Na łamach poprzedniego numeru «Monitora Wołyńskiego» zamieściliśmy rozmowę z Dmytrem Antoniukiem, autorem książek poświęconych zabytkom na terenie Ukrainy. Niedawno zaprezentował w Łucku swoją książkę «Zamki i rezydencje na Ukrainie związane z polskimi rodami». Poniżej zamieszczamy reakcję naszego czytelnika z Polski na ten wywiad.
***
Zauważyłem ostatnio dziwny trend na Ukrainie polegający na przywłaszczaniu sobie «polskości». W nr. 20 «Monitora Wołyńskiego» z 26.10.2023 przeczytałem artykuł dotyczący książki pt. «Zamki i rezydencje na Ukrainie związane z polskimi rodami». Podejście autora książki do dziedzictwa kultury polskiej jest skandaliczne.
Jak mógł powiedzieć, że: «Trzeba zdać sobie sprawę, że zabytki te budowane były głównie przez Ukraińców. Podkreśla to ich ukraińskość, ale są one bezpośrednio związane z Polakami»?
I w kolejnym miejscu: «Specjalnie wybrałem tę nazwę, aby podkreślić, że są to zabytki przede wszystkim ukraińskie, ale które były finansowane przez polskie rody i to czyni je naszymi wspólnymi zabytkami».
Jak można tak manipulować? Przecież to zamożni Polacy budowali te zamki czy dwory i są one naszym dziedzictwem, a obecnie znajdują się na Ukrainie. Podobnie jest z majątkami niemieckimi, które budowali Niemcy, a które obecnie znajdują się w Polsce. Robotnik, który je zbudował nigdy nie był ich właścicielem, bo w przeciwnym razie, idąc tym tropem, powinniśmy powiedzieć, że mieszkania w Polsce budowane przez pracowników ukraińskich należą do Ukrainy. Czy stały się budowlami ukraińsko-polskimi? Proszę zobaczyć, jaka bzdura powstaje.
Odbudowując jakikolwiek zabytek w Polsce, dbamy o jego historię i staramy się ją podkreślać na każdym kroku. Nie wstydzimy się powiedzieć, że właścicielem był taki czy inny magnat niemiecki. Ta prawda historyczna przyciąga turystów (szczególnie niemieckich) i jednoczy oba narody. Wyrugowanie polskości i jej historii z Ukrainy nie sprzyja naszemu braterstwu, lecz je niszczy.
Wojna jest przyczyną niszczenia zabytków, ale nie można zwalać całej winy tylko na wojnę. U nas też przez wiele lat zabytki tego typu niszczały, bo nie miały gospodarza. Dzisiaj, kiedy pałace czy dwory są w opłakanym stanie, dojrzeliśmy już do tego, że nie liczy się, kto kupi ruinę, ale czy da radę ją uratować.
W tytule książki zabrakło na początku słowa «polskie», a manipulowanie, że są ukraińskie czy polsko-ukraińskie to, jak wspomniałem, przywłaszczenie ich polskości. Dobrze, że autor książki dokumentuje takie zabytki i przypomina ich historię, tylko niech pamięta, że to polska historia.
Napisałem ostre słowa, ale takie podejście do historii mnie irytuje i powinno być jak najszybciej zweryfikowane.
Andrzej, Wrocław
Nazwisko autora listu jest znane redakcji MW