«Maniewicze – centrum świata». Pod taką huczną nazwą przez trzy dni z rzędu działała interaktywna wystawa z okazji Dnia Maniewicz.
Na długo przed otwarciem organizator wystawy Andrij Zarypow ogłosił, że będzie to «żywa, szczera, złożona z historii, zdjęć i rzeczy należących do samych mieszkańców miasteczka ekspozycja, która stanie się miejscem, gdzie wszyscy razem będą ożywiać pamięć i tworzyć wspólną historię». Przez wszystkie trzy dni wystawy mieszkańcy Maniewicz mogli się przekonać, że tak właśnie się stało.
Andrij wraz ze współautorką koncepcji Sofią Bondar tak zaplanowali format wystawy, by każdego dnia zmieniała się i wypełniała nowymi eksponatami. Dlatego wiele osób chętnie odwiedzało ją nawet przez trzy dni z rzędu, ciągle dowiadując się czegoś nowego i doświadczając nowych wrażeń.
«Pomysł na wystawę zrodził się zaledwie miesiąc temu, kiedy przypomniano mi, że na Święto Trójcy przypada Dzień Miasta. Byłem pod wrażeniem interaktywnej wystawy «Trzeci oddech», która właśnie trwała w stolicy, więc od razu przyszło mi do głowy, aby spróbować zorganizować coś podobnego w Maniewiczach i aby koniecznie było to coś związanego z historią i krajoznawstwem» – powiedział pomysłodawca wystawy, dyrektor Fundacji Charytatywnej «Vitality UA» Andrij Zarypow.
Podstawą wystawy była liczna kolekcja starych zdjęć. Niektóre z nich zostały wydrukowane w ogromnym formacie i służyły nie tylko jako eksponaty, ale także jako strefy fotograficzne, które przenosiły zwiedzających w przeszłość.

Jedna ze stref fotograficznych wystawy
W sumie na wystawie można było obejrzeć ponad 300 unikalnych zdjęć z różnych epok, które trafiły na ekspozycję z domów maniewiczan.

Na zdjęciach – dworzec kolejowy po jego wybudowaniu w 1905 r., ulice miasteczka w latach I wojny światowej, zakończenie budowy kościoła parafialnego, żydowski sztetl, widok miasteczka z samolotu zwiadowczego pod koniec II wojny światowej oraz setki innych motywów od pierwszych lat istnienia Maniewicz aż do współczesności.
Ponadto na wystawie można było obejrzeć unikalne zdjęcie pierwszego składu warszawskiej drużyny piłkarskiej «Legia», która została założona w okolicach Maniewicz ponad 100 lat temu, a także koszulkę sportowca tej drużyny, której kolory i logo również powstały gdzieś w maniewickich lasach.

Ekspozycja poświęcona klubowi piłkarskiemu «Legia»
Można było także dotknąć deski parkietowej z brazylijskiego hebanu, który ponad 80 lat temu był używany w miejscowej fabryce parkietów «Aug. Lachappelle Parquets», oraz obejrzeć wzory parkietu artystycznego z katalogu tego belgijskiego producenta.
«Od samego początku wiedziałem, że będę kładł nacisk właśnie na tę historię miasteczka, która do dziś pozostaje mało znana i przemilczana. Pomysł polegał na tym, aby w ten sposób zrobić prezent mieszkańcom Maniewicz: opowiedzieć o nieznanych kartach historii, z których można być dumnym, a przy okazji zorganizować to wydarzenie jako charytatywne» – powiedział «Monitorowi Wołyńskiemu» autor wystawy.
Początkowo Andrij planował podzielić wystawę na kilka części, na których zwiedzający mogliby poznać jakąś nieznaną kartę lokalnej historii, na przykład powstanie klubu piłkarskiego «Legia» lub funkcjonowanie ogromnej belgijskiej fabryki parkietu. Dopiero potem pojawił się pomysł, aby zaangażować również miejscowych mieszkańców.
«Na początku odzew był nikły, ale z czasem coraz więcej maniewiczan przynosiło stare zdjęcia ze swoich rodzinnych albumów. Tak więc na planszach wystawowych jest ich ponad 300, a dziś, kiedy wystawa już się zakończyła, maniewiczanie nadal dzwonią i przynoszą swoje zdjęcia. Na pewno będziemy je przeglądać i skanować. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że właśnie te stare zdjęcia mieszkańców Maniewicz stały się prawdziwym skarbem i wizytówką całej ekspozycji. Ludzie znajdowali na nich swoich bliskich, znajomych, a nawet samych siebie, rozpoznawali znane miejsca, które dawno zmieniły swój wygląd. I te emocje były niezwykle szczere i silne» – powiedział Andrij Zarypow.
Na osobnym stoisku pt. «Dźwięki Maniewicz» zwiedzający mogli podnieść słuchawkę starego telefonu i usłyszeć różne dźwięki towarzyszące codziennemu życiu miasteczka. Były to nie tylko śpiewy leśnych ptaków, gwar niedzielnego targu, donośny głos dyżurnego na dworcu, ogłaszającego przyjazd pociągu, ale także dźwięki syren alarmu przeciwlotniczego i metronom codziennej minuty ciszy ku pamięci poległych w wojnie, która wciąż trwa.
Każdy zwiedzający mógł zaznaczyć na wystawie na ogromnych mapach świata i Ukrainy miejsca, gdzie los rzucił maniewiczan, a na innych stoiskach – opowiedzieć, o jakich Maniewiczach przyszłości marzy, lub czym dla niego jest rodzinna miejscowość.

Przed wystawą organizatorzy poprosili mieszkańców Maniewicz do przynoszenia nie tylko starych zdjęć, ale także rzeczy użytku domowego, a nawet roślin, które natychmiast, na oczach właścicieli, stawały się częścią ekspozycji.

Jednocześnie przez trzy dni z rzędu odbywał się kiermasz obrazów, książek, roślin doniczkowych, smakołyków, pluszowych zabawek, naczyń. Dochód zostanie przekazany Fundacji Charytatywnej «Vitality UA» na potrzeby maniewiczan broniących Ojczyzny w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy.

Kiermasz
Organizatorzy wystawy specjalnie na tę okazję stworzyli limitowaną kolekcję rzeczy poświęconą Maniewiczom i historii miasteczka. Dzięki temu zwiedzający mogli wesprzeć swoich rodaków na froncie, kupując «maniewickie» koszulki, ekotorby, puzzle, pocztówki, skarpety, naszywki, magnesy, zakładki do książek itp.

Kiermasz rzeczy z maniewickiej kolekcji limitowanej
«Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się większej liczby odwiedzających. Ale jednocześnie zauważyliśmy, że wiele osób, które przyszły na wystawę w pierwszym dniu, w kolejnych nie tylko wracały, aby obejrzeć ją ponownie, ale także przyprowadzały ze sobą swoich bliskich lub znajomych» – powiedział Andrij.
«Nasza praca na pewno nie była daremna. Jestem bardzo zadowolony z wykonanej roboty. Naprawdę wspólnie stworzyliśmy coś bardzo nietypowego i wielkiego. Pomimo sceptycyzmu i prognoz, że ten temat nikogo nie zainteresuje, zaufali nam sponsorzy, partnerzy i liczni wolontariusze, którzy wspólnie stworzyli tę wystawę. W Maniewiczach naprawdę budzi się zainteresowanie własną historią, zwłaszcza wśród młodzieży. Wiele osób zaczyna rozumieć, że nasza historia nie jest mniej wartościowa i można w niej znaleźć wiele powodów do dumy. Jest to bardzo zauważalne» – podkreślił Andrij Zarypow.

Autorzy wystawy – Andrij Zarypow i Sofia Bondar






Roman Pawluk
Fot. Anhelina Paszczuk, Roman Pawluk