Poznań – Kijów przez Wołyń
Artykuły

16 lipca Stowarzyszenie Kultury Polskiej na Wołyniu im. Ewy Felińskiej gościło w swojej siedzibie uczestników rowerowej wyprawy na Ukrainę. Rowerzyści z Wielkopolski byli również gośćmi Monitora Wołyńskiego. Z „komandorem” wyprawy Ireneuszem Rutkowskim i „ludźmi od rowerów” rozmawiał Walenty Wakoluk.  

– Proszę wstępnie kilka słów o sobie i wyprawie.

– Ireneusz Rutkowski – rodowity wolsztynianin. Mieszkam obecnie w Skórzewie pod Poznaniem. Jestem szefem tej wyprawy. Na Ukrainie jestem już drugi raz. Tym razem nie przypadkiem, z okazji 70. rocznicy strasznych wydarzeń na Wołyniu. Postanowiliśmy pojechać właśnie przez Wołyń, zaczynając od Jezior Szackich, dalej przez Kowel, Łuck, Beresteczko, Brody, a następnie przez Poczajów, Krzemieniec, Żytomierz, Białą Cerkiew, Korsuń i Perejasław do Kijowa. W Kijowie zamierzamy wyprawę zakończyć, z powrotem będziemy wracać pociągiem do Lwowa. Więc jeszcze we Lwowie się zatrzymamy na chwilkę. Prawdopodobnie będziemy wracali rowerami przez Żółkiew do Hrebennego. Wyruszyliśmy 13 lipca z Dorohuska. Zamierzamy zakończyć wyprawę 28 lipca w Kijowie.

– Kto Panu towarzyszy?

– Jest nas ośmioro, wszyscy doświadczeni rowerzyści, wszyscy przejechali już co najmniej tysiąc kilometrów w tym roku, bo taki był wymóg, żeby móc pojechać na tę wyprawę. Jesteśmy w doskonałej formie. Codziennie planujemy przemierzać średnio po 70-80 kilometrów, zatrzymywać się w co ciekawszych miejscowościach Wołynia i dalej na wschód, do miejsc ciekawych historycznie i krajobrazowo. Rezerwujemy noclegi raczej w małych miejscowościach, żeby być bliżej mieszkańców, żeby móc po prostu zakosztować wszystkiego – i krajobrazu, i rozmowy, i jedzenia.

– Jesteście z jednego klubu?

– Właściwie jesteśmy z kilku klubów. Po prostu skrzyknęliśmy się wszyscy ci, którzy mieli ochotę pojechać, to pojechali. Nie wystraszyli się tego, że jedziemy z sakwami, bo my cały dobytek mamy na rowerach. Jest troszkę ciężko, ale taka wyprawa ma tę zaletę, że po prostu mamy cały dom na kółkach i jedziemy. Możemy wtedy, jak coś wypadnie, zmienić trasę, nie trzeba się z nikim umawiać. Żadnego kierowcy, żadnych parkingów, po prostu taki czysty sport, taka wolność, taka swoboda, którą lubimy.

– W tym składzie jesteście pierwszy raz?

– Jeździliśmy w różnych układach, natomiast taki konkretny skład, utworzył się po raz pierwszy.

– Rozumiem, Panie Ireneuszu, że były jeszcze inne wyjazdy...

– Ja od 2004 roku jeżdżę za granicę – raz na wschód, raz na zachód. Zacząłem od wyprawy do Wilna. W 2005 roku pojechaliśmy na Ukrainę, w 2006 do Tallina przez obwód Kaliningradzki, Mierzeję Kurońską. Następnie do Wiednia i przez całą Słowację. W 2008 wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry, od źródeł aż do Bałtyku. W 2009 – na Białoruś, w 2010 – na Camino do Hiszpanii. Następny wyjazd, to była właśnie druga Białoruś w 2011 roku. W 2012 roku pojechaliśmy ścieżką nad Dunajem. Teraz jedziemy trasą z Dorohuska do Kijowa.

– Dlaczego właśnie Ukraina, czy już coś dla siebie tutaj odkryliście?

– Teraz mamy piękną wyprawę. Ludzie bardzo sympatyczni, same dobre spotkania. W Szacku dojechał do nas Białorusin Leonid Suchocki, którego poprzednio poznaliśmy i z którym się bardzo zaprzyjaźniliśmy. Po prostu przyjechał do nas 160 kilometrów z Grodna na rowerze z pękniętą szprychą i wracał w niedzielę z powrotem. Mówił, że musiał nas po prostu zobaczyć i przywitać. Inny człowiek, w Lubomlu przyszedł nam pomóc, powiedział, że najważniejsze jest w dniu zrobić dobry uczynek. Jak już od Szackich (Jezior) ruszyliśmy,to mamy wiatr w plecy. Po prostu pędzimy w peletonie. Gdyby drogi były lepsze, to byśmy jeszcze szybciej sobie radzili. Ale nie o to chodzi, żeby przyjechać szybko. Panie np. lubią wypić kawę w ciekawych okolicznościach, ale tych ciekawych okoliczności po prostu jest tak dużo, że ciągle coś się pojawia. Podziwiamy krajobrazy, zatrzymujemy się kupić owoce, patrzymy i wąchamy zapachy, których w Polsce już prawie nie ma.

– To znaczy, że Europa jest zbyt zadbana, zbyt wypieszczona?

– Zawsze wybierając się w trasę oczekuję ciekawej podróży. Wielokrotnie podróżowałem po Europie, gdzie są pięknie urządzone trasy, doskonale urządzone campingi. Tam zadbano o to, jeszcze bardziej niż u nas. W Polsce już prawie robi się podobnie – jest ta sama kultura, są te same znaki, te same markety, to samo jedzenie...

Nam zawsze brakowało odmienności kultury, takiego, co lubimy, czyli podnoszenia się brwi. Ja pamiętam z dzieciństwa zapach wsi. Tego w Polsce już nie ma. Krowy są pozamykane w wielkich oborach. Kaczki i kury są hodowane w wielkich kurnikach. One tutaj biegają, widać, że są hodowane od kurczaka. To jest to, czego u nas nie ma. Jestem sentymentalny, paru z nas też… Ludzie, pejzaże. Do takiego właśnie świata nam tęskno.

– Czy podoba Wam się Ukraina, czy wszystko jest dobre?

– Nie spotkaliśmy się z żadną sytuacją negatywną, niechęcią czy oznakami wrogości. Trochę denerwujące są te sygnały i trąbienia. Na waszej głównej trasie z Kowla, rzeczywiście były dwie sytuacje niebezpieczne dla nas, bo kierowcy, ci którzy nie jeżdżą na rowerze, nie zdają sobie sprawy, co to znaczy prędkość i podmuch wiatru. I jeszcze te wasze drogi...

– Dlaczego rower? Czemu nie motor, nie samochód?

– Dlatego, że rower daje wolność. Dlatego, że właśnie rower daje takie możliwości, które żadna maszyna nie da. Po prostu nie zamyka świata szybą czy prędkością. Rower pozwala w każdej chwili się zatrzymać, zobaczyć…

Czasem refleksje. Spojrzenie na zmęczenie, bo to wiadomo, że człowiek współczesny nie ma ochoty zbyt się ruszać, a to jest potrzebne. Ten ruch, ten wysiłek – to też jest zadowolenie. Ja zawsze powtarzam, bo to tak się wydaje, że to jest trudno. Najtrudniej jest wsiąść na rower. Najtrudniej się zdecydować – „Pojadę!’’. Bo jak już się wsiądzie, to już się jedzie.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Powiązane publikacje
Rodzinne Warsztaty Wielkanocne w Towarzystwie im. Tadeusza Kościuszki
Wydarzenia
W ramach przygotowań do Wielkanocy Towarzystwo Kultury Polskiej im. Tadeusza Kościuszki, działające w Łucku, zorganizowało dla uczniów szkoły sobotnio-niedzielnej oraz członków ich rodzin Warsztaty Wielkanocne.
20 marca 2026
Uczniowie Łuckiej Hromady recytowali polską poezję. Na najlepszych czeka obwodowy konkurs
Wydarzenia
W Łucku odbył się etap miejski XXXI Konkursu Recytatorskiego im. Juliusza Słowackiego. Jego uczestnicy recytowali utwory polskich poetów, w tym patrona konkursu oraz Antoniego Słonimskiego, Danuty Wawiłow, Czesława Kuriaty i ks. Jana Twardowskiego.
20 marca 2026
«LEGIO Wołyń»: w Łucku po raz trzeci odbędzie się festiwal historii popularnej
Wydarzenia
Organizacja społeczna «Idealiści» we współpracy z agencją eventową «Różowy Taboret» oraz Wydziałem Historii, Politologii i Bezpieczeństwa Narodowego Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki zapraszają na trzecią edycję festiwalu historii popularnej «LEGIO Wołyń».
20 marca 2026
W obwodzie tarnopolskim zneutralizowano szczątki pocisku Ch-101 znalezione w polu
Wydarzenia
Fragmenty wrogiego pocisku na terenie między miejscowościami Kamianka (do 1955 r. Słobódka Strusowska) a Romanówka w rejonie tarnopolskim odkrył podczas prac polowych lokalny mieszkaniec. Mężczyzna zawiadomił o niebezpiecznym znalezisku policjantów.
19 marca 2026
Kraszewski w Muzeum Wołyńskim
Artykuły
19 marca przypada kolejna rocznica śmierci Józefa Ignacego Kraszewskiego, wybitnego polskiego pisarza, który spędził znaczną część swojego życia na Wołyniu. Zachęcamy do zapoznania się z artykułem archeologa, muzealnika i krajoznawcy Jana Józefa Fitzkego pt. «Pamiątki po Józefie Ignacym Kraszewskim w Muzeum Wołyńskim», opublikowanym w nr. 5 «Ziemi Wołyńskiej» z 1939 r.
19 marca 2026
Nowowołyńsk: kolejny atak na obiekt energetyczny w hromadzie
Wydarzenia
18 marca, podczas wieczornego alarmu powietrznego, odnotowano uderzenie w obiekt energetyczny w pobliżu Nowowołyńska. Poinformował o tym mer Nowowołyńska Borys Karpus.
18 marca 2026
Studium Europy Wschodniej UW przybliża ukraińskim studentom historię Polski
Wydarzenia
16–18 marca wykładowcy Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzili na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki gościnny cykl wykładów pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna».
18 marca 2026
W obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy rosyjskich pocisków rakietowych
Wydarzenia
Podczas prac polowych w obwodzie rówieńskim znaleziono niewybuchy głowic bojowych wrogich pocisków rakietowych. Zostały one zneutralizowane przez saperów policji.
18 marca 2026
Związki frazeologiczne: Patriotyzm, jak kij w mrowisku
Artykuły
Patriotyzm jest pojęciem ciężkim jak stary, trochę pęknięty dzwon, który rozbrzmiewa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę ma odwagę go poruszyć. W teorii to miłość do Ojczyzny, troska o wspólnotę, gotowość do poświęceń. W praktyce coraz częściej przypomina starannie wyreżyserowany spektakl, w którym więcej jest gestów niż treści, więcej deklaracji niż czynów, więcej pustych słów niż konkretów.
18 marca 2026