Już czwarty rok z rzędu projekt «Koszyczki Wielkanocne» przynosi święto do domów osób dotkniętych wojną. W tym roku 234 dzieci z obwodów wołyńskiego, rówieńskiego i zaporoskiego, których rodzice służą dziś w wojsku, zostali ranni lub zginęli czy zaginęli na wojnie, otrzymało paczki ze słodyczami i symbolicznymi «nasionami nadziei».
«Koszyczki Wielkanocne» to inicjatywa Fundacji Rozwoju Młodzieży Wiejskiej zjednoczyła wolontariuszy z Ukrainy, Polski i Francji wokół idei wdzięczności i wsparcia dla rodzin.
Dla prezes Fundacji, Jany Capuk, projekt ten narodził się z pragnienia przywrócenia ludziom poczucia domu. «Wielkanoc jest bardzo rodzinnym świętem. Dla wszystkich Ukraińców symbolizuje ono koszyczek, zapach święconki, najbliższych ludzi… Kiedy wybuchła pełnoskalowa wojna, uciekali przed ostrzałami, nikt nie zabierał ze sobą koszyczków. Wtedy narodził się pomysł – dać tym rodzinom poczucie domu i komfortu, tego rodzinnego święta» – wspomina wolontariuszka.
Pierwszy taki projekt zrealizowano dla rodzin z Mariupola i Chersonia, które trafiły do Krakowa, oraz dla przesiedleńców w Puszcza-Wodycia pod Kijowem. Z czasem akcent przesunął się na wsparcie dzieci ze wsi. Teraz pomoc kierowana jest do obwodów wołyńskiego, rówieńskiego i zaporoskiego. Sama Jana Capuk pochodzi z wołyńskiego, a jej ojciec z rówieńskiego.
Tłumaczy ten wybór wartościami rodzinnymi: «Od dzieciństwa w naszej rodzinie jest takie przysłowie: «Gdzie się urodził, tam się przydał». Tego uczyła nas babcia i właśnie ta idea wyznaczyła cele Fundacji».
5 kwietnia Fundacja rozdała koszyczki dzieciom z Hromady Horochów, a 6 kwietnia– z Hromady Boratyn.




Ostatnia lokalizacja, czyli wieś Nowowasyliwka w obwodzie zaporoskim, jest szczególnie ważna dla Jany Capuk, ponieważ tam przez ostatnie 20 lat mieszkał jej ojciec i to właśnie tam znajduje się jego grób, który wciąż pozostaje pod okupacją. Jednak poprzez szkoły i ośrodki kultury Fundacja wspiera dzieci poległych bohaterów i żołnierzy w tym regionie przyfrontowym. Paczki zostały wysłane tam pocztą, dzieciom przekażą je ich nauczyciele.
W tym roku liczba koszyczków jest nieco mniejsza niż w ubiegłym, ale to jest strategiczna decyzja zespołu. Fundacja przeznaczyła część środków na zakup potężnego agregatu prądotwórczego do punktu medycznego na linii frontu. «To pierwsze miejsce, do którego ranni żołnierze trafiają z pola walki. Tam otrzymują pierwszą pomoc. Uznaliśmy, że obrońcy są priorytetem, bo dzięki nim te dzieci mogą się uczyć i żyć» – mówi prezes Fundacji Rozwoju Młodzieży Wiejskiej.
Akcja istnieje dzięki międzynarodowej solidarności. W zbiórkę słodyczy i wsparcie finansowe co roku włącza się wiele osób. Są wśród nich: była Konsul RP w Łucku Teresa Chruszcz, rodzina Jany Capuk, a także Monika Capińska, Anna Pachacz, Gabriela Szklarska, Iwona Pisarek i Natalia Szpalerczuk. Ważną rolę odgrywa rodzina Philippe'a Berne'a z Francji, którego Jana Capuk poznała na granicy w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji rosyjskiej. Do inicjatywy dołączyła również Szkoła Podstawowa imienia Jana Pawła II w Łuczycach w Polsce, gdzie dziecięcy klub wolontariuszy zbiera słodycze dla swoich ukraińskich rówieśników, okazując tym samym niezwykłą empatię. Organizatorzy podkreślają: «Za pięknymi i kolorowymi koszykami kryje się ogrom pracy wolontariuszy, logistyków, dobroczyńców, kierowców i pracowników Nowej Poczty i InPostu».
Szczególnym detalem każdego kosza są nasiona warzyw. Pomysł zrodził się po rozmowie Jany Capuk z wołyńskimi babciami, które poprosiły o przywiezienie im «dobrych nasion», z których chcieli wyhodować ogórki i pomidory, aby je zakonserwować w słoikach dla żołnierzy. Teraz nasiona te są przekazywane również dzieciom jako symbol terapii i niezłomności.
«Dla mnie jest terapią, gdy widzisz, jak coś rośnie: rzucasz to w ziemię, to nasionko, ono kiełkuje i to jest swoisty kiełek nadziei, pokazującej, że jest szansa na coś najlepszego» – mówi inicjatorka projektu.
Pomimo wszystkich wyzwań, zespół Fundacji i rodzina Jany Capuk kontynuują swoją pracę, traktując te koszyczki jako symbol wdzięczności za bohaterstwo rodziców tych dzieci. Ponieważ w projekcie «Koszyczki Wielkanocne» chodzi nie tylko o prezenty, ale też o to, żeby każde dziecko odczuło osobiste małe święto. «Bez względu na to, jak trudno nam jest, nie poddajemy się, jak nie poddają się nasi Obrońcy, bez względu na to, jak się nie poddali nasi polegli Bohaterowie!» – te słowa z oficjalnego apelu organizacji najlepiej podsumowują filozofię projektu, w którym radość dzieci jest najlepszą zapłatą za pracę wolontariuszy.




Anastasija Jaciuk
Zdjęcia udostępnione przez Janę Capuk