24 stycznia 75. urodziny obchodzi Halina Sokalska, prezes oddziału Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej w Beresteczku. Od 30 lat uczy dzieci języka polskiego w szkole sobotnio-niedzielnej działającej przy SKP oraz od 20 lat jest prezesem oddziału.
Halina Sokalska urodziła się w 1951 r. Po ukończeniu szkoły w Beresteczku uczyła się w technikum we Lwowie. Następnie przez jakiś czas pracowała w Winnicy, Beresteczku, potem przeniosła się do Łucka, gdzie w latach 1973–1982 pracowała w fabryce skór syntetycznych jako technik telefoniczny. Później wstąpiła do Akademii Rolniczej w Kijowie. W 1988 r. wróciła do Beresteczka. Wyszła za mąż za Anatolija Sokalskiego (ur. 1955), z którym wychowała córkę Ludmiłę.
W 1995 r. w Beresteczku rozpoczął działalność oddział Stowarzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej na Wołyniu. Oficjalna rejestracja nastąpiła w 1996 r. W tym samym roku oddział zorganizował szkołę sobotnio-niedzielną. Halina Sokalska od samego początku uczy w niej dzieci języka polskiego. Później ukończyła trzyletni kurs języka polskiego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 2006 r. pani Halina jest prezesem oddziału SKP w Beresteczku i nadal prowadzi zajęcia z języka polskiego.
Informuje również czytelników «Monitora Wołyńskiego» o życiu szkoły i oddziału. Niedawno pisała m.in. o projekcie historycznym, w którym uczestniczyli uczniowie szkoły, a także ich rodzice i dziadkowie, dzięki którym poznawali losy kombatantów Wojska Polskiego z Beresteczka i okolic.
W 2024 r. w ramach projektu «Rodzinne historie Polaków z obwodu wołyńskiego, rówieńskiego i tarnopolskiego» zapisaliśmy wspomnienia Haliny Sokalskiej. Opowiedziała nam wówczas, że jej dziadkowie ze strony ojca, Maria i Konstanty Stoccy, mieszkali we wsi Strzemilcze niedaleko Beresteczka, a ze strony mamy, Mateusz i Natalia Cybulscy, – w Beresteczku. Mateusz Cybulski poznał swoją przyszłą żonę Natalię Storożko w obwodzie charkowskim, gdzie po rozpoczęciu I wojny światowej została ewakuowana rodzina Cybulskich.
Jej rodzice, Jan Stocki i Ludmiła Cybulska, poznali się w Beresteczku. Mieli troje dzieci: Fedira, Marię i Halinę. Jak wspominała Halina Sokalska, jej tata i mama oprócz języka polskiego i ukraińskiego, znali czeski, niemiecki i jidysz, gdyż w Beresteczku i okolicach mieszkali przedstawiciele wielu narodowości.
W czasie wysiedlenia Polaków z Ukrainy po II wojnie światowej Jan i Ludmiła Stoccy wraz z dziećmi zostali w Beresteczku. W rzeczywistości mieli zamiar wyjechać i zamieszkać blisko krewnych, nawet zaczęli się pakować i załatwiać dokumenty. «A wtedy kagebiści, w tajemnicy przed ojcem, wezwali mamę i powiedzieli jej: droga jest długa, możecie nie dojechać do Polski. Zastraszyli ją tak bardzo, że kategorycznie odmówiła wyjazdu. Tata bardzo się obraził, wypominał jej przez całe życie. Nawet krewni, którzy mieszkali w Polsce, mówili: to jej wina, że nie wyjechaliście. Mama się bała, więc nic tacie nie wyjaśniła. Była mocno zastraszona, jej wmówiono, że nie ma prawa nikomu nic mówić. Dopiero po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości wyznała wszystko ojcu» – opowiadała Halina Sokalska.
***
Z okazji jubileuszu 75-lecia redakcja «Monitora Wołyńskiego» życzy Pani Halinie Sokalskiej obfitości zdrowia, dużo szczęścia i łask Bożych! Dziękujemy za współpracę!
MW
Fot. Olga Szerszeń