30 sierpnia na cmentarzu rzymsko-katolickim, na którym spoczywają Polacy zamieszkujący nieistniejące obecnie wsie Ostrówki i Wola Ostrowiecka, po raz kolejny odbyła się msza żałobna.
Podczas nabożeństwa uczczono pamięć nie tylko mieszkańców tych wsi, ale również tysięcy Wołynian – Polaków i Ukraińców – ofiar Zbrodni Wołyńskiej.
Dzień 30 sierpnia 1943 r. stał się ostatnim dla wielu Polaków z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej (obecnie rejon lubomelski w obwodzie wołyńskim), ujść z życiem udało się niewielu z nich. Według szacunków historyków z rąk upowców z kurenia dowodzonego przez Iwana Kłymczaka «Łysego» zginęło wówczas ponad 1000 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Obecnie na terenie tych wsi, w każdej z nich stało około stu chat i szkoła, a w Ostrówkach także kościół, widnieją jedynie pola i łąki. Tylko krzyże-pomniki, postawione w ostatnich latach, przypominają, że kiedyś tu tętniło życie. Jeden ze wspomnianych krzyży stoi w miejscu kościoła w Ostrówkach, drugi – w miejscu noszącym wymowną nazwę Trupie Pole.
Przez długie lata o tych wydarzeniach milczano po obu stronach granicy. Dopiero po ogłoszeniu przez Ukrainę niezależności pojawiła się możliwość przeprowadzenia badań i prac ekshumacyjnych. Pierwsze ekshumacje w Ostrówkach odbyły się w 1992 r. Badacze odkryli wówczas i pochowali na miejscowym cmentarzu szczątki co najmniej 80 osób. W 2011 r. na Trupim Polu znaleziono kolejne ofiary zbrodni. Z 261 wydobytych ciał 150 – to szczątki dzieci. W tymże roku na cmentarzu postawiono zamordowanym pomnik. Planowano, że zostanie otwarty przez ówczesnych prezydentów Ukrainy i Polski – Wiktora Janukowycza i Bronisława Komorowskiego. Do uroczystego otwarcia jednak nie doszło, ale dzięki temu, że przewidywana była wizyta prezydentów, do cmentarza wybudowano normalną drogę. Ekshumacje odbywały się także w 2012 oraz 2015 r. Łącznie odkryto ciała 680 osób, ale wielu zamordowanych nie zostało jeszcze pochowanych po chrześcijańsku.
Po raz pierwszy od wielu lat dawni mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej oraz członkowie ich rodzin przyjechali w te strony z modlitwą w 1990 r. Od tej pory pielgrzymki stały się tradycją. W tym roku uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni odbyły się tu już po raz trzydziesty pierwszy.
Oczywiście, wpływ na uroczystości miała pandemia. Ze względu na to, że granice znowu zostały zamknięte, a w wołyńskich miejscowościach zaostrzono ograniczenia kwarantanny, we mszy uczestniczyli nieliczni. Została ona odprawiona przez biskupa Witalija Skomarowskiego, ordynariusza diecezji łuckiej, oraz ks. kanonika Jana Burasa, proboszcza z pobliskiego Lubomla, dyrektora Centrum Integracji Zamłynie. Udział w liturgii wzięli także harcmistrz Jarosław Górecki, dyrektor Centrum Dialogu Kostiuchnówka Chorągwi Łódzkiej ZHP, kilkoro mieszkańców pobliskich wsi, przedstawicieli różnych wyznań. Wśród miejscowych – Ołeksandra Wasejko, dzięki której archeolodzy znaleźli pochówki zamordowanych Polaków. W zeszłym roku pani Ołeksandra otrzymała z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy medal «Virtus et Fraternitas». Niestety przez ograniczenia związane z koronawirusem nie było pielgrzymów z Polski, w tym Leona Popka z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, który badał i dokumentował zbrodnię w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Jego zainteresowanie tym tematem wiąże się nie tylko z badaniami naukowymi – z tych terenów pochodzi jego rodzina.
Po mszy złożono kwiaty pod pomnikiem zamordowanych. Z krótkimi przemówieniami do zgromadzonych zwrócili się przedstawiciel Konsulatu Generalnego RP w Łucku Piotr Matusiak oraz przewodniczący Rówieńskiej Zjednoczonej Hromady Wołodymyr Kryżuk, który co roku przychodzi na ten cmentarz, żeby uczcić pamięć pomordowanych. Na zakończenie uroczystości odmówiono «Anioł Pański».


Tekst i zdjęcia: Anatol OLICH
CZYTAJ TAKŻE:
MEDAL «VIRTUS ET FRATERNITAS» DLA OŁEKSANDRY WASEJKO Z SOKOŁA
CZŁONKOWIE STOWARZYSZENIA KULTURY POLSKIEJ W LUBOMLU ODWIEDZILI OŁEKSANDRĘ WASEJKO
WSPÓLNY GRÓB POLAKÓW Z 1943 ROKU
W PAWLIWCE I W ŁUCKU UCZCZONO PAMIĘĆ OFIAR ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ