15 lat temu byliśmy młodą redakcją, niespełna rok wydającą «Monitor Wołyński». Katastrofa prezydenckiego samolotu Tu-154, mianowana później Katastrofą Smoleńską, wstrząsnęła nami, jak zapewne każdym z naszych Czytelników.
Od samego rana 10 kwietnia 2010 r. (była sobota) dostawaliśmy liczne telefony z pytaniami, czy wiemy, co się wydarzyło.
Odpowiadaliśmy, że wiemy tyle, co każdy, kto śledził w tej chwili polskie media: stało się coś, w co trudno było uwierzyć. Z każdą następną chwilą kolejne ujawniane fakty pozbawiały nas nadziei na to, że w tej katastrofie ktoś mógł przeżyć. Zginął Prezydent RP Lech Kaczyński wraz z Małżonką Marią Kaczyńską i 94 członkami delegacji, którzy lecieli rządowym samolotem Tu-154M do Rosji na obchody 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej.
Kolejni znajomi i partnerzy udawali się do Konsulatu Generalnego RP w Łucku, by złożyć kondolencje Narodowi Polskiemu z powodu tak wielkiej tragedii. Zapadła w pamięci chwila, kiedy delegacja Kozackiego Bractwa Strzeleckiego przechodziła ulicę udając stronę Konsulatu w celu złożenia kondolencji. Po obu stronach przejścia zatrzymywały się samochody, kierowcy włączali migające światła, wysiadali z samochodu. Ktoś klękał, ktoś się modlił, ktoś stał w zadumie.
Zaczęliśmy otrzymywać na adres redakcyjny kondolencje z prośbą o zamieszczenie w najbliższym numerze gazety. Prace nad nim były w toku, mieliśmy oddawać go w środę 14 kwietnia. Do końca dnia 10 kwietnia podjęliśmy decyzję, że wszystko, co zaplanowaliśmy odstawimy i przygotujemy specjalny numer.
W Stowarzyszeniu Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu, gdzie mieliśmy wówczas siedzibę, nie milkły polskie stacje telewizyjne. Każdy kolejny dzień przynosił nowe wstrząsające fakty na temat okoliczności katastrofy i tego, co działo się po niej.
Do siedziby SKP im. Ewy Felińskiej przychodzili ludzie, przynosili kwiaty i zapalone znicze, prosili przyjąć kondolencje. Pytali: «Jak do tego mogło dojść?» I sami sobie odpowiadali: «To ruscy zrobili». Mówili, że to jest tragedia nie tylko polskiego, ale i ukraińskiego narodu. Panowała atmosfera ogólnego smutku i przerażenia.
W środę, 13 kwietnia 2010 r., w katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła odbyła się Msza Katyńska. Została ona zapowiedziana wcześniej ku czci pamięci ofiar Zbrodni Katyńskiej. Ale w związku z katastrofą samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem zgromadzeni w kościele wierni modlili się także za tych, którzy zginęli 10 kwietnia.
Po Mszy świętej do zgromadzonych przemówił Konsul Generalny RP w Łucku Tomasz Janik. Powiedział m.in.: «10 kwietnia 2010 r. w godzinach porannych przy podchodzeniu do lądowania prezydenckiego samolotu doszło do jednej z największych tragedii w historii Polski. W drodze na uroczystości 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej w wypadku lotniczym śmierć ponieśli Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, jego żona Maria Kaczyńska, przedstawiciele najwyższych władz państwowych (posłowie, senatorowie, ministrowie, generałowie, dyrektorzy) elita polskiego państwa. Spośród nich chciałbym symbolicznie wymienić dwie osoby: ministra Andrzeja Przewoźnika, Sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, człowieka, dzięki któremu powstał właśnie Cmentarz w Katyniu. Minister Przewoźnik był również częstym gościem właśnie tutaj na Wołyniu. Człowiek ogromnej wiedzy i kultury, któremu Polska zawdzięcza zachowanie w zbiorowej pamięci miejsc będących kamieniami milowymi naszej historii. Drugą osobą, którą chciałbym wspomnieć jest wiceminister Spraw Zagranicznych Andrzej Kremer, jeden z filarów naszego ministerstwa, do którego kompetencji między innymi należało kreowanie polskiej polityki wschodniej. Człowiek, który miał wiele sympatii dla Ukrainy».
«Ale chciałbym też zwrócić uwagę na pozostałe ofiary tej katastrofy, którymi są przedstawiciele świata kultury, sportu, medycyny, wojskowości, palestry, kapłani oraz członkowie Rodzin Katyńskich, jak i pracownicy Biura Ochrony Rządu oraz cała załoga samolotu. Tak zwani zwykli obywatele naszego państwa wykonujący rzetelnie swe codzienne obowiązki i w ten sposób pomnażający nasz narodowy dorobek. Praktycznie te 96 ofiar stanowi cały przekrój polskiego społeczeństwa. 10 kwietnia 2010 r. zginęła reprezentacyjna część naszego narodu. Umarła cząstka każdego z nas» – kontynuował Tomasz Janik.
NR 7 «Monitora Wołyńskiego» z 15.04.2010 można znaleźć w Archiwum PDF na naszej stronie.





Natalia Denysiuk
Fot. Anatol Olich