W ramach projektu «Karmimy kraj. Smak ukraińskiego Krymu» Łuck odwiedziła mobilna kuchnia. 10 września, z okazji Dnia Miasta, Tatarzy krymscy częstowali mieszkańców Łucka pilawem i zapoznawali ich z historią, tradycjami i religią swojego narodu.
«Jest to niezależna mobilna kuchnia, która działa głównie na terenach przyfrontowych, w tym w Chersoniu i obwodzie chersońskim, Zaporożu, Iziumie, Charkowie, Margańcu i Krzywym Rogu. Planujemy pracować również w innych regionach» – powiedział Ajder Rustemow, przewodniczący Duchowego Zarządu Muzułmanów Krymu, Mufti Krymu, który w niedzielę odwiedził Łuck.
Projekt «Karmimy kraj. Smak ukraińskiego Krymu» jest realizowany przez Duchowy Zarząd Muzułmanów Krymu oraz Fundusz Dobrobytu Narodowego Krymu przy wsparciu Medżlisu Tatarów Krymskich, Stowarzyszenia Muzułmanów Ukrainy i organizacji charytatywnych.
Ajder Rustemow zauważył, że projekt ma na celu przede wszystkim wsparcie ludności cywilnej, chociaż żołnierze są również karmieni w jego ramach. Przed Łuckiem mobilna kuchnia karmiła m.in. wojsko w obwodzie kijowskim, a także cywilów w Odessie podczas Dnia Miasta.
Łucka Rada Miejska chętnie przyjęła propozycję, aby mobilna krymskotatarska kuchnia przyjechała do Łucka na Dzień Miasta. Wsparcie na miejscu zapewniła również organizacja społeczna «Tatarzy Krymscy Wołynia» na czele z Serwerem Zejnidinowem.
«Chcemy sprawić ludziom radość w czasie wojny. Każdemu Ukraińcowi, każdej Ukraince w każdym mieście, ponieważ dziś wszyscy cierpimy z powodu tej wojny» – powiedział mufti Krymu.
Przewodniczący Duchowego Zarządu Muzułmanów Krymu Ajder Rustemow i zastępca mera Łucka Iryna Czebeluk przed otwarciem mobilnej kuchni wymienili się symbolicznymi prezentami. Iryna Czebeluk przekazała Ajderowi Rustemowowi m.in. flagę Łucka podpisaną przez mera Ihora Poliszczuka oraz «Pieśń Lasu» Łesi Ukrainki wydaną w języku ukraińskim i krymskotatarskim. Publikacja została przygotowana do druku przez Instytut Badawczy im. Łesi Ukrainki na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym.
«Poczujcie smak ukraińskiego Krymu» – tymi słowami jeden z pracowników mobilnej kuchni zaprosił do częstowania się wszystkich zgromadzonych na Placu Zamkowym w Łucku.
Pierwsza fala chętnych do spróbowania pilawu ustawiła się w długiej kolejce, z którą pracownicy kuchni szybko sobie poradzili. I gdy tylko wydawało się, że napływ ludzi maleje, tworzyła się następna kolejka. Niektórzy przechodnie z podziwem pytali o to, co się tutaj dzieje, ale później chętnie częstowali się przyjmując zaproszenie organizatorów i mieszkańców miasta.
«Poprzez kuchnię można poznać naród. Ogólnie rzecz biorąc, pozwala ona dowiedzieć się dużo o ludziach» – powiedział Serwer Zejnidinow, prezes organizacji społecznej «Tatarzy Krymscy Wołynia». Podkreślił również, że wśród słynnych dań narodowych Tatarów krymskich jest nie tylko pilaw, ale także czebureki i kubete.
Smaku ukraińskiego Krymu próbowali mieszkańcy Łucka oraz goście miasta. Przychodzili całymi rodzinami, a nawet grupami, jak członkinie klubu «Niespokojne serca». Panie z tej organizacji, podobnie jak wielu innych zainteresowanych wydarzeniem przed zamkiem, nie tylko delektowały się pilawem, ale także aktywnie interesowały się historią narodu krymskotatarskiego i jego kulturą.
Wszyscy chętnie robili sobie zdjęcia z Tatarką krymską Sułtanije Zejnidinową. Dziewczyna przeprowadziła się z Krymu do Łucka wraz z rodziną w 2014 r. Zna język krymskotatarski od dzieciństwa, gdyż mówi się nim w jej rodzinie. Obecnie studiuje filologię krymskotatarską na Uniwersytecie Narodowym im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. Jest to jedyna uczelnia w Ukrainie, na której można dziś uzyskać takie wykształcenie.
Jak powiedział Serwer Zejnidinow, Tatarzy krymscy uczą się dziś swojego języka ojczystego w domu i poprzez różne kursy on-line. Organizacja «Tatarzy Krymscy Wołynia» składa się z siedmiu rodzin krymskotatarskich, a także z przedstawicieli innych narodowości, którzy opuścili Krym po jego okupacji. Są wśród nich także mieszkańcy obwodu chersońskiego, a nawet ci, którzy wyprowadzili się z Krymu po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Tekst i zdjęcia: Natalia Denysiuk