W tych dniach chyba nikt nie jest obojętny wobec wydarzeń mających miejsce na Ukrainie. Tym bardziej nie są obojętni Ukraińcy przebywający za granicą, szczególnie na terenie Unii Europejskiej.
Ukraińcy w Lublinie jednoczą się ze swoimi rodakami. Odbyło się tu już pięć menifestacji, a w planach jest organizacja kolejnych. W Lublinie, jako pierwszym polskim mieście, odbyła się tego typu manifestacja.
Iryna Ivankiv, przebywa w Lublinie na programie stypendialnym, organizatorka manifestacji w Lublinie:
Gdy dowiedziałam się o decyzji ukraińskiego rządu i oglądałam w mediach, jak ludzie zbierają się w Kijowie na Majdanie, nie mogłam pozostać obojętna. Umieściłam na swoim profilu na Facebooku informację, żebyśmy my, Ukraincy przebywający w Lublinie, zebrali się 22 listopada na manifestację. Był to bardzo smutny dzień, ale byliśmy razem. Wtedy podjęliśmy decyzję, iż 24 listopada organizujemy kolejną akcję – tym razem na większą skalę. Było ok. 100 – 150 osób, w tym Polacy. Tego dnia poszliśmy pod Konsulat Generalny Ukrainy w Lublinie, lecz konsul, Iwan Hrycak, zachował się, jak prawdziwy dyplomata – niby nas poparł, ale delikatnie i bez większego przekonania.
Potem pojechałam do Wilna, gdzie również byliśmy widoczną grupą. 28 listopada było tam nas, Ukraińców, ponad stu! Potem już nieco mniej. Właśnie tam podszedł do nas polski Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski i powiedział, że Unia Europejska jest nadal dla nas otwarta. Co ciekawe, każda z zebranych głów państw, pokazywała się publiczności, machała ludziom z samochodów, otwierała okna. Gdy przejżdżał Janukowycz, nikt nie wiedział, że to jest on – wszystko wokół niego było szczelnie zasłonięte. My zdobyliśmy tę informację od stojących obok policjantów.
Jestem przerażona tym, co się dzieje na kijowskim Majdanie. Nie mogę pojąć, jak można w tak brutalny sposób traktować swoich rodaków.
Co dalej? Teraz nie walczymy jedynie o UE, lecz o naszą godność. Nie wolno tak nas traktować! W planach mamy zorganizowanie akcji solidarności polskich studentów z Ukrainą.
Dr Iryna Galaktionova, stypendystka Programu im. Lane’a Kirklanda 2013-2014:
Chcemy zmian dla naszego kraju, chcemy porządku w państwie, protestujemy przeciwko korupcji, kumoterstwu na poziome lokalnym i państwowym, kłamstwom polityków, wydawaniu pieniędzy z budżetu państwa nie wiadomo, na co, nieprzestrzeganiu praw człowieka, bierności rządu i parlamentu w zakresie reform socjalnych. Chcemy idei państwa z perspektywą dla nas i naszych dzieci, nie chcemy, żeby nasi rodzice wyjeżdżali do Włoch albo Portugalii pracować „na czarno”. Podejrzewamy, że w Europie też nie jest słodko i pojawiają się problemy i nie będzie nam tak łatwo. Nie chodzi o to, żeby Ukraina była w Europie, albo nie była związana z Rosją, chodzi już tylko o to, żeby Ukraina została Ukrainą. Mamy prawo do wolności, mamy prawo mieszkać w dobrze zagospodarowanym, niepodległym państwie. Rozumiemy, że te nasze protesty to niewiele, ale nie możemy trwać w bezczynności. Oprócz manifestacji piszemy artykuły i komunikaty do mediów ukraińskich i polskich, wysyłamy zdjęcia, komunikujemy się z dziennikarzami, chcemy, żeby cały świat wiedział, że Ukraina nie jest krajem biernym, bez świadomości i tożsamości narodowej.
Czy planujemy organizację jeszcze jakichś przedsięwzięć w Polsce? Oczywiście, że tak, ale wszystko będzie zależało od sytuacji na Ukrainie. Na razie były to akcje spontaniczne, jako reakcja natychmiastowa na wydarzenia w Kijowie. Wsparcie Polaków już mamy, nie prosiliśmy ich o uczestnictwo w lubelskich protestach, a oni znaleźli informację na Facebooku i przyszli. Nikt z nas nie pisał i nie dzwonił do prezydenta miasta, Krzysztofa Żuka, ale on jednak przyszedł i zwrócił się do nas i do naszych rodaków na Ukrainie ze słowami wsparcia. Chcę podziękować wszystkim Polakom, którzy wspierają mój naród w jego dążeniu do perspektywy rozwoju w Europie.
Agnieszka BĄDER
Zdjęcia udostępnione przez Irynę Ivankiv