Podczas wystawy ikon w Łucku, której wernisaż odbył się 25 listopada, rozmawialiśmy o drodze do ikony, o ikonie w naszym życiu z gośćmi wystawy.
Na nasze pytania odpowiadali:
Mateusz Sora – jeden z organizatorów plenerów.
MW: Nowica to miejsce bardzo refleksyjne, bardzo ciepłe dla każdego. Jak powstał pomysł aby zorganizować plenery właśnie tu?
Mateusz Sora: Po pierwszym festiwalu INNOWICA, w 2008 r., wraz z prezesem Bractwa Młodzieży Greckokatolickiej Sarepta, księdzem Janem Pipką, zastanawialiśmy się, co jeszcze możemy w Nowicy zrobić razem. Jakie ważne wydarzenie mogłoby po raz drugi w roku zgromadzić w ośrodku Sarepty Polaków, Ukraińców i Słowaków. Mając na uwadze zarówno odrodzenie religije na Wschodzie jak i wzrost zainteresowania ikoną na Zachodzie zdecydowaliśmy się zaprosić malarzy ikon. W pierwszym roku powstały ikony, przedstawiające Zbawiciela, w drugim – Bogurodzicę i doszliśmy do wniosku, że warto byłoby rozpocząć cykl, przedstawień bożych posłańców. W tym roku były malowane postacie starotestamentowe, w następnym roku będą malowani apostołowie, później męczennicy i wyznawcy. Nieoczekiwanie dla nas okazało się, że takich inicjatyw brak. Jestem zaskoczony kolejnymi zaproszeniami na wystawy, które do nas docierają i liczbą artystów, którzy chcą wziąć udział w tym przedsięwzięciu.
MW: Co będzie później z tym całym dorobkiem?
M.S.: Nie jesteśmy właścicielami wszystkich prezentowanych ikon. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do wyboru jednej pracy każdego z artystów. Część tych prac trafia do świątyń i kaplic stając się obiektami kultu, część przekazujemy tym, którzy nam pomagają. Po kilku latch powstanie kolekcja, która mogłaby stać się częścią zbiorów jednej z instytucji kultury. Mamy już nawet pewien pomysł na to, gdzie mogłyby być eksponowane prace, które w Nowicy powstały.
MW: Może Pan zdradzi ten pomysł?
M.S.: Chciałbym, aby w jednym z powstających muzeów ta kolekcja stała się zalążkiem świadomie tworzonej kolecji prezentującej współczesne ikony.

***
Katarzyna Jakubowska-Krawczyk – wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, związana z Warszawską Pracownią Ikonograficzną Droga Ikony.
MW: Jest Droga Ikony. Czy ludzie weszli na tę drogę po ikonę czy razem z ikoną?
Katarzyna Jakubowska: Myślę, że ludzie trafiają na tę drogę poszukując pewnych wartości duchowych, które w kulturze zachodniej czasami gdzieś umykają. Ikona to znacznie więcej, niż zwykły obraz święty. Ikona to przede wszystkim obecność i kontemplacja. Osoby, które trafiają do naszej pracowni przy parafii św. Szczepana w Warszawie, często niewiele wiedzą o ikonach. Przychodzą ponieważ na jakimś etapie życia ikona ich pociągnęła. Chcą dowiedzieć się czegoś więcej, chcą doświadczyć samego procesu pisania ikony. To doświadczenie często prowadzi i do pewnej przemiany życia. Jako osoby, które na "Drodze Ikony" spędziły już kilka lat bardzo wyraźnie widzimy jak idąc za ikoną czy idąc z ikoną nasze życie wewnętrzne dojrzewa i się zmienia.
MW: Miałem przyjaciela, który należał do starszyzny kozackiej. On jako dziecko przeszedł całą gehennę wojenną i komunistyczną. Ciocia na drogę, puszczając go do Armii Sowieckiej, dała mu wyrwany z albumu obrazek Madonny Sykstyńskiej Rafaela. I to przy nim zostało. Mówił, że całe życie wiedział, że ten obrazek był przy nim zawsze i chronił go. Czy forma jest aż tak ważna w ikonie?
K.J.: Forma jest ważna, ale nie jest najważniejsza. Najważniejsze są treści, które ikona w sobie niesie. Jako grupa "Droga Ikony" jesteśmy osobami, które w większości nie mają specjalnego wykształcenia plastycznego. Sam proces tworzenia ikony jest dla nas przede wszystkim przeżyciem duchowym, które przemienia samego tworzącego. Mamy oczywiście nadzieję i o to się modlimy podczas pracy, aby pisane przez nas ikony przemieniały również odbiorców. Forma w ikonie pełni więc rolę służebną wobec treści chociaż sama stanowi element treści na poziomie kanonu.

***
Tetiana Jelisiejewa – dyrektor Muzeum Wołyńskiej Ikony
MW: Dzisiaj w Łucku odbyło się nietypowe wydarzenie. Pani zazwyczaj ma do czynienia z ikonami, o procesie tworzenia których można tylko domyślać się. Natomiast dzisiaj widzieliśmy nawet twórców ikon. Czy to jest dobry eksperyment?
Tetiana Jelisiejewa: Na tej wystawie możemy zobaczyć współczesny ikonopis, który łączy narodowe tradycje Ukrainy i Polski. Te ikony mają imię autora, w odróżnieniu od dawnych ikon, które nie były opatrzone podpisem. One mają bardzo wysoki poziom artystyczny, są ciekawe ze względu na wcielenie nie tylko tradycji bizantyjskich, ale też pomysłów modernistycznych, każda epoka produkuje tego malarza, który pracuje, i za każdą ikoną jest współczesna myśl filozofska i religijna.
MW: Pani zdaniem, w jakim stopniu my obecnie zaczęliśmy traktować ikonę jako element konsumpcji, jako obiekt kultu czy jako element dekoracji?
T.J.: Ikona zawsze powstaje dla świątyni. Powinniśmy traktować ją jako obraz modlitewny. Są dawne obrazy święte, które powinne znajdować się w muzeach. One opowiadają o historii naszej sztuki, tradycji. W twórczości współczesnych malarzy one są wcielone. Moim zdaniem ikony przedstawione na tej wystawie też znajdą się w świątyniach i do nich też będą się modlić. One nie powinne być tylko dziełem sztuki.
MW: Kiedyś przeczytałem opowiadanie o tym, jak w 1939 roku, kiedy zaczęła się wojna, człowiek niewierzący z koła polskich dekadentów został powołany do wojska. Ten żołnierz trafił do Katynia. Jego rodzina zachowała po nim wyrwaną z czasopisma stronę z obrazkiem religijnym w modernistycznym stylu. Na tym skrawku zostały nawet nie napisane, lecz wydrapane takie słowa: „To jedyne, co mnie nie pozostawiło” . Czy forma jest na tyle ważna?
T.J.: Myślę, że dla Cerkwi forma jest ważna, ale człowiek wierzący może modlić się przy różnych ikonach, w których widzi jakąś treść religijną, które on uznaje za obiekt swojej modlitwy otwierającej jej duszę. Na przykład mimo to, że pracujemy z tradycyjnym, dawnym ikonopisem ja, jako człowiek z okresu współczesnego uznaję za bardzo bliskie dla mnie właśnie ikony modernistyczne. Gdy patrzysz na tę ikonę, widzisz nie tylko obraz modlitewny, ale także to, co za nim jest: ideę autora, to, że ty ją rozumiesz, możesz obejrzeć, myśleć o rzeczach poważnych.
Rozmawiał Walenty WAKOLUK
Wołodymyr CHOMYCZ