicami Maniewicz, podczas której jej uczestnicy odkryli mało znane karty lokalnej historii i zapomniane nazwiska, a także zwiedzili jedyne dwa miejscowe zabytki architektury – dworzec kolejowy i kościół Ducha Świętego. Właśnie przy najstarszym i najważniejszym zabytku Maniewicz – dworcu kolejowym, od którego zaczyna się historia miasteczka – uczestnicy wycieczki byli świadkami odsłonięcia tablicy pamiątkowej, na którą trzeba było czekać ponad 30 lat.

Zdjęcie uczestników wycieczki udostępnione przez Natalię Okseniuk
«Robimy to wszystko, ponieważ każdy – moim zdaniem – powinien zrobić przynajmniej coś dla swojej małej ojczyzny. Utwierdziłam się w tym przekonaniu, kiedy zdecydowałam się przeprowadzić tu z Kijowa i zrozumiałam, że warto robić tu rzeczy, z których można być dumnym. Na szczęście udało się nam łatwo zaangażować w tę pracę młodzież. Razem z ludźmi o podobnych poglądach staramy się sprawić, by wszyscy mieszkańcy zakochali się w naszym miasteczku. W końcu robimy to nie tylko z miłości, ale także po to, by pomóc naszemu wojsku» – powiedziała Sofia Bondar.
Współautorka wystawy dodała, że przede wszystkim cieszy się dzisiaj niezmiernie, że w Maniewiczach w końcu mówi się o Maniewiczach.
Symboliczne jest to, że jubileusz, który w tym roku po raz pierwszy obchodzono zgodnie z ustaloną przez naukowców datą założenia miasteczka, stał się nie tylko świętem, ale też okazją do odkrywania historii Maniewicz na nowo. Sądząc po zainteresowaniu wystawą i wycieczkami, historia ta okazała się znacznie bogatsza i ciekawsza, niż wielu zakładało.





Roman Pawluk
Fot. Anhelina Paszczuk