Z okazji Międzynarodowego Dnia Jazzu, który jest obchodzony 30 kwietnia, w Filharmonii Wołyńskiej odbyła się projekcja filmu o festiwalu jazzowym «New Cooperation Zamość–Łuck 2005». Wasyl Woron, organizator koncertów i festiwali, opowiada o «jazzyfikacji» życia muzycznego mieszkańców Wołynia oraz o portretowaniu jazzu przed i po 2005 r.
Zespoły «Vox» i «Big Band»
We mnie żyje pamięć o moim ojcu. Być może jego nostalgia za małą ojczyzną, która na zawsze pozostała po drugiej stronie Bugu, motywowała mnie do codziennego słuchania Studia «Rytm» Polskiego Radia, czytania rubryki «Metronom» w «Sztandarze Młodych» i wyjazdów służbowych do Włodzimierza, gdzie w nocy mogłem oglądać polskie programy telewizyjne.
Latem 1988 r., gdyby nie amatorskie muzykowanie i euforia po występie Miry Kubasińskiej oraz zespołu «Breakout» Tadeusza Nalepy na festiwalu w Sopocie, nie zauważyłbym tablicy z napisem «MAK» (Młodzieżowa Agencja Kultury) na zamojskim bastionie, gdzie czekał na mnie przyjazny, wesoły i energiczny Leonard Marczuk.
W Sopocie odbywały się «Muzyczne Konfrontacje», a ja zaproponowałem «Muzyczne Dialogi nad Bugiem».
Pan Leonard bez najmniejszego wahania poparł pomysł realizacji ich w Zamościu i Łucku. W wywiadzie udzielonym 1 października 1988 r. wołyńskiej gazecie młodzieżowej powiedział: «To świetny pomysł. Podczas «Muzycznych Dialogów nad Bugiem» przedstawimy wam zespoły «Kоmbi», «Lady Pank» oraz «Papa Dance». A na dobry początek proponujemy zespół «Vox».
Na koncert kwartetu «Vox» w Łucku autor, wykonawca i kompozytor Serhij Szyszkin przywiózł dużą grupę miłośników muzyki z Włodzimierza. W październiku 1988 r. dziesiątki tysięcy ludzi przeczytało wywiad w gazecie młodzieżowej, w którym Witold Paszt mówił o kwartecie «Vox»: «Mamy swoje specyficzne brzmienie, które wykrystalizowało się w ciągu dziesięciu lat. Wiemy bardzo dobrze, co każdy z nas potrafi, jak zagrać akord, żeby miał ten sam «klej» i brzmiał jak najlepiej, czy to w stylu swingowym, czy pop-rockowym». Niewątpliwie pewien wpływ na nas miała twórczość zespołu «NOVI», który śpiewał jazz na poziomie najlepszych światowych standardów. Nie mniejszy wpływ miały «Мanhattan transfer» i «Earth, Wind and Fire». W Polsce jest niewielu muzyków rockowych, którzy są w stanie zrozumieć ideę muzyki pop, proponowaną przez nas. Ale «Bajm» zrozumiał... A kiedy chłopaki mieli trochę wolnego czasu, zaprosiliśmy ich do Łucka. W najbliższym czasie przygotujemy dla firmy «Opus» nową płytę z utworami George'a Gershwina i Gustav Brom Orchestra, z którą już trzykrotnie występowaliśmy na festiwalach jazzowych w Bańskiej Bystrzycy. Każdego roku dajemy z nimi sto koncertów, w tym 15 koncertów jazzowych. Wkrótce pojedziemy tam z naszą operą komiczną dla dzieci».
Jeszcze przed rozpoczęciem «Muzycznych Dialogów» przetłumaczyłem na język ukraiński obszerną publikację o polskiej scenie jazzowej («Z piwnic do sal filharmonii», ML z 15 października 1988), którą na naszą prośbę przygotował Jan Borkowski. Opowiadała m.in. o pierwszym oficjalnym koncercie muzyki jazzowej w maju 1947 r. w Warszawie, pierwszym powojennym zespole jazzu tradycyjnego pod batutą klarnecisty i saksofonisty Jerzego Matuszkiewicza w Łodzi. «Na fortepianie grał student muzykologii z Krakowa Andrzej Trzaskowski. W samym Krakowie podobny zespół prowadził pianista Andrzej Kurylewicz. W Poznaniu polski jazz tworzyli dwaj inni jego pionierzy: Krzysztof Komeda, lekarz z wykształcenia i pianista z powołania, oraz saksofonista Jan Ptaszyn Wróblewski.

Dorota Miśkiewicz i Jan Ptaszyn Wróblewski na scenie Teatru im. Szewczenki w Łucku. Fot. Ołeksandr Bilczuk
Nie obyło się bez zabawnych sytuacji z naszej strony. Na przykład podczas Dni Kultury Zamościa w Łucku zespół Wiesława Pieregorulki zgromadził setki fanów muzyki rockowej, którzy oblegli miejski ośrodek kultury. Sprawa polegała na tym, że plakaty zapraszały ich na koncert zespołu rockowego «Big Band», a to było niecodzienne wydarzenie w mieście wciąż zamkniętym w okresie sowieckim dla zagranicznych artystów.
«Nigdzie indziej nie widzieliśmy tak fanatycznej publiczności» – mówili zdumieni muzycy, nie rozumiejąc przyczyny takiego szału.
Muzyka z «krainy Dixie»
Muzyka polskich jazzmanów nie stała się «dźwiękiem bez znaczenia». W kwietniu 1994 r. na scenie Domu Ludowego «Proswita» w Łucku (obecnie Pałac Kultury Miasta Łucka) wystąpił big band Hennadija Tarana, a także zadebiutował «Dixieland Band» Andrija Titiajewa i studentów Łuckiego Koledżu Muzycznego.

W lutym 1994 r. wykładowca Łuckiego Koledżu Muzycznego Andrij Titiajew (puzon) wyszedł na scenę miejskiego domu kultury z grupą instrumentalistów o nazwie «Dixieland Band»: Hryhorii Czepeluk (klarnet), Pawło Kuczer (perkusja), Ihor Baczynski, a później Oleh Bakowski (trąbka), Jurij Jabkowski (tuba), później Ihor Bocerowski (gitara basowa), Witalij Baran, później Petro Suchocki (fortepian), Andrij Wojnarowski (banjo). Amatorzy jazzu tradycyjnego z Łucka, zanim wystąpili na jednej scenie z profesjonalnymi zespołami na festiwalu jazzowym w Zielonej Górze we wrześniu 1997 r., dali już ponad 200 koncertów!
Andrij Titiajew z wdzięcznością wspomina fagocistę Hennadija Tarana, kierownika wydziału instrumentów dętych Łuckiego Koledżu Muzycznego, kierownika orkiestry dętej, a następnie symfonicznej oraz big bandu w którym grali studenci Koledżu i który stał się poprzednikiem «Dixieland Bandu»: «Miłość moich studentów do improwizacji wyznaczyła pierwszy skład «Dixielandu», który z niewielkimi zmianami grał jako amatorski zespół ludowy do 1999 r.».
Ostatecznie w studiu Ołeksija Onyszki, na poddaszu Domu Ludowego «Proswita» w Łucku, inżynier dźwięku Pawło Zawada w ciągu dwóch wieczorów nagrał czternaście utworów – ponad czterdzieści minut muzyki, która wciąż emanuje witalizmem.
Grzegorz Obst – człowiek pogranicza
Inicjatywa Grzegorza Obsta, festiwal jazzowy «New Cooperation Zamość–Łuck 2005», to jaskrawy epizod partnerstwa w historii Euroregionu Bug. Wydział Kultury Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej chętnie poparł inicjatywę prezesa Klubu Jazzowego im. Mieczysława Kosza w Zamościu: była to okazja do wznowienia «Muzycznych Dialogów nad Bugiem»! Finansowana ze środków UE nowa współpraca młodego pokolenia rozpoczynała się w Zamościu, a kończyła się przez trzy lata z rzędu na scenie Teatru im. Szewczenki w Łucku.

Відеозапис фестивалю
«Od lat marzyłem, żeby móc przyjechać do Lwowa, usiąść pod operą i wypić tam sobie kawkę. A wczoraj razem z Ukraińcami «wzięliśmy Bar»… w klubie jazzowym» – mówił Jan Ptaszyn Wróblewski. Polscy koledzy (Bykman Art-Film) nagrali dwie płyty DVD ze współczesnym jazzem w wykonaniu kwartetu Jana Ptaszyna Wróblewskiego oraz Doroty Miśkiewicz, trio Wojciecha Niedzieli, Julian Thomas Trio z Wielkiej Brytanii, Inny Kyryczenko z zespołem Hennadija Husencewa oraz kompozytora, autora i wykonawcy Serhija Szyszkina. Reportaż z koncertu został uzupełniony o wspomnienia i refleksje, którymi podzielili się prezydent Zamościa Marcin Zamoyski, autor projektu Grzegorz Obst, mistrz polskiej sceny jazzowej Jan Ptaszyn Wróblewski oraz dziennikarz Wasyl Woron, który prowadził koncert.
W drugiej dekadzie nowego stulecia, dzięki Konsulatowi Generalnemu RP w Łucku i Łuckiemu Jazz Clubowi, mieszkańcy Łucka otrzymali trzy cykliczne imprezy na scenie jazzowej, zimą w Teatrze Lalek, a latem na Zamku Łuckim, plejadę gwiazd w programie festiwalu «Jazz Bez» i wiele innych nowych inicjatyw.
Jazz w Filharmonii Wołyńskiej
Od 1994 r. Filharmonia organizuje festiwal «Strawiński i Ukraina». W 2004 r. Jerzy Stankiewicz z Krakowa zaproponował wspólną realizację projektu «Pogranicze» imienia Igora Strawińskiego. W tamtym roku zorganizowaliśmy nawet jeden taki festiwal, przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Łucku i Filharmonii Wołyńskiej. Ale później, z inicjatywy pierwszego Konsula Generalnego RP w Łucku Wojciecha Gałązki, zapoczątkowaliśmy «Polski Dzień» w ramach festiwalu «Strawiński i Ukraina».
Dodać należy, że w 2007 r. Wojciech Gałązka pomógł w organizacji występu tria pianisty Artura Dutkiewicza, a w Teatrze im. Szewczenki słuchaliśmy utworów Czesława Niemena i Jimiego Hendrixa.
21 czerwca 2015 r. Festiwal «Strawiński i Ukraina» zakończył występ Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu. W koncercie «Pulcinella» i «Król swingu» dyrygent i kierownik artystyczny Tadeusz Wicherek zaprezentował muzykę do baletu Igora Strawińskiego «Pulcinella», a także utwory Louisa Armstronga, Glenna Millera, Counta Basiego i Benny'ego Goodmana. Konsulat Generalny RP w Łucku po raz kolejny pomógł nam w realizacji oryginalnego projektu łączącego jazz i muzykę klasyczną.
W 2020 r., gdy pandemia przybierała na sile, wokalistka i etnolog Maniucha Bikont przyjęła zaproszenie dyrekcji Festiwalu «Strawiński i Ukraina» i już za drugim podejściem w Teatrze Lalek odbyła się ukraińska premiera rewelacyjnej płyty «Oj borom borom» – innowacyjnego projektu duetu «Maniucha i Ksawery».
Etnolog Wiktor Dawydiuk, wokalistka Hałyna Konach, moi przyjaciele i znajomi szczerze dziękowali mi za nowatorskiego ducha i bogactwo pieśniowego folkloru zachodniej Polesia, które zostało na nowo odkryte przez polskich artystów.
«Filozofia serca» podbiła nowe terytorium, gdzie serce i umysł prowadziły dialog z różnym powodzeniem. Dwa początki stworzyły ten wszechświat w Teatrze Lalek w Łucku: unikalny, ciepły i romantyczny głos Maniuchy Bikont i pełen wdzięku improwizujący kontrabas jazzmana Ksawerego Wójcińskiego. Swoim smyczkiem, poprzez szarpanie, przeciąganie i uderzenia, zapewnił orkiestrowy akompaniament, w którym instrument jest partnerem i rozmówcą głosu. Rzadkie połączenie, znakomita technika śpiewu i tak znajome intonacje. Trochę zapomniane pierwsze wrażenia estetyczne, które kiedyś przychodziły wraz z kołysankami matki i powróciły dopiero teraz. Niesamowity minimalizm i maksymalny efekt emocjonalny.
Po premierze w studiu Polskiego Radia w 2017 r. o duecie napisała gazeta Związku Ukraińców w Polsce «Nasze Słowo» w Warszawie i polska gazeta w Łucku «Monitor Wołyński» («Odgłosy ukraińskiego Polesia», nr 15 z 3 sierpnia 2017). 25 listopada 2000 r. odbyła się premiera, w której organizacji pomogła konsul Teresa Chruszcz z Konsulatu Generalnego RP w Łucku. Maniucha Bikont wracała do Warszawy z nadzieją pokazania programu we wsi Kurczyce koło Nowogrodu-Wołyńskiego (obecnie Zwiahel), gdzie spisała, by pokazać światu, te ciekawe archaiczne teksty ukraińskich kobiet.
Wspomnienia o przyszłości
Nagrania wideo z festiwalu jazzowego «New Cooperation Zamość–Łuck 2005» oraz płyty polskich artystów uzupełniły wystawę «Mistrz i jazz» w Wołyńskim Muzeum Krajoznawczym w 2014 r. Na przykład od początku lat 80. w dyskotece młodzieżowej klubokawiarni był grany «String Connection» Krzesimira Dębskiego, chociaż «Budka Suflera» proponowała «zrobienie czegoś dla rock and rolla».
Dziesięciolecie międzynarodowego projektu jazzowego «New Cooperation Zamość–Łuck 2005» było okazją do «sportretowania» jazzu. Prezentacje wystawy «Tylko w jazzie» autorstwa fotografa Oleksandra Bilczuka we Włodzimierzu i Kowlu towarzyszyły recitalom kompozytora, autora i wykonawcy Serhija Szyszkina.
«Wczoraj w Zamościu, dziś w Łucku» – tak proponowałem kontynuację «Muzycznych Dialogów» z udziałem najstarszej polskiej Orkiestry Symfonicznej imienia Karola Namysłowskiego. Ilekroć czytam o nowych programach dyrektora i kierownika artystycznego orkiestry Tadeusza Wicherka, żałuję, że na naszej łuckiej scenie jego zespół występował sporadycznie, a nowi laureaci po konkursach wokalistyki jazzowej w Zamościu nie wystąpili nigdy. Mam nadzieję, że do tego wrócimy.
Wasyl Woron, dziennikarz
Zdjęcia udostępnił autor
Na głównym zdjęciu: Zamknięcie festiwalu w 2005 r. na scenie Teatru im. Szewczenki w Łucku