Jolanta Juszkiewicz i teatr «Harmyder» wystawią w Łucku «Matkę» Witkacego
Rozmowy

Jolanta Juszkiewicz – polska aktorka i reżyserka o międzynarodowym doświadczeniu – obecnie przygotowuje razem z łuckim teatrem «Harmyder» sztukę Stanisława Ignacego Witkiewicza «Matka».

We wrześniu minie 80 rocznica tragicznej śmierci Witkacego w Jeziorach Wielkich na Rówieńszczyźnie. Rozmawialiśmy z reżyserką po jednej z prób.

– Proszę powiedzieć kilka słów o sobie?
– Jestem twórcą teatralnym. To jest mój zawód. Po szkole teatralnej nie grałam jednak w teatrze stacjonarnym, tylko tworzę niezależne produkcje, które prezentuję w różnych krajach lub pracuję z niezależnymi artystami oraz stałymi zespołami teatralnymi. Tuż po szkole teatralnej pracowałam z uczniami Jerzego Grotowskiego w Norwegii (Jerzy Grotowski – reżyser teatralny, jeden z największych reformatorów teatru XX wieku – przyp. red.). To bardzo zmieniło mój sposób myślenia o procesie twórczym w teatrze. Później przez rok mieszkałam w Kanadzie i przez 15 lat w Australii, jestem obywatelem tego kraju. Tam założyłam mój Teatr Kropka Theatre. Jako podstawę przyjmuję wiedzę ze szkoły teatralnej, czyli metodę Stanisławskiego, na niej rozbudowałam własną metodę autorską, kierując się tym, czego doświadczyłam od uczniów Grotowskiego. Chodzi o to samo, czyli znalezienie prawdy, ale od innej strony – od impulsu, który wychodzi z ciała, a słowo pojawia się na końcu procesu. Tu nie ma analizy. Nie ma oczekiwań czy planowania. Podąża się za tym, co ciało poddaje, a aktor ma iść za ciałem, nie odwrotnie. W moim teatrze chodzi o zmysłowe czytanie tekstu, czyli o kolory, zapachy itd. Ja mam otworzyć się swoją wrażliwością na wszelkie zmysłowe bodźce, a ciało je odbierze i pociągnie mnie we właściwym kierunku.

W Europie jestem już 10 lat, w tym czasie grałam czy reżyserowałam w ponad 30 krajach na 4 kontynentach.

JJuszkiewicz fotMarzena Stoklosa

– Z kim Pani współpracuje na stałe?
– Nie mam konkretnej siedziby swojego teatru, gram w większości na festiwalach i wydarzeniach kulturalnych. Współpracuję z różnymi artystami, nie mam stałego zespołu. Dwa tygodnie temu wróciłam z Kazachstanu, teraz jestem przez miesiąc w Łucku, później niecały miesiąc w Polsce, a następnie jadę do Francji, gdzie z moim aktorem będziemy wznawiać spektakl. Tam również poprowadzę próby do premiery nowej sztuki związanej tematycznie z I wojną światową. W tym roku realizuję również spektakl wg XVII-wiecznych tekstów w ramach stypendium przyznanego mi przez prezydenta miasta Warszawy. W przyszłym już jestem zaangażowana do trzech produkcji za granicą. Mój teatr nie może więc mieć stałego adresu.

– Czy jest takie miejsce, które Panią cały czas wzywa do siebie, gdzie Pani chciałaby wracać?
– Nie. I raczej staram się nie powracać do miejsc, w których grałam czy reżyserowałam.

– Pani jest aż tak kosmopolityczna?
– Jestem. Ale też trzeba dawać innym szansę. Nie planuję tego, to po prostu samo przychodzi.

– Czy Pani czuje się Polką?
– Jestem Polką, jako artysta czuję obowiązek prezentować polską kulturę, ale też jestem emigrantem z Australii. Nie mieszkałam w Polsce przez ponad 15 lat, czyli w okresie, kiedy w kraju odbywały się największe przemiany. Przyjechałam tu 10 lat temu, a mimo to do wielu rzeczy nie mogę się przystosować, to jest już inny kraj. Moje częste wyjazdy i pobyty za granicą także powodują dystans do różnych rzeczy. Ale w dużym stopniu włączam do mojej pracy polską literaturę i historię czy wręcz tworzę teatr dokumentalny na tematy społeczno-historyczne związane z Polską, z wyłączeniem polityki.

– W jaki sposób Pani poszukuje inspiracji?
– To zależy od tego, gdzie jestem, jakie mam możliwości i co mogę zrobić z tego, co mam. Moje możliwości mam wykorzystać jak najlepiej, żeby potem dzielić się z widzami efektem.

– Jak się Pani dzieli Witkacym w Łucku? Jaka jest geneza tego projektu? Kto Panią zaprosił?
– Zaproponowałam ten projekt Konsulatowi Generalnemu RP w Łucku i tam dowiedziałam się o teatrze «Harmyder». Konsulat wspiera finansowo cały mój pobyt i pracę przy adaptacji scenariusza oraz reżyserii, a także przygotowanie kostiumów do spektaklu.

– Dlaczego Witkacy?
– Bardzo lubię teatr absurdu Witkacego, pamiętajmy, że jest on prekursorem Czystej Formy. Zrobiłam adaptację «Matki», byłam tutaj w marcu, prowadziłam warsztaty aktorskie z aktorami «Harmydera».

– Z czym się Pani kojarzy Stanisław Ignacy Witkiewicz?
– Raczej z kolorem – żółto-czerwonym.

– Jak się Pani współpracuje z «Harmyderem»? Jest bariera językowa?
– Nie. Trochę mówią po angielsku i raczej rozumieją po polsku. My już długo współpracujemy: jak wspomniałam wcześniej – byłam w Łucku w marcu, rozdzieliłam wśród aktorów role, przywiozłam kostiumy i już wiedziałam, jaka będzie forma spektaklu. Oni od kwietnia mają scenariusz. Przesłałam aktorom źródła, w których mają szukać inspiracji do swoich postaci. To jest literatura, taniec, obrazy Stanisława Ignacego Witkiewicza. W marcu obejrzałam także jedno przedstawienie «Harmydera» wystawione w szkole muzycznej. Bardzo mi się podobało.

– Jak Pani sądzi, czy tego właśnie potrzebował teatr «Harmyder»?
– Nie wiem, dlaczego oni się zgodzili na Witkiewicza. Proszę ich zapytać. Myślę, że «Harmyderowi» chodziło o to, żeby nauczyć się ode mnie innego warsztatu autorskiego. Jestem spoza tej kultury. Widzę, jak oni chłoną nowości związane z warsztatem, jak podoba im się inne prowadzenie procesu twórczego.

– Wcześniej już wystawiali sztuki Witkacego.
– Wiem. Zaproponowałam Stanisława Ignacego Witkiewicza, bo go lubię i robię. Jestem również w stałym kontakcie z Instytutem Witkacego. Jako jedyna wśród polskich artystów teatru niezależnego promuję Stanisława Ignacego Witkiewicza poza granicami kraju. Mam swój monodram «Matka», który prezentowałam w około 15 krajach w dwóch językach. W zeszłym roku w ramach grantu polskiego ministra kultury wystawiłam w Kazachstanie jego sztukę «Szewcy».

– Jest Pani po raz pierwszy na Ukrainie?
– Byłam wcześniej na Ukrainie, ale nie reżyserowałam, tylko grałam na festiwalach: w Kijowie w Teatrze Dramatycznym Iwana Franki, parę razy we Lwowie – na uniwersytecie oraz na 700-lecie miasta, oraz na festiwalu monodramów w Chmielnickim. Na Wołyniu wcześniej nigdy nie byłam.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Foto: Marzena STOKLOSA

P. S.: Premiera sztuki «Matka», którą teatr «Harmyder» przygotowuje wspólnie z Jolantą Juszkiewicz, odbędzie się 3 i 4 sierpnia w Centrum Kulturalno-Artystycznym «Krasne» (Łuck, ul. Kowelska 56). Wstęp wolny. Godzina zostanie podana przez organizatorów tu: https://www.facebook.com/garmyder/

CZYTAJ TAKŻE:

WITKACY JEST – WITKACEGO NIE MA

 

Powiązane publikacje
Uczestnicy szkoły architektury odwiedzili Dubno
Wydarzenia
21 sierpnia Dubieńskie Towarzystwo Kultury Polskiej gościło uczestników półkolonii poświęconych architekturze, które w tych dniach prowadzi Ukraińsko-Polski Sojusz im. Tomasza Padury w Równem.
21 sierpnia 2026
Wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli
Konkursy
Ruszył Konkurs 7. Bon IRJP – wsparcie dla polonijnych przedszkolaków, uczniów i osób uczących w szkołach polonijnych za granicą – podaje Fundacja Wolność i Demokracja.
21 sierpnia 2026
Związki frazeologiczne: Asertywność, czyli trudna sztuka odmawiania
Artykuły
W teorii wszystko wydaje się banalnie proste. Psychologowie przekonują, że asertywność polega na wyrażaniu własnych potrzeb i stawianiu granic w sposób spokojny, stanowczy i z szacunkiem dla innych. W praktyce jednak wielu z nas wciąż ma z tym ogromny problem.
21 sierpnia 2026
W Iwano-Frankiwsku odbyło się forum wspólnot narodowych i ludów rdzennych
Wydarzenia
18 sierpnia w Iwano-Frankiwsku miało miejsce Zachodnioukraińskie Forum Wspólnot Narodowych i Ludów Rdzennych Ukrainy pt. «Jedność w różnorodności: postęp europejski i wspólne zwycięstwo».
20 sierpnia 2026
Harcerski obóz w sercu Karpat
Wydarzenia
​3–16 sierpnia Karpaty stały się domem dla grupy zuchów, harcerzy i wędrowników z Równego, Zdołbunowa i Kostopola.
19 sierpnia 2026
Siła rodzinnych historii
Artykuły
Niedawno w jednym z warszawskich schowków zostało znalezione pudełko z dokumentami i zdjęciami, które należały do jednego z bohaterów naszych publikacji. Aby ustalić informacje o właścicielu, osoba, która otworzyła to pudełko, wpisała najpierw jego nazwisko w wyszukiwarce. W ten sposób trafiła na stronę internetową «Monitora Wołyńskiego», na tekst z cyklu «Rodzinne historie».
19 sierpnia 2026
Represje wobec wołyńskich Polaków: Posterunkowy z Kamienia Koszyrskiego Franciszek Dukiewicz
Artykuły
Jak wynika z akt sprawy karnej, Franciszek Dukiewicz został represjonowany jedynie za to, że był policjantem. Śledztwo nie zdołało zebrać żadnych dowodów popełnionych przez niego zbrodni, co nie przeszkodziło w skazaniu go na osiem lat łagrów.
18 sierpnia 2026
Trwa nabór na stypendia Instytutu Rozwoju Języka Polskiego
Konkursy
Instytut Rozwoju Języka Polskiego ogłosił nabór wniosków pn. «Stypendia Instytutu Rozwoju Języka Polskiego na rok 2026». Wniosek może składać Polonia oraz Polacy mieszkający poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, którzy spełniają kryteria określone dla danej kategorii stypendium.
17 sierpnia 2026
Na cmentarzu wojskowym w Zborowie odprawiono mszę świętą
Wydarzenia
15 sierpnia na cmentarzu wojskowym w Zborowie została odprawiona uroczysta msza święta z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Święta Wojska Polskiego.
16 sierpnia 2026