«Trzeba zrobić skok generacyjny w dół» – mówi Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. W marcu SEW zorganizowało na Ukrainie dwa wydarzenia dla młodzieży: cykl wykładów z historii Polski dla studentów w Łucku oraz «Ukraińsko-Polskie Debaty Młodych» w Mikuliczynie.
16–18 marca na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki w Łucku odbył się cykl wykładów gościnnych pt. «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna» przeprowadzony przez wykładowców Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. 19–21 marca w Międzynarodowym Centrum Spotkań Młodzieży Akademickiej Ukrainy i Polski w Mikuliczynie w obwodzie iwano-frankiwskim przeprowadzono «Ukraińsko-Polskie Debaty Młodych» z udziałem polskich i ukraińskich dyplomatów.

Nasza rozmowa z dyrektorem Janem Malickim odbyła się podczas jego wizyty w Łucku i dotyczyła programów SEW oraz współpracy z ukraińskimi partnerami.
– 25 lat temu Studium Europy Wschodniej UW wydało pierwsze dyplomy dwuletnich Studiów Wschodnich. Kim są absolwenci tego programu?
– W 2025 r. obchodziliśmy dwie bardzo ważne dla Studium Europy Wschodniej daty jubileuszowe: 35-lecie Studium, które formalnie zostało założone w 1990 r., chociaż dziedziczyło różne wcześniejsze działania, oraz 25-lecie wydania pierwszych dyplomów absolwentów Studiów Wschodnich realizowanych przez SEW. Zajęcia na tym kierunku zaczęły się w 1998 r., a w 2000 r. zostały wydane pierwsze dyplomy.
Trzeba podkreślić, że w 1998 r., kiedy rozpoczynaliśmy te studia, był to pierwszy po 60 latach nabór na Studia Wschodnie w Polsce. Poprzedni odbył się w 1939 r. do dwóch instytutów: Instytutu Wschodniego w Warszawie i Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w Wilnie. Od tej pory albo w związku z wojną, albo z reżimem komunistycznym nie mogło być uczciwych studiów sowietologicznych. Więc te Studia Wschodnie w 1998 r. zrobiły takie wrażenie w Polsce, że indeksy przyjętym na nie 16 studentom wręczał rektor Uniwersytetu Warszawskiego śp. prof. Włodzimierz Siwiński i premier Polski prof. Jerzy Buzek.
Pierwszy rocznik Studiów Wschodnich to 15 Polaków i 1 Litwin. W dniach 5–7 marca br. zorganizowaliśmy zjazd absolwentów pierwszego rocznika w Wilnie. Przyjechało 11 osób, co, zważywszy, że minęło 25 lat i ludzie mają swoje obowiązki, wszyscy uznali za wielki sukces.
Z pierwszego naboru mamy absolwentów, którzy zrobili karierę państwową i publiczną. Na przykład Adam Eberhardt, który przez wiele lat był wicedyrektorem, a potem dyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich, kluczowej instytucji analitycznej w Polsce i chyba w całym regionie, doradcą premierów do spraw Mołdawii, moim znakomitym zastępcą w SEW. Wśród absolwentów jest dwóch pracowników MSZ: Marcin Żochowski, który pełnił funkcję zastępcy ambasadora RP w Estonii, oraz Rafał Poborski, który był ambasadorem RP w Azerbejdżanie.
Trzecia ścieżka to trzeci sektor: Agata Wierzbowska-Miazga – szefowa Fundacji Liderzy Przemian oraz Urszula Sobiecka – dyrektorka Programu Stypendialnego im. Lane’a Kirklanda. Czwarta ścieżka to media. Absolwentką pierwszego rocznika Studiów Wschodnich była Anna Wróbel obecna korespondentka PAP w Paryżu, a wcześniej w Moskwie. Jest jeszcze piąta – służba państwowa. Był z nami na przykład Lech Wojciechowski, który przez te 20 lat pracował w służbach specjalnych, doszedł nawet do stanowiska zastępcy szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Szósta ścieżka to nasz słuchacz litewski – Leonardas Vilkas, bardzo znany tłumacz literatury polskiej na język litewski. Siódma to wykładowcy i nauka. To jest wymieniony już Adam Eberhardt, obecnie wykładowca SEW, oraz Jarosław Derlicki, który akurat jest na badaniach w Palestynie, w związku z czym nie mógł do nas dołączyć.
Jeszcze jednym absolwentem, który przybył na zjazd, był Marek Bagiński. Jako jedyny spośród słuchaczy pierwszego rocznika studiował prawo, ponieważ każdy z nich coś jeszcze studiował. Powiedział, że prawo to było do dokończenia, a do studiowania były Studia Wschodnie.
Podczas zjazdu przeprowadziłem z każdym absolwentem krótkie rozmowy według tego samego kwestionariusza, które pokazały, jak bardzo skorzystali ze Studiów Wschodnich.
– Obecnie na Studiach Wschodnich kształcą się także studenci z krajów byłego Związku Sowieckiego, czyli z Europy Wschodniej, Kaukazu oraz Azji Środkowej, jak również z państw bałkańskich nie należących do Unii Europejskiej.
– Tak. Od 2002 r. mamy program oferujący «25 stypendiów dla kandydatów ze Wschodu», natomiast obywateli Polski przyjmujemy w ramach prawa polskiego.
– Do 10 kwietnia trwa nabór na 25 Stypendiów Wschodnich. Po zgłoszeniach odbędzie się rozmowa kwalifikacyjna. Jaką wiedzę powinien posiadać kandydat, który chce dostać się na Studia Wschodnie?
– Rozmowa kwalifikacyjna ma pokazać stan wiedzy kandydata o regionie. Nie potrzeba mieć dogłębnej wiedzy o Polsce na przykład, bo jak ktoś dostanie to stypendium i przyjedzie do Polski, to sam zacznie ją gromadzić. Dodatkowo komisja sprawdza znajomość języka angielskiego i polskiego, w których odbywają się wykłady na Studiach Wschodnich.
Rozpoczynając pierwszy rok studenci wybiorą specjalizację, z której będą mieli najwięcej zajęć. Mamy ich pięć: Europa Wschodnia, Europa Środkowa, Rosja, Kaukaz – Azja Środkowa oraz Bałkany. Na każdej oferujemy naukę jednego z języków tej specjalizacji. Na przykład studenci specjalizacji kaukaskiej mogą wybrać język gruziński. Przy specjalizacji «Europa Wschodnia» jest język ukraiński lub jeden z języków bałtyckich. Przy «Europie Środkowej» najczęściej oferujemy język czeski.
– Jak zmieniły się nabory na Studia Wschodnie w ostatnich latach, w których dużo się dzieje: pandemia, protesty na Białorusi w 2020 r., pełnoskalowa rosyjska agresja na Ukrainę od 2022 r.?
– Jeśli chodzi o liczebność stypendystów z Ukrainy, to ze względu na wojnę na studia nie przyjeżdża połowa tych, którzy mogli zostać zakwalifikowani.
Białorusini często boją się przyjeżdżać, gdyż reżim niszczy wszystkich. W dodatku mój podpis jest kompromitujący pod tym względem, jak również dyplom wydany przez Studium Europy Wschodniej.
Z Rosji nie mamy stypendystów od ok. 15 lat, czyli od momentu, kiedy rząd rosyjski odmówił udziału w programach stypendialnych finansowanych w ramach systemu OECD przewidującego pomoc rozwojową.
– Oferta edukacyjna i stypendialna SEW to nie tylko Studia Wschodnie, składa się przecież z kilkunastu programów dedykowanych młodym i doświadczonym badaczom.
– Tak, mamy mnóstwo programów umożliwiających staże dla badaczy. Od 2006 r. realizowana jest Nagroda imienia Lwa Sapiehy dla Białorusinów zaangażowanych w demokratyzację Białorusi. Od 2014 r. – Nagroda imienia Iwana Wyhowskiego dla badaczy ukraińskich. Laureat główny tej nagrody spędza 12 miesięcy w Polsce, po 2 miesiące na kolejnych uniwersytetach. Poza tym jest 10 staży po 4 miesiące, również po 2 miesiące w jednej uczelni. Ten projekt cieszy się wielkim powodzeniem oraz sprzyja nawiązaniu kontaktów naukowych. Jest jeszcze Nagroda imienia Tytusa Filipowicza dla badaczy z krajów kaukaskich.
Od 34 lat działa Wschodnia Szkoła Letnia dla młodych badaczy. Mamy obecnie ponad 700 absolwentów WSL z różnych krajów. Są to profesorowie, dziekani, a nawet ambasadorowie. Uczestniczył w niej np. obecny Ambasador Republiki Czeskiej w Warszawie Břetislav Dančák czy Andrij Deszczyca – były Ambasador Ukrainy w Polsce. Od 12 lat realizowana jest także Wschodnia Szkoła Zimowa dla studentów ostatniego roku studiów humanistycznych.
– SEW od lat aktywnie współpracuje z ukraińskimi uczelniami. Jakie wspólne projekty są realizowane w tej chwili?
– Ukraina jest krajem, w którym Studium ma najwięcej wspólnych projektów. W 2006 r., czyli już 20 lat temu, w wyniku propozycji SEW powstało Konsorcjum Uniwersytetów Ukraińskich i Uniwersytetu Warszawskiego. Dołączyły do niego uczelnie z Czerniowiec, Iwano-Frankiwska, Tarnopola, Ostroga, Kijowa, Sum, Charkowa, Zaporoża, Chersonia, Dnipra, Doniecka itp.
Z kilkoma uniwersytetami Studium ma bardzo bliską współpracę. Jest to np. Karpacki Uniwersytet Narodowy im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankiwsku. Wspólnie z nim odnowiliśmy obserwatorium «Biały Słoń» na górze Pop Iwan. Od 18 lat organizujemy także Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu. Spotykają się na nich naukowcy, analitycy, politycy, dyplomaci, media.
Gdyby Spotkania w Jaremczu uznać za matkę, to od zeszłego roku urodziła się córka tego przedsięwzięcia. W Jaremczu spotykają się przeważnie specjaliści w wieku profesorskim. Wobec tego, że stosunki polsko-ukraińskie to jest sinusoida i nie ma mądrych, którzy by ją zatrzymali, uznałem, że trzeba zrobić skok generacyjny w dół i w zeszłym roku w porozumieniu z Instytutem Polskim w Kijowie i Uniwersytetem Karpackim w Iwano-Frankiwsku rozpoczęliśmy Polsko-Ukraińskie Debaty Młodych.
Przeznaczone są dla laureatów Konkursu im. Jerzego Giedroycia, młodych doktorów i doktorantów z uczelni Konsorcjum, którzy piszą prace na tematy ukraińsko-polskie, oraz dla studentów SEW. W tym roku spotykamy się już po raz drugi w Centrum Spotkań Młodzieży Akademickiej Ukrainy i Polski w Mikuliczynie, które jest budowane przez Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet Karpacki w Iwano-Frankiwsku (Debata odbyła się 19–21 marca, natomiast nasza rozmowa z Janem Malickim miała miejsce kilka dni wcześniej, 17 marca – red.).
W tegorocznych Polsko-Ukraińskich Debatach Młodych bierze udział 10 laureatów Konkursu im. Jerzego Giedroycia oraz doktoranci z różnych uniwersytetów, w tym z Iwano-Frankiwska, Tarnopola, Chersonia, Kijowa, Ostroga, Charkowa, Łucka oraz pięciu studentów SEW. Razem jest to 30 młodych ludzi, którzy będą mieli swoją własną debatę.
Będzie to kluczowa młodzieżowa debata, odbywająca się co roku 20 marca, pt. «Jakie będą stosunki polsko-ukraińskie 20 marca 2027 r.». W zeszłym roku 20 marca rozmawiano o stosunkach w 2026 r.
Poza tym w ramach debaty zaplanowane są spotkania z byłymi ambasadorami. W tym roku jest to dwóch byłych ambasadorów Polski na Ukrainie, Jacek Kluczkowski i Marek Ziółkowski, oraz dwóch byłych ambasadorów Ukrainy w Polsce, czyli Ołeksandr Mocyk i Markijan Malski, a także Chargé d'Affaires Rzeczypospolitej Polskiej w Ukrainie Piotr Łukasiewicz. Nie będą wygłaszać referatów, tylko odpowiadać na pytania uczestników.
Na koniec wspólnie z rektorem Karpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka Ihorem Cependą poprowadzimy spotkanie z dyrektorem Instytutu Polskiego w Kijowie Jarosławem Godunem, którego temat to «Jak promować swój kraj za granicą»
Wracając do Łucka, należy powiedzieć, że SEW poza stałymi konferencjami w Jaremczu i Mikuliczynie, ma także trzecią stałą konferencję, która odbywa się w Łucku. Nazywa się «Konferencja Badania Koncepcji Polsko-Ukraińskiego Współdziałania». W zeszłym roku poświęcona została Henrykowi Józewskiemu i Wasylowi Mudremu jako dwóm przykładowym ludziom, którzy myśleli o współdziałaniu, a nie o kłóceniu się. Z rektorem Wołyńskiego Uniwersytetu Narodowego im. Łesi Ukrainki Anatolijem Ciosiem planujemy, żeby była to cykliczna konferencja. W tym roku będziemy prezentować dzieła Wasyla Mudrego, które zostały wydane w zeszłym roku przez Ukraiński Katolicki Uniwersytet we Lwowie.


Spotykamy się w tych dniach (16–18 marca – red.), dlatego że jestem z kolegami ze Studium Europy Wschodniej na trzydniowym pobycie z wykładami na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki. Jest to już czwarta tura wykładów, które SEW prowadzi w różnych uczelniach ukraińskich. Nazwa jest wspólna dla wszystkich – «Historia i kultura Polski – dawna i współczesna». Każdy z wykładowców Studium może w niej zmieścić swój szczegółowy temat.
Do Łucka przybyli ze mną moi zastępcy: dr hab. Hubert Łaszkiewicz oraz dr Ireneusz Maj. Ja miałem wykład inauguracyjny o «Solidarności». Prof. Hubert Łaszkiewicz – wykłady o dawnej Rzeczypospolitej, uniach polsko-litewskich, rozbiorach oraz o stosunkach Rzeczypospolita – Kozacy, Kozacy – Rzeczpospolita, prof. Ireneusz Maj – o dziejach Polski w okresie 1918–1945. Ten schemat wykładów stosujemy od zeszłego roku. Był już taki cykl w Czerniowcach, Iwano-Frankiwsku oraz w Ostrogu. Mam nadzieję, że uda się je przeprowadzić także na innych ukraińskich uczelniach.
Rozmawiała Natalia Denysiuk
Na zdjęciach: Jan Malicki prowadzi wykład inaugurujący trzydniowe wykłady profesorów SEW na Wołyńskim Uniwersytecie Narodowym im. Łesi Ukrainki w Łucku. Fot. Natalia Denysiuk