Jest chłodny niedzielny ranek 6 października. Ze Zdołbunowa do Krzemieńca wyrusza grupa osób. Autobus wypełnia 40 uczestników wyprawy – dzieci, młodzież i dorośli.
Są to uczniowie szkoły sobotnio-niedzielnej oraz osoby współpracujące z Towarzystwem Kultury Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej, ponieważ wyjazd zorganizowany został przez zarząd Towarzystwa z wykorzystaniem środków Fundacji «Wolność i Demokracja» przeznaczonych właśnie na ten cel.
Na miejscu, już w Krzemieńcu, witają nas dwie nauczycielki – Bożena Pająk i Teresa Szefler skierowane do Krzemieńca przez ORPEG, które pomogły przygotować pobyt zdołbunowskiej grupy w tym mieście.
Jest niedziela, a więc idziemy na mszę św. do kościoła należącego kiedyś do Liceum Krzemienieckiego. Po nabożeństwie zatrzymujemy się na chwilę przed znajdującym się tutaj posągiem Juliusza Słowackiego. To pierwsze spotkanie z patronem naszej wycieczki.
Teraz czeka już na nas przewodnik, który oprowadzi grupę po najważniejszych miejscach Krzemieńca.
Rozpoczynamy krótkim spacerem, w czasie którego słuchamy opowieści o dziejach miasta i spoglądamy na historyczne obiekty. Zwiedzamy następnie zabytkowy budynek Liceum Krzemienieckiego i dowiadujemy się, jaką ogromną rolę dla kultury i nauki polskiej odgrywała ta szkoła w czasie zaborów.
Kolej na wizytę w Muzeum Juliusza Słowackiego. Tutaj zapoznajemy się z biografią polskiego wieszcza i oglądamy pamiątki związane z jego dzieciństwem i młodością.
Przechodzimy przez niezwykły kiedyś, a teraz ogołocony Ogród Botaniczny. Jesiennie i smutno jakoś. Przechodzimy też przez skocznię narciarską. Wyjście stromymi schodkami na całkiem wysoką górę rozgrzewa dorosłych, a młodszym daje okazję do wesołej zabawy.
Na miejscowym cmentarzu stajemy przed mogiłą Salomei Słowackiej. Zapalamy przyniesione znicze, a jeden z uczniów czyta wiersz «Do matki». Słuchamy opowieści przewodnika o tym, jak ważną i kochaną postacią była dla poety matka.
Czas na chwilę odpoczynku i posiłek. Udajemy się do szkoły miejscowego towarzystwa polskiego, w której nauczany jest język polski. Jest gorąca herbata, można spałaszować przywiezione z sobą kanapki i inne smakołyki. Trzeba też się rozgrzać, bo na dworze chłodno i powiewa mroźny wiatr.
Przed nami wyprawa na Górę Królowej Bony. Wreszcie, bo góra z tajemniczymi ruinami , widoczna z każdego punktu miasta kusiła od początku wycieczki. Gdy dotarliśmy na szczyt, można było posłuchać opowieści przewodnika o dziejach zamku, zrobić atrakcyjne fotografie z rozciągającym się w dole miastem w tle, pobiegać między pradawnymi ruinami.
Wyraźnie zmęczeni najmłodsi uczestnicy wycieczki chętnie wracali do czekającego u stóp góry autokaru. Dobrze było zasiąść w wygodnym fotelu, zjeść resztę zapasów i zasnąć smacznie w drodze do domu.
To była ciekawa przygoda. Będzie o czym rozmawiać na lekcjach języka polskiego.
Maria MUSIAŁ,
nauczycielka skierowana do Zdołbunowa przez ORPEG
CZYTAJ TAKŻE: