Rodzime poleskie krajobrazy, ludzie i emocje ożywają w książce Aleksego Dzikawickiego «Ońde». Prezentacja pracy dziennikarza i pisarza, który od wielu lat mieszka w Warszawie, odbyła się 12 listopada w Muzeum Łesi Ukrainki na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym.
Aleksy Dzikawicki pochodzi z Pińska położonego w obwodzie brzeskim. Obecnie mieszka w stolicy Polski, pracuje na stanowisku zastępcy dyrektora stacji telewizyjnej «Biełsat» zakazanej na Białorusi. Nic dziwnego, że teraz jej dziennikarze uznani są za persona non grata na rodzimej Białorusi.
Ostatni raz pan Aleksy był w Ojczyźnie rok temu, kiedy pochował ojca. Teraz, gdy polityka samozwańczego prezydenta Białorusi stała się niezwykle ostra w stosunku do inicjatyw demokratycznych, przedstawiciele «Biełsatu» i innych mediów opozycyjnych są uważani za ekstremistów. Dlatego autor może zaprezentować własną książkę o Polesiu wszędzie, z wyjątkiem ziemi ojczystej.
Wydarzenie moderował prorektor Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego imienia Łesi Ukrainki prof. Jurij Hromyk. Głos zabrali także rektor uczelni prof. Anatolij Cioś oraz uczestnicy prezentacji. Mogły w niej wziąć udział tylko osoby posiadające certyfikaty szczepień przeciwko COVID-19.
Prezentacja książki była niezwykle ciepła i wzruszająca, ponieważ autor czytając utwory z książki przekazywał mowę, mimikę i nastroje swoich bohaterów. Aleksy Dzikawicki przyznał się, że nie potrafił napisać jej ani po białorusku, ani po polsku, ani tym bardziej po rosyjsku, bo wtedy wyglądałaby sztucznie. Dlatego utwory są napisane gwarą poleską, której nauczył się w dzieciństwie i którą słyszał przyjeżdżając do rodzimej wsi.
Dobrze ilustrowana książka odzwierciedla życie Poleszuków, ich doświadczenia i marzenia. Zawiera wiersze i opowiadania. Tematyka ich jest szeroka, dotyka także sytuacji politycznej na Białorusi. Publikacja ma ciekawy układ, na przykład na każdej stronie w tekstach są wyróżnione niektóre słowa z utworów. Jeśli je przeczytać, powstanie kolejny tekst.
Jurij Hromyk podarował gościowi dwujęzyczną książkę «Pieśń lasu», w której utwory Łesi Ukrainki opublikowano po ukraińsku i białorusku (autorem białoruskiego tłumaczenia jest prof. Wiaczesław Rahojsza z Białorusi). Zapowiedział też, że w najbliższym czasie pojedzie do Krakowa, Lublina i Warszawy, gdzie odbędą się prezentacje Pełnego zbioru utworów Łesi Ukrainki, nad którym pracowali głównie pracownicy WUN.
Aleksy Dzikawicki marzy, aby «hetyji Poleszucy wzięli do rąk książkę «Ońde» (hetyji Poleszucy – po polsku «ci Poleszucy»). Dlatego obecni szczerze życzyli mu, aby wkrótce mógł ją zaprezentować na rodzimej białoruskiej ziemi, gdzie nadal żyją bohaterowie jego poruszających utworów.
Tekst i zdjęcia: Wiktor JARUCZYK
CZYTAJ TAKŻE: