23 czerwca uczczono pamięć więźniów Łuckiego Więzienia, rozstrzelanych w 1941 r. przez funkcjonariuszy NKWD.
Za ofiary modlili się przedstawiciele władz, działacze społeczni, mieszkańcy miasta i członkowie rodzin więźniów, którzy do dziś pamiętają o tych tragicznych wydarzeniach.
Pochód przeszedł od Katedry Świętej Trójcy do byłego więzienia, na terenie którego obecnie znajdują się tablice upamiętniające rozstrzelanych. Trzeba jednak zaznaczyć, że na tych tablicach wyryto imiona nie wszystkich zamordowanych więźniów. Było ich znacznie więcej – około 2 tys.
Metropolita Łucki i Wołyński Mychaił przypomniał zgromadzonym o okropnościach wojny pomiędzy nazistowskimi Niemcami i Związkiem Radzieckim, o stratach, których doznała Ukraina Zachodnia. Dodał także, że dziś wreszcie możemy mówić prawdę o zbrodni przeciwko ludzkości, która miała miejsce wiele lat temu. Metropolita porównał te wydarzenia z obecną sytuacją na Ukrainie, zaapelował o zmiany i pamięć o tragicznych wydarzeniach.
Duchowni z Wołyńskiej Diecezji Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego odprawili mszę św. w intencji ofiar. Pamięć patriotów uczczono chwilą ciszy, a przy ścianie na której wyryte są imiona zamordowanych, złożono kwiaty.
Walentyna MELNYK
Oświadczenie w sprawie upamiętnienia ofiar łuckiego więzienia
23 czerwca 1941 roku w Łucku uciekający przed natarciem Niemców sowieccy oprawcy z NKWD zmasakrowali w miejscowym więzieniu ponad 2 tys. Ukraińców i Polaków. Wśród więźniów byli również Rosjanie i Żydzi.
Obecnie na terenie byłego więzienia, na tablicach upamiętniających ofiary tej okrutnej zbrodni, wyryto tylko nazwiska pomordowanych Ukraińców. Pominięto inne narodowości.
Ciężkie doświadczenie sowieckiej okupacji jest częścią naszej wspólnej nieprostej historii. Jak się okazuje zagrożenie ze wschodu jest nadal aktualne. Warto, aby jak najwięcej ofiar NKWD zostało upamiętnionych w miejscu ich kaźni. Ustalenie i upamiętnienie wszystkich zamordowanych jest naszym wspólnym obowiązkiem. Jesteśmy im to winni. Warto również, aby następne pokolenia poznały całą prawdę o skali zbrodniczości sowieckiego reżimu.
Walenty Wakoluk, redaktor naczelny «Monitora Wołyńskiego»