Biblioteka Pedagogiczna w Tarnobrzegu (woj. podkarpackie) przygotowała na czas wakacji prawdziwą podróżniczo-historyczną gratkę, jaką jest wystawa zdjęć autorstwa Romana Pawluka z Łucka, redaktora «Monitora Wołyńskiego», fotografa, artysty-malarza, podróżnika, tłumacza i miłośnika historii.
«Idei wystawy przyświecały trzy cele: estetyczny, sentymentalny oraz edukacyjny. W przypadku pierwszego wyjaśnienia wydają się całkowicie zbędne z uwagi na wysoki artyzm prac Romana Pawluka. Dokładnie przemyślana kompozycja, nietuzinkowy, często zaskakujący kadr, plastyczność obrazu oraz subtelna tonacja, która w przypadku fotografii nie jest sprawą łatwą do uchwycenia» – zauważa Anna Słodownik, kuratorka wystawy.
Na walor sentymentalny i edukacyjny zwraca zaś uwagę Anna Żarów, dyrektorka Biblioteki Pedagogicznej.
«W Tarnobrzegu mieszka całkiem liczna grupa osób urodzonych lub mających korzenie na Wołyniu. Wiele z nich nigdy nie było lub nie może osobiście wybrać się na Ukrainę. I z myślą m.in. o nich chcieliśmy przygotować tę ekspozycję, by dzięki pięknym zdjęciom pana Romana mogły odbyć sentymentalną podróż w rodzinne strony. Wystawa i towarzyszący jej obszerny komentarz, przygotowany przez autora, dla wielu tarnobrzeżan z pewnością będzie całkowitym odkryciem i nie mniejszym zaskoczeniem. Któż z nas, mieszkańców Tarnobrzega, wie kim był Alojzy Feliński? Jaką rolę odegrał w tworzeniu słynnej Kolekcji Dzikowskiej Tadeusz Czacki? Gdzie odbywali edukację dziedzice Dzikowa – Jan Bogdan i Jan Dzierżysław Tarnowscy? Tego dowiemy się dzięki znakomitej znajomości historii Wołynia posiadanej przez Romana Pawluka» – mówi Anna Żarów.
Wystawa Romana Pawluka w Tarnobrzegu
Jak zaznaczyła dyrektorka biblioteki, fotografiom ukazującym piękno i różnorodność krajobrazu Wołynia, będącego rodzinnymi stronami autora, towarzyszy obszerny komentarz ujmujący dzieje związków łączących Tarnobrzeg z Wołyniem. Roman Pawluk wydobywa z niepamięci postaci ważne i zasłużone dla kultury i nauki polskiej, które owe relacje tworzyły. W pierwszej kolejności należałoby wymienić Tadeusza Czackiego oraz Alojzego Felińskiego, których z Dzikowem łączyła bardzo silna więź.
Tadeusz Czacki to wuj Jana Feliksa Tarnowskiego, współzałożyciela Kolekcji Dzikowskiej, i jego pierwszy wychowawca oraz nauczyciel, główny organizator słynnego Liceum Krzemienieckiego, którego absolwentami byli Jan Bogdan Tarnowski i jego syn Jan Dzierżysław, właściciele Dzikowa.
Alojzy Feliński (stryj Świętego Zygmunta Szczęsnego Felińskiego), autor pieśni «Boże, coś Polskę», to serdeczny przyjaciel Jana Feliksa Tarnowskiego. Chętnie przyjeżdżał do Dzikowa, a po upadku insurekcji kościuszkowskiej, w czasie której pełnił m.in. funkcję adiutanta Tadeusza Kościuszki, zamieszkał tutaj na kilka miesięcy. W latach późniejszych w jego wołyńskim majątku Osowa bywał natomiast Tarnowski. Feliński zresztą zmarł w pałacu w Horochowie, który po ślubie Walerii ze Stroynowskich z Janem Feliksem, przeszedł na własność Tarnowskich.
W opowieści o związkach tarnobrzesko-wołyńskich Roman Pawluk przywołuje także historię obrazu Matki Bożej Poczajowskiej oraz legionistów polskich, biorących udział w krwawych bojach pod Kostiuchnówką w czasie I wojny światowej.
Widok z Ławry Poczajowskiej
W tym kontekście narodził się tytuł wystawy – «Wołyń – Tarnobrzeg. Blisko czy daleko?» Patrząc na gęstość nici łączących je w czasach minionych, odpowiedź wydaje się prosta. Czy jednak tak jest?
«Wszystko zależy od perspektywy, z jakiej spojrzymy. Jeżeli będziemy patrzeć przez pryzmat kilometrów dzielących Tarnobrzeg od Łucka, można stwierdzić, że to jednak daleko, ale już biorąc pod uwagę ilość wątków je łączących – czyli ludzi, ich życiorysy, wydarzenia – ta odległość drastycznie się zmniejszy. Mamy bowiem wrażenie, że są one na przysłowiowe «wyciągnięcie ręki» – stwierdza Roman Pawluk, który przed 10 laty był w Tarnobrzegu z krótką wizytą.
Na blisko 30 fotografiach, prezentowanych na wystawie, autor ujął m.in. miejsca związane z dawnymi mieszkańcami Dzikowa i Tarnobrzega, jak Krzemieniec, Poczajów, Maniewicze, ukazując je na tle wołyńskiego krajobrazu, którego urokowi trudno się oprzeć. Zdołał uchwycić świat nieuchronnie zmierzający ku przeszłości, jak drewniane chaty z malwami w przydomowych ogródkach, stada pasących się krów, ale także kontrastowe przejścia między tym, co dawne i współczesne, co doskonale uwidocznione zostało na wedutach Łucka i Krzemieńca. Z każdego kadru tchnie wyczuwalna miłość do rodzinnych stron, która, jak wyjawił autor, rodziła się powoli, by w pełni przyjść w dojrzałym wieku.
Dworzec kolejowy w Maniewiczach
«To nie była miłość oczywista, od pierwszego wejrzenia. Przyszła z czasem, kiedy jako dojrzały człowiek, zacząłem dostrzegać i doceniać unikalność krajobrazu. W dzieciństwie lasy, jeziora, meandrujące rzeki, wśród których położone są Maniewicze, moje rodzinne miasteczko wydawały się oczywistością, czymś naturalnym, wręcz banalnym. Dopiero podróże po Ukrainie i za granicę uświadomiły mi, że nigdzie nie znajdę takich wydm, jak tutaj, różniących się od widzianych nad Bałtykiem, takich lasów, odmiennych od rosnących np. w Karpatach» – wyjawia fotograf.
Góry Dermańskie
Wystawa przygotowana przez tarnobrzeską Bibliotekę Pedagogiczną jest debiutem Romana Pawluka. Kolejna, która również będzie prezentowana w Tarnobrzegu w Muzeum Przyrodniczym – Centrum Promocji Obszaru Natura 2000 Tarnobrzeska dolina Wisły, przewidziana jest na jesień bieżącego roku. Znajdą się na niej fotografie ukazujące różnorodność krajobrazu i przyrody Wołynia.
Ruiny zamku Siemaszków w Hubkowie
Wieczór na Piatnickiej Górce w Łucku
Kolegiata Świętej Trójcy w Ołyce przed renowacją
Obronny klasztor w Międzyrzeczu Ostrogskim
Stodoła w Swałowiczach nad Prypecią
Stare Miasto w Łucku w porannej mgle
Łuckie śródmieście
Marta WOYNAROWSKA,
redaktor «Gościa Niedzielnego»
Zdjęcia pochodzą ze strony Biblioteki Pedagogicznej w Tarnobrzegu na Facebooku oraz z archiwum Romana Pawluka
CZYTAJ TAKŻE:
MIASTA PRZYJEMNYCH ODKRYĆ: W ŁUCKU OTWARTO WYSTAWĘ ARTYSTÓW Z WROCŁAWIA
WOŁYŃSKA KAMPANIA LEGIONÓW NA FOTOGRAFIACH STANISŁAWA JANOWSKIEGO