25 kwietnia na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki odbyło się spotkanie z Agnieszką Romaszewską-Guzy, polską dziennikarką, dyrektorką telewizji Biełsat. Podczas wydarzenia omówiono wyzwania stojące obecnie przed mediami.
W wydarzeniu wzięli udział zastępca dyrektora Biełsatu, pisarz Aleksy Dzikawicki, wicekonsul Konsulatu Generalnego RP w Łucku Mateusz Marszałek, prorektorzy Uniwersytetu Jurij Hromyk i Natalia Błahowirna, redaktor naczelny gazety «Monitor Wołyński» Walenty Wakoluk oraz pracownicy i studenci Wydziału Filologii i Dziennikarstwa WUN.
Agnieszka Romaszewska-Guzy przedstawiła historię założenia i teraźniejszość stacji telewizyjnej Biełsat, która pojawiła się w Polsce ponad 15 lat temu jako niezależne medium przekazujące informacje w języku białoruskim dla Białorusinów: «Pomysł polegał na tym, żeby założyć platformę, którą będą tworzyć sami Białorusini».

Problemem było nie tylko poszukiwanie wsparcia finansowego, ale także niezwykła koncepcja kanału, gdyż zagraniczni partnerzy nie rozumieli, jak można nadawać z Polski dla ludzi mieszkających w innym kraju. Ponadto istniało i nadal istnieje ryzyko dla białoruskich dziennikarzy prześladowanych przez władze białoruskie.
Agnieszka Romaszewska-Guzy zaznaczyła, że nikt nie mógł gwarantować dziennikarzom bezpieczeństwa, ale mimo to było wielu chętnych do pracy w redakcji. Podkreśliła, że Biełsat nie jest projektem czysto dziennikarskim, tylko projektem pewnego rodzaju aktywności społecznej.
Niestety po niedokończonej rewolucji 2020 r. na Białorusi 12 dziennikarzy stacji zostało uwięzionych, a ponad sto osób ewakuowało się z kraju. Białoruscy widzowie często anulują subskrypcję na kanał, żeby uniknąć represji reżimu.
Po 24 lutego 2022 r. przed Biełsat TV pojawiły się nowe wyzwania. «Nagle okazało się, że nie możemy się skupiać tylko na Białorusi» – powiedziała Agnieszka Romaszewska-Guzy, tłumacząc zainteresowanie stacji tematyką ukraińską i rosyjską. Biełsat uruchomił programy w języku ukraińskim i rosyjskim i na tym nie poprzestaje: redakcja poszukuje obecnie korespondentów m.in. na Ukrainie i w Mołdawii.
Dziś Biełsat nadal relacjonuje wydarzenia na Białorusi. Jest to możliwe m.in. dzięki ukrytemu filmowaniu i przekazywaniu informacji przez telefon.
«Mamy dziennikarzy, którzy zostali na Białorusi i pracują w bardzo głębokim podziemiu. Nikt o nich nie wie poza kilkoma osobami w całym Biełsacie» – dodał Aleksy Dzikawicki, który w tym samym dniu zaprezentował na Uniwersytecie swoje poezje i przekłady na gwarę poleską.
Tekst i zdjęcia: Emma Wylotnyk